REKLAMA

Swoją misję rozpoczęła we Włocławku. Co chce osiągnąć Joanna Kondrat? [wywiad]

07:14, 01.07.2016 | N.CH
REKLAMA
Skomentuj
Joanna Kondrat w Starodębska Music Bar. Fot. Natalia Chylińska

W ręce słuchaczy trafiła druga płyta Joanny Kondrat pt: "Karma". Teledysk do tytułowego singla artystka kręciła we włocławskim Zakładzie Karnym. O tym jak zrodził się pomysł i jak wiele emocji wywołał, artystka opowiedziała w rozmowie z DDWloclawek.pl

Natalia Chylińska: Dlaczego akurat w Zakładzie Karnym we Włocławku powstał teledysk do tytułowego singla pt. Karma?

Joanna Kondrat: Tu zagraliśmy pierwszy koncert dla osadzonych – było to mocne doświadczenie, które zostawiło we mnie masę pytań i wniosków. Energia i uwaga, którą dostaliśmy od słuchaczy sprawiły, że poczuliśmy, że to tu powinniśmy zapytać o współpracę. Słyszeliśmy też wiele o otwartości na sztukę po stronie władz więzienia, co przy założeniu konieczności spędzenia dłuższego czasu na terenie zakładu karnego, miało ogromne znaczenie.

Nie bała się Pani spotkania z więźniami?

Tuż przed wejściem na salę zostałam poinformowana, że 80 proc. uczestników to osoby z wieloletnimi wyrokami za zabójstwa. Taka wiadomość musiała sparaliżować mnie na chwilę. Jak każde spotkanie z nieznanym. Nie bałam się fizycznie. Czułam jedynie obawę, że słuchacze uznają, że to co przeżyłam, to zbyt niewiele w porównaniu z ich problemami i w związku z tym, nie zechcą mnie wysłuchać. Bałam się niezrozumienia. Jednak po chwili rozmowy wszystkie obawy zaczęły znikać.
 
Jak Pani wspomina to spotkanie?

Moje nazwisko nic nie mówiło mężczyznom, którzy przybyli na koncert. Można więc było zrobić absolutnie wszystko, albo absolutnie nic. Zainteresować ich bądź rozczarować. Każdy słuchacz, przychodząc na koncert, oczekuje, że otrzyma coś wartościowego. Chciałam więc nie tylko wykonać utwory, a potem uciec, a zostawić odrobinę światła i podzielić się tym, co mi daję siłę. Coś zostawiłam, coś również zabrałam. Dwa dni po tym doświadczeniu dochodziłam do siebie, analizując scenariusze i rozmowy. To spotkanie dało mi dużo siły. Przyniosło również scenariusz klipu. Trafiłam na bardzo refleksyjnych ludzi, którzy zdają sobie sprawę z tego, co wydarzyło się w ich życiu. Wzruszyłam się, widząc ich wzruszenie. Nabrałam pokory. Dziś – mniej kategorycznie oceniam cudze czyny.

W jaki sposób wyłoniono 5 osadzonych, którzy wzięli udział w teledysku do Karmy?

Zgłosiło się 45 chętnych. Ostatecznego wyboru dokonywali pracownicy ZK. A filtrem na tę decyzję był stopień zresocjalizowania. Trzech wybranych było na pierwszym spotkaniu ze mną. Dwóch kolejnych zgłosiło się za namową kolegów. 

Czymś swoje zaangażowanie argumentowali?

Jeden z osadzonych wyznał, że zdecydował się na to, bo wierzy, że dzięki temu da się skłonić ludzi po drugiej stronie ekranu do refleksji. Drugi, że to pierwsza decyzja, którą na przestrzeni 12 lat podjął samodzielnie. Kolejny, że chciał, aby jego scenariusz okazał się komuś potrzebny.

Co chce Pani w tej muzyce przekazać?

Namowę do tego, aby się zatrzymać i zastanowić nad tym, dokąd idziemy. Obietnicę, że jakkolwiek długa jest zima, po niej nastąpi wiosna. Pewność, że jesteśmy uczestnikami dłuższego biegu. Wszystko, co robimy przywodzi konsekwencje. Historie osób, które wystąpiły w teledysku pokazują akurat ten negatywny odczyn działań, które podejmujemy bardziej lub mniej świadomie.

Najbardziej, choć w kontekście obrazka nasączonego kontekstem karnym, brzmi to być może przewrotnie, namawiam do tego, aby pamiętać, że dobro wraca i każdy drobny, dobry uczynek jest inwestycją w dobro, którego doświadczymy na swojej drodze, w przyszłości. To są żywe historie, z którymi każdy z nas może się kiedyś mierzyć. Zamykając tych ludzi za murem, nie rozwiązujemy problemu. To, czym nasiąkamy w dzieciństwie, wartości, w jakich funkcjonujemy, ma szansę stworzyć zdrową granicę, albo nie. Każda historia ma drugie dno. 

Czy po nagraniu teledysku do Karmy otworzyły się bramy innych więzień?

Tak. Odbieram telefony od instruktorów kulturalno–oświatowych, którym zrelacjonowano ostatnie wydarzenia. Sporo jest do zrobienia. „Karma” działa.

Włocławek stał się ważnym miejscem na mapie nie tylko ze względu na nagrywanie teledysku. Zdradzimy dlaczego?

Jedną z reżyserek filmu jest włocławianka, Agata Całkowska, dzięki jej zaangażowaniu pierwsze wydarzenia artystyczne w zakładach karnych były możliwe. 

Jak reagują na Karmę osoby, które nie przebywają za kratami więzienia? One też potrafią się zatrzymać nad tekstem?

Ludzie widzą, że zatrzymuję ich w ważnej sprawie i oszczędzam gadaniny o bzdurach. Odbieram bardzo dobre komentarze. 

Dziękuję za rozmowę

(N.CH)
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (0)

Brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

© ddwloclawek.pl | Prawa zastrzeżone | 2018