Zamknij
REKLAMA

Awantury, wyzwiska, a nawet rękoczyny! Czy rozwiązywanie sporów musi tak wyglądać?

08:23, 11.04.2017 | J.B
REKLAMA
Skomentuj
depositphotos.com

Czy bezwzględna walka w sądzie o swoje racje jest zawsze najlepszym rozwiązaniem? Czy są sprawy, w których ugoda jest prawdziwym zwycięstwem? Skąd w nas taka niechęć do kompromisów?

Gdy Maria (imię zmienione) pojawiła się w mojej kancelarii, była emocjonalnie wykończona konfliktem trwającym od dwóch lat pomiędzy nią a jej byłym mężem. Rozstała się z nim dwa lata wcześniej, nie dokonując jednak przez ten czas podziału majątku zgromadzonego w trakcie małżeństwa. Do podziału było głównie spółdzielcze mieszkanie. Owo mieszkanie „majątkiem” było tylko z nazwy, obciążał je bowiem wysoki kredyt hipoteczny, który oboje byli małżonkowie zobowiązani byli spłacać. W mieszkaniu pozostał były mąż Marii, Arkadiusz, a ona sama z dwójką nastoletnich dzieci zamieszkała u rodziców. Od tego czasu na porządku dziennym były kłótnie o niezapłacone raty kredytu, o prawo do korzystania z mieszkania czy o rozliczenia kosztów drobnych remontów. Napięte relacje między rodzicami miały bardzo negatywny wpływ na dzieci, które sprawiały coraz więcej problemów wychowawczych. Maria – po dwóch latach życia w ciągłym napięciu – zrozumiała, że musi sporną kwestię jak najszybciej ostatecznie rozwiązać. Nie wyobrażała sobie jednak kolejnej sprawy w sądzie, szukała innych możliwości załatwienia sporu. Na szczęście jej były mąż zgodził się na próbę polubownego rozwiązania konfliktu.

W tej konkretnej sprawie udało się doprowadzić do porozumienia – mieszkanie wraz z kredytem zostało przejęte przez pana Arkadiusza, bez jakichkolwiek dodatkowych spłat. Tego typu ugody nie są jednak częste. Kultura rozwiązywania sporów w Polsce wciąż jest daleka od ideałów, choć konflikty zdarzają się każdemu z nas w niemal każdym obszarze. Kłótnie między sąsiadami o przebieg granicy, bezwzględna walka byłych małżonków o dziecko, awantury o majątek wspólny, konflikty w miejscu pracy – tego typu sytuacje znamy z własnego doświadczenia lub z opowieści rodziny czy znajomych.  Najczęściej żadna ze stron sporu nie chce ustąpić ze swoich żądań i nie szanuje stanowiska tej drugiej (a często także jej samej). Wszelkie próby porozumienia kończą się awanturą i wzajemnymi pretensjami, do czego przyczynia się także sposób formułowania oczekiwań: agresywny i niekonstruktywny.

[ZT]21545[/ZT]

Dodatkowo w naszym kraju kompromisy uznaje się za porażkę i z tego też względu za wszelką cenę każdy stara się udowodnić swoje racje w sporze. Tego typu postawy – obserwowane zarówno w polityce ogólnokrajowej, jak i w lokalnych samorządach – często są świadomie kreowane dla osiągnięcia bieżących celów politycznych. Gdy jednak bezkompromisowa walka „o swoje” dotyka relacji międzyludzkich, skutki bywają bardzo bolesne i nieprzewidywalne. W sporach rodzinnych czy sąsiedzkich bowiem oddzielenie emocji i zadawnionych urazów od istoty konfliktu jest bardzo trudne, przez co konstruktywna komunikacja jest znacząco utrudniona. Obie strony pozornie rozmawiają, ale zazwyczaj przygotowują się jednocześnie do procesu, co tylko potęguje wzajemną niechęć i nieufność. Nic dziwnego: na tym etapie na porządku dziennym są prowokacje, podsłuchy, ukryte kamery, detektywi, a czasem fałszywe oskarżenia czy nawet przemoc fizyczna lub psychiczna. Tymczasem po kilkuletniej sądowej bywa, że nawet wygrana strona nie czuje satysfakcji - korzystny dla niej wyrok często zostaje wydany na zgliszczach. We wzajemnych relacjach stron pozostaje na długo wyłącznie wzajemna wrogość, a odbudowa jakichkolwiek kontaktów prawdopodobnie nigdy nie będzie możliwa.

Rozsądną alternatywą dla sądowej batalii jest mediacja, idealne narzędzie do rozwiązywania wszelkich konfliktów – zwłaszcza tych na podłożu rodzinnym czy sąsiedzkim. Mediacje prowadzi wybrany przez strony zawodowy mediator – prawnik, psycholog czy socjolog (lista lokalnych mediatorów znajduje się na stronie internetowej Sądu Okręgowego we Włocławku). To on przywraca, a następnie porządkuje merytoryczną dyskusję między zwaśnionymi stronami, uspokaja emocje i nakłania do skupienia się na rozwiązaniu problemu.

Jakie są zalety mediacji? Przede wszystkim stosunkowo niewielkie koszty (w sprawach rodzinnych maksymalnie 450 zł) i możliwość bezpłatnego zatwierdzenia wypracowanej ugody przez sąd – ma ona wówczas taką samą moc jak wyrok sądu i w razie jej nieprzestrzegania może być egzekwowana przy pomocy komornika. Najważniejsze jednak, że pozwala zachować w miarę poprawne relacje na przyszłość – co jest niezmiernie ważne, gdy konflikt dotyczy małżonków posiadających wspólne dzieci czy sąsiadów widujących się codziennie na ulicy.  

Skąd więc tak mała popularność tej metody rozwiązywania sporów, choć wydaje się być rozwiązaniem najbardziej optymalnym? Wynika to przede wszystkim z niewiedzy – większość z nas w kryzysowych sytuacjach odruchowo szuka pomocy prawnika i niemal „z automatu” nastawia się na proces sądowy, nie szukając jakichkolwiek innych możliwości. Niebagatelną rolę odgrywa także zakorzenione w naszej mentalności przekonanie, że kompromis nie jest dobrym rozwiązaniem, bo satysfakcję może dać wyłącznie przeforsowanie wszystkich swoich racji. A to przekonanie zmienić jest najtrudniej.

Rolą mediatorów (a także sędziów i zawodowych prawników) jest wskazanie skonfliktowanym stronom alternatywy i przekonanie ich, że to właśnie ugoda – a nie zaciekła walka do samego końca – jest aktem odwagi i rozsądku. Maria przyznała mi niedawno, że zawarcie porozumienia z byłym mężem pozwoliło jej wreszcie zamknąć ten trudny etap w życiu i ze spokojem spojrzeć w przyszłość. Żałowała jedynie, że tak późno zdecydowała się na ten krok.

Autorka jest radcą prawnym

(J.B)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (0)

Brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

© ddwloclawek.pl | Prawa zastrzeżone