Zamknij
REKLAMA

Ojciec z Włocławka przez rok widział swoje dzieci tylko trzy razy. Takich przypadków jest więcej

06:00, 12.02.2018 | .
REKLAMA
Skomentuj
Włocławscy ojcowie zmagają się z problemem alienacji rodzicielskiej. Fot. depositphotos

W Polsce coraz aktywniej działa ruch na rzecz przeciwdziałania alienacji rodzicielskiej. Wśród osób, które są odseparowane od swoich dzieci i próbują to zmienić, nie brakuje również włocławian. Jak mówią ojcowie, do których udało nam się dotrzeć, nie łatwo przekonać do przeciwdziałania alienacji sędziów, a jeszcze trudniej o zmiany prawne, które by to ułatwiły.

Alienacja rodzicielska to świadome lub nieświadome działanie rodzica, z którym po rozstaniu pozostaje dziecko, zmierzające do osłabienia jego więzi z drugim rodzicem, któremu sąd przyznał jedynie prawo do widywania się z potomkiem na określonych warunkach. Nie ma na ten temat precyzyjnych danych, jednak szacuje się, że rodziców objętych alienacją rodzicielską może być w Polsce nawet kilkaset tysięcy. Takich osób, matek i ojców (choć częściej dotyczy to mężczyzn), nie brakuje również we Włocławku.

Pan Marcin ma czwórkę dzieci. Dziś najmłodsze ma dziewięć a najstarsze 15 lat. Ich więź z ojcem zaczęła się osłabiać, kiedy pięć lat temu żona pana Marcina zdecydowała się z nim rozstać i związać z innym mężczyzną. Już wtedy, w czasie separacji (mężczyzna nie zgadzał się na rozwód, który jednak został później orzeczony), matka zaczęła mocno ograniczać kontakty dzieci z ojcem.

- Przez rok udało mi się spotkać dzieci może ze dwa-trzy razy – wspomina pan Marcin.

Ojciec czwórki dzieci nie siedział z założonymi rękami i składał do sądu kolejne wnioski – najpierw o ustalenie kontaktów (sąd przyznał ich mniej niż mężczyzna oczekiwał), a później o ukaranie żony za niedopuszczanie do spotkań z dziećmi w wyznaczonych przez sąd terminach (ostatecznie kobieta została ukarana kilkuset złotową grzywną, po czym sama wystąpiła do sądu z wnioskiem o zmniejszenie liczby kontaktów ojca z dziećmi).

Ta sytuacja wpłynęła na relację pana Marcina z potomstwem. Rzadkie kontakty sprawiły, że ojciec i dzieci niewiele wiedzą o sobie nawzajem. Mimo tego mężczyzna uważa, że ich stosunki są dobre. Zauważa jednak, jak wpływa na na nie rozłąka.

- Kiedy dzieci do mnie przychodzą, na początku jest dystans i ta relacja dopiero się powoli buduje. Kiedy mija początkowe napięcie, robi się fajnie. Później, kiedy już zbliża się wyznaczona godzina, dzwoni do nich mama, znów pojawia się napięcie i widać, że coś się dzieje w ich serduszkach – mówi pan Marcin.

Dziś, pięć lat od rozstania z żoną, pan Marcin widzi stopniową zmianę w zachowaniu kobiety. Wiąże to z faktem, że jakiś czas temu rozstała się ona z mężczyzną, dla którego się rozwiodła. Mężczyzna ma nadzieję, że dzięki temu nie tylko ponownie będzie miał regularny kontakt z dziećmi, ale też uda mu się naprawić relację z żoną.

- Jestem gotowy, żeby zacząć odbudowę naszej relacji. Mamy co sobie przebaczać, ale wierzę, że łaska sakramentu małżeństwa cały czas działa i możemy w każdej chwili zacząć nad tym pracować – zapewnia mężczyzna.

Mniej optymistycznie wygląda sytuacja pana Adama*, który ma 12-letniego syna. Mężczyzna również widuje dziecko zdecydowanie rzadziej niż by chciał, a dodatkowo nie tak często jak pozwolił mu na to sąd (zdarza się, że nie widuje się z synek nawet przez cztery miesiące). Podkreśla jednak, że alienacja rodzicielska nie sprowadza się jedynie do utrudniania kontaktów z dzieckiem.

- To nie jest najgorsze. Wydaje mi się, że najgorsza jest przemoc emocjonalna wobec dziecka czyli np. manipulowanie jego strachem i lękami. Zakres tych działań jest właściwie nieograniczony. Ja spotkałem się m. in. z mówieniem, że mama umrze, jak dziecko pójdzie do taty – tłumaczy mężczyzna.

W przypadku pana Adama alienatorem nie jest matka jego syna, a dziadek chłopca, który spędza z nim najwięcej czasu. Mężczyzna widzi negatywne skutki działań zmierzających do osłabienia jego relacji z synem. Chłopiec ma problemy w nauce, sprawia problemy w szkole (zdarzało się nawet, że próbował uderzyć nauczyciela), nie wykonuje poleceń, miewa negatywne nastawienie do ojca, kłamie, wykrada mu rzeczy z domu.

- Bywa bardzo dobrze, ale bywa też bardzo źle, a co myśli i czuje dziecko, tak naprawdę nie wiadomo. Była np. taka sytuacja, że po weekendzie, w czasie którego poświęcałem synowi 100% czasu i bawiłem się z nim, w co tylko chciał, w drodze do mamy powiedział mi, że musi mnie zabić – wspomina pan Adam i dodaje, że chłopiec miał wtedy dziewięć lat.

Jak podkreśla mężczyzna, alienację rodzicielską uznano za nową formę przemocy zarówno wobec dziecka, jak i rodzica, którego ona dotyczy. Jej skutki, nie tylko te widoczne w relacjach dziecko-rodzic jak w przypadku pana Adama, ale również w przyszłym życiu dziecka, wyliczają psychologowie.

- To co w problemach alienacji rodzicielskiej jest kluczowe dotyczy obszaru postaw, świadomości, zdolności zaangażowania, otwartości na drugiego człowieka, elastyczności postaw, wiedzy i umiejętności psychospołecznych. Problem stanowi jakość relacji, oczekiwania rodziców wobec siebie, wzajemna komunikacja i traktowanie dziecka jako osoby odrębnej, rozumnej, czującej i obserwującej – tłumaczy Agata Celmer, włocławska pedagog, coach. – Twierdzę, że inna jest jakość rozwoju dziecka w pełnej rodzinie, gdzie dorośli żyją obok siebie, są w stanie permanentnego napięcia, czy też pozoracji dobrej relacji, a inna gdy rodzice się realizują, pozytywnie komunikują, mają poczucie zadowolenia ze swojego życia, choć żyją osobno. Inna, gdy rodzice uczciwie wyjaśniają swoją decyzje i szanują prawo dziecka do kontaktu z drugim rodzicem, a inna gdy zaczynają grę „kto jest lepszy”. Być może jako partner życiowych, ktoś się nie sprawdził, być może jest mało wydolny w swych funkcjach rodzicielskich, jednak dziecko winno mieć prawo do wyrobienia sobie własnego zdania i relacji nawet, gdy jest niedoskonała. Odrzucając człowieka z systemu rodziny, uczymy dziecko eliminacji niekomfortowych sytuacji, a nie radzenia siebie z nimi.

Obydwaj nasi rozmówcy wyjaśniają, że rodzice, którzy są odseparowani od swoich dzieci, nie idą do sądu po to, żeby walczyć. Robią to po to, żeby przekonywać, że dziecko do prawidłowego rozwoju potrzebuje kontaktu z obojgiem rodziców. Są jednak rozczarowani postawą sędziów. Pan Marcin mówi wprost, że czuje się skrzywdzony przez wymiar sprawiedliwości, który powinien chronić małżeństwo i kierować się dobrem dzieci. Pan Adam dodaje natomiast, że „dobro dziecka” wydaje się być tylko utartą formułką, która nie przekłada się na realną pomoc.

- Problem alienacji rodzicielskiej dostrzega już nawet Ministerstwo Sprawiedliwości, nazywając ją wprost przemocą wobec dziecka. W naszej praktyce w ramach kancelarii spotkaliśmy się już z wieloma przejawami tego zjawiska i potwierdzam, że bardzo trudno z nim walczyć. Dobro dziecka w sądach nadal rozumiane jest przede wszystkim jako konieczność wspierania więzi z tym rodzicem, z którym dziecko przebywa na stałe – przyznaje Joanna Borkowska, radca prawny  i mediator sądowy. – Najważniejsza jest zmiana świadomości społecznej i uzmysłowienie matkom - bo to one najczęściej izolują dzieci od ojców - że nie powinny obciążać dzieci swoimi negatywnymi emocjami wobec byłego partnera. Dziecko nie powinno być kartą przetargową w konflikcie rodziców, a to niestety się zdarza. Dużą szansę dostrzegam w rozwoju mediacji, tego typu metody rozwiązywania konfliktów uważam za dużo skuteczniejsze w takich przypadkach niż udowadnianie swoich racji przed sądem, gdzie każdy chce zrobić drugiemu na złość.

We Włocławku nie działają lokalne grupy zrzeszające alienowanych rodziców. Niektóre z osób dotkniętych tym problemem udzielają się jednak na arenie ogólnopolskiej. Na Facebooku działa wiele grup, w których ojcowie i matki odseparowani od swoich pociech wspierają się wzajemnie, wymieniają się poradami, w jaki sposób postępować w sądzie, a także dyskutują o niezbędnych zmianach prawnych. Efektami tych dyskusji są liczne pisma i petycje kierowane do Ministerstwa Sprawiedliwości. Alienowani rodzice domagają się m. in. zmian w kodeksie rodzinnym i opiekuńczym oraz wpisania alienacji rodzicielskiej do Ustawy o zapobieganiu przemocy w rodzinie.

 

* imię zmienione

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (27)

xxxxxxxxxxxxxx

14 21

Haha pierwszy facet jest nienormalny, żona pewnie sypiała już z innym, a on rozwodu nie chciał dać...buhahah a teraz chce "naprawić relacje", nie wierzę, gościu nikogo nie zmusisz do miłości. 06:07, 12.02.2018

Odpowiedzi:2
Odpowiedz

cccccc

7 6

Goń się młotku. Życia nie znasz. 08:12, 12.02.2018


xxxxxxxxxxxxxxxx

10 2

Znam bardzo dobrze. Nie ma wybaczenia na zdradę, tak samo jak na przemoc. Uważam, że kto raz zdradzi czy uderzy, o kolejny raz będzie nietrudno. 09:38, 12.02.2018


kubuśkubuś

23 3

jaki sąd to nie sąd to gniazdo szerszeni z najgorszej zdziry zrobią świetą matkę terese i zabronią spotykać się z dziecmi 07:41, 12.02.2018

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

vv

8 11

Haha pierwszy komentujący jest nienormalny. Rozumu brak a on... buhahaha komentarze pisze i poucza innych. Gościu - w ten sposób nie zmądrzejesz, może jedynie dowartościujesz się troszeczkę. 07:45, 12.02.2018

Odpowiedzi:3
Odpowiedz

xxxxxxxxxxxxxx

9 1

To co może tez wybaczyłeś żonce zdradę i chodzisz z porożem, albo Ty jesteś tą, co zdradza... Brzydzę się zdradą i zdania nie zmienię. Jak komus źle w małżeństwie to rozwód i do widzenia, a nie skoki w bok. 09:40, 12.02.2018


vv

2 5

Nie jestem ani tą co zdradza, ani nie mam poroża. Zasmucę Cię bo nie jestem nawet po rozwodzie i mam rodzinę. Ty się brzydzisz zdradą, a inni się brzydzą ocenianiem, ubliżaniem, krytykowaniem przez internet.
Uważasz, że ktoś kto chce odzyskać rodzinę (nawet jeśli była zdrada o czym ani Ty ani ja nie wiemy) jest nienormalny? A może to Ty jesteś nienormalny nazywając innych nienormalnymi?

I nie używaj słów że Cię coś brzydzi, bo to najczęściej ci których najmocniej "brzydzi", "oburza", "bulwersuje" mają, będą mieli lub chcieliby mieć swoje tajemnice związane z tymi "obrzydliwymi" sprawami... 13:29, 12.02.2018


xxxxxxxxxxxxxx

6 0

Haha tak jasne, marzę o tym aby mieć poroże, albo aby zdradzać, weź się nie ośmieszaj. Pewne zasady trzeba mieć. A jeśli jest napisane, że małżonka gościa z artykułu odeszła do innego mężczyzny, to raczej nie grali tylko w karty, więc... zresztą samo odejście do innego- bez uprzedniego rozwodu-co wynika z artykułu-jest zdradą. Nie wiem, czy to historia prawdziwa, czy wymyślona, w każdym razie jeśli coś jest opisywane w publicznych mediach i jest opcja komentowania, to mogę skomentować tę sytuację, co niniejszym czynię. 17:06, 12.02.2018


PoliPoli

11 15

A co jeżeli "tatuś" przez 5 lat nie widywał się z dzieckiem i raptem zapałał miłością do syna bo dowiedział się że jego dziecko do innego mężczyzny -obecnego męża matki mówi "tato"?
Wtedy dopiero zaczyna się cyrk! 08:43, 12.02.2018

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

EllasEllas

26 2

Bylam takim dzieckiem, któremu matka obrzydzila ojca Nawet chyba nie do konca swiadomie, po prostu jej nienawisc do niego przeszla na mnie, wydawalo mi sie ze tez powinnam ojca nienawidziec. Teraz mam 42 lata z matka bardzo oficjalne relacje ,a z ojcem świetne byly ,niestety zmarl dwa lata temu. Matce nie wybaczylam do dzis ze zaslepiona swoja nienawiścią zniszczyla mi wiez z tata. 09:04, 12.02.2018

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

teoretycznie tak, alteoretycznie tak, al

20 1

Niemoc, najgorsza jest zwykła niemoc. W sądzie jesteś figurantem potrzebnym do odhaczenia wszystkich procedur jak należy. Nikogo nie interesuje twoje zdanie, pytania służą jedynie do zapełnienia rubryk w formularzu. Chcąc powiedzieć coś na swoją korzyść zostaniesz uciszony przez sędzinę. Powiesz coś pasującego do tezy przeciwko tobie, to na pewno zostanie to zaprotokołowane i w uzasadnieniu pojawi się jako argument na twoją niekorzyść. Sąd zawsze staje po stronie matki, choćby była awanturującą się pijaczką, krzyczącą i bijącą dzieciaki degeneratką mieszkającą w ruderze, nie miej co do tego złudzeń. Wystarczy, że powie coś o miłości do dzieci, że chce, że się stara, ale jej nie wychodzi.
Czy sprawa dotyczy alimentów, widywania się z dziećmi, opieki nad nimi, czy w końcu ograniczenia lub pozbawienia praw rodzicielskich, za każdym razem dobro relacji dziecko-ojciec będzie czymś uwierającym wszystkich obecnych na sali rozpraw. Ale jeśli odpuścisz, mając wszystkiego dosyć, to przygotuj się na błyskawiczny wniosek o ograniczenie praw - powodem będzie brak kontaktu z dziećmi.
A jeśli w końcu dopniesz swego i jednak sąd łaskawie zasądzi Ci widzenia z dziećmi, to nastaw się na wizyty w towarzystwie policji i urzędniczki, w atmosferze awantury, z popłakanymi i roztrzęsionymi dziećmi, z kąśliwymi uwagami typu "jeszcze tylko 15 minut, zacznijcie żegnać się z tatą".
Znam to od 20 lat, zachowajcie swoje mądrości dla siebie. 10:01, 12.02.2018

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

januszjanusz

16 5

sądy w Polsce alimenty klepią jak największe nikt źaden facet nie żałuje na własne dzieci tylko czemu niebiorą pod uwage tego że matki też ręce mają i zarobić mogą więc jak tata da 500 to mamusia też do wychowania może dołożyć...a nie wiecznie marudzić że mało i mało..ps niejestem alimenciarzem zanim zaczniecie wieszać na mnie psy. 11:33, 12.02.2018

Odpowiedzi:3
Odpowiedz

Kala1Kala1

3 8

500 zł to za duże alimenty? To ile chciałbyś płacic "tatusiu" stówkę na odczepnego? Wstyd. 12:15, 12.02.2018


eloelo

2 5

od razu widać co najbardziej boli - alimenty.
Mało jest tych co je naprawdę płacą. 12:59, 12.02.2018


Kasia 1Kasia 1

1 2

Janusz i wszystko jasne. 18:39, 12.02.2018


Anna35Anna35

9 22

Najczęściej jest niestety tak, że to tatusiowie nie palą się do opieki nad dziećmi, bo albo mają już kolejne dzieci z nowa partnerką, albo po prostu wyjeżdżają zagranicę i się nie interesują. 12:13, 12.02.2018

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

Aldona Aldona

5 15

Żal ojca ale co znaczy nie chciał rozwodu. Komedia .Panie jeśli Pana żona przestała Pana kochać to mógł Pan ratować małżeństwo ale nie miał Pan prawa zatrzymywać kobiety siłą. .Stop . Nienawidzę facetów którzy zmuszają do miłości .Pewnie dlatego była żona mści się na Panu by Pan zobaczył jak to jest gdy pan postępował źle ,teraz to odbija się na Panu. Sędzina pewnie brała pod uwagę Pana stan emocjonalny .Jeśli pan nie radził sobie z rozstaniem to i z dzieckiem Pan sobie mógl nie poradzić. Pańska żona widocznie obawia się że w przypływie agresji i zemście zrobi Pan krzywdę dziecku. Takie moje zdanie .. 13:07, 12.02.2018

Odpowiedzi:3
Odpowiedz

zell147zell147

1 2

A skąd wiesz co zrobił? to, że nie wynika to z tekstu, nie oznacza, że nic nie zrobił. Znam go a Ty najwidoczniej jesteś pusta jak kieliszek abstynenta! 22:00, 12.02.2018


axax

3 1

zell147
Super powiedzonka masz, podłapałeś od kolegów spod monopolowego? Ten "tatuś" twój kolega ponoć, pewnie też takimi mądrościami sypał, dlatego kobita w końcu nie wytrzymała i uciekła buhahaha 22:40, 12.02.2018


RobertOSRobertOS

0 1

"była żona mści się na Panu by Pan zobaczył jak to jest gdy pan postępował źle"
i to jest matka która dla własnych zagrywek poświęci dziecko??? brawo Aldona... brawo....
15:22, 15.02.2018


zgredzgred

14 3

Sąd powinien,się kierować tylko i wyłącznie dobrem dziecka> Koniec i kropka.Matka jest takim samym rodzicem dla dziecka jak ojciec!A są różne matki i różni ojcowie z różnicą,że ojciec jest na przegranej pozycji na dzień dobry!8% ojców ma przyznawane prawa rodzicielskie,przypadek? 13:29, 12.02.2018

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA

!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

4 0

Ok 20 tysiecy mlodych włocławian zostało wygnanych za chlebem z rodzinnego miasta w ciągu ostatnich 25 lat - to wizytówka miejscowych samorządowców ! 15:47, 12.02.2018

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

Krzywda.Krzywda.

2 1

Wina największa to orzeczenie sądów ,rodzice powinni być traktowani tak samo, dziecko potrzebuje obojga rodziców. Wystarczy ,,ze matka powie /skłamie/ iż dziecko jest z nią bardziej związane emocjonalnie i już jej wiara ,a to ,że nowy wujek się dzieckiem zajmuje aby dobrze to już nikogo nie interesuje .Temat rzeka --- a rodzina taty to już w ogóle nie jest brana pod uwagę.
23:02, 12.02.2018

Odpowiedzi:2
Odpowiedz

bylasynowabylasynowa

1 0

Jak rozstałam się z byłym mężem to jego matka jak widziała mnie idącą z wózkiem, w którym była jej roczna wnuczka to przechodziła na drugą stronę. Nawet nie było mi przykro, żal było mi tylko dziecka... Babci ze strony swojego ojca córka nie poznała już nigdy, gdyż kilka lat później matka mojego byłego męża zmarła, a i jemu nie było po drodze do własnego dziecka. Tyle tylko, że przed swoją przedwczesną śmiercią chciał się z nią spotkać i ona pojednała się z nim, twierdzi teraz że zrobiła to bardziej dla siebie, aby nie mieć wyrzutów sumienia, że odmówiła umierającemu. 23:46, 12.02.2018


onaaaaaaonaaaaaa

3 0

Jeżeli dziecko jest małe, to wiadomo, że jest bardziej emocjonalnie związane z matką. A jak jest starsze, to przychodzi kurator i przeprowadza rozmowę z dzieckiem. Mojego syna 10-letniego pytano, z kim chce mieszkać i sam powiedział, że z mamą, więc to o czymś świadczy. Chociaż mój były maż nigdy nie stosował przemocy czy agresji, nawet słownej wobec dziecka, to jednak widocznie nie potrafił zbudować więzi na tyle, aby syn chciał zostać z nim. Poza tym sami sobie zaprzeczacie, równie dobrze mozna powiedziec skoro potrzebuje obojga rodziców, to dlaczego ma żyć bez matki, z nową "ciocią"? Niestety ludzie się rozstają i trzeba wybrać mniejsze zło. A tak to już jest, że w większości wypadków dziecko jest bardziej związane z matką, chyba, że matka patologiczna, pijaczka, narkomanka albo agresywna wobec dziecka, a ojciec normalny to wtedy wiadomo, że powinno zostać z ojcem. 09:31, 13.02.2018


żenadażenada

0 4

czy w ddwloclawek pracuja osoby ktore umieja skladnie pisac??? p. seklecka czytajmy ze zrozumieniem tekst ktory wrzucamy do sieci a moze redaktor naczelny nie umie czytac???? smiech na sali w kazym artykule bledy jezykowe pozjadene litery brak interpunkcji. oj oj redaktorzy na kursy do zenitu. Pozdrawiam 10:54, 13.02.2018

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

gborgbor

7 1

Ojca może trochę żal, bo dorosły facet, da sobie raczej radę. Dla dzieci i przyszłych pokoleń polaków to jest zagłada, wychowawczy dramat. Te dzieci zapewne nigdy nie będą umiały zbudować udanych relacji partnerskich. Ojciec jest szczęściarzem. Ja, choć jestem prawnikiem i mam pełną władzę rodzicielską od 4 lat nie tylko nie widziałem swoich dzieci ale nawet nie mogę dowiedzieć się gdzie, z kim i w jakich warunkach mieszkają, albowiem matka twierdzi iż chcę je pozabijać. Takich przypadków jest tysiące. Prawo daje mnóstwo narzędzi aby przeciwdziałać tak skrajnie niewłaściwym postawom rodzicielskim, ale to tylko prawo. Praktyka sądowa opiera się nie na tym prawie a na kulcie matki polki. Przykładowo postanawiania o kontaktach z dzieckiem można egzekwować wg. procedury. Jeszcze żadnemu ojcu nigdy to się w praktyce jednak nie udało, choć np. mój kolega "wygrał" 50zł za każdy utrudniony kontakt, przy czym sąd uznał że taka kara nie będzie uderzać w dobro dziecka będące na utrzymaniu matki, albowiem dopiero co podniósł alimenty jakie ten ojciec ma matce płacić, więc w ocenie sądu na kare ją stać. O,6% spraw o egzekucję kontaktów kończy się zasądzeniem grzywny. Żadna nie może się skończyć egzekucją kontaktu.
10:22, 14.02.2018

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA
REKLAMA
© ddwloclawek.pl | Prawa zastrzeżone