REKLAMA

W stresie kandydaci na kierowców robią różne zabawne rzeczy. Jakie historie kryje włocławski WORD?

18:50, 24.08.2015 | N.CH
REKLAMA
Skomentuj
fot. depistphotos

Egzamin na prawo jazdy to dla większości egzaminowanych osób duży stres. Niektóre zachowania mogą wywołać uśmiech u obserwatorów. Jakie historie kryje Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego we Włocławku?

Dwa lata temu egzamin na prawo jazdy zdawała pani Małgorzata. Gdy teraz wspomina jego przebieg sama się z siebie śmieje, choć wtedy zżerał ją stres.

- Pamiętam, że nie mogłam otworzyć maski samochodu, by pokazać gdzie się znajduje wlew któregoś z płynów. Egzaminator musiał mieć niezły ubaw jak uklękłam przed autem i patrzyłam jak go otworzyć, mimo że na kursie robiłam to wiele razy – mówi pani Małgorzata.

Jarosław Chmielewski, dyrektor włocławskiego WORD przyznaje, że podczas samego oglądania nagrań z przebiegu egzaminów w celu weryfikacji poprawności ich przebiegu można zauważyć wiele sytuacji, które mogą wywołać uśmiech na twarzy. W stresie egzaminowani zachowują się bowiem bardzo różnie.

Jedna z osób zdająca egzamin na placu manewrowym opuściła szybę i krzyknęła do egzaminatora: „Panie, chodź no Pan tutaj”, po czym przez kilkadziesiąt minut żarliwie dyskutowali. 

Innym razem kursantka zareagowała długotrwałym śmiechem po tym jak egzaminator zapytał ją, skąd będzie wiedziała kiedy ruszyć, bo zatrzymała auto za sygnalizatorem świetlnym. Kobieta odparła: „Spojrzę w lustereczko i ruszę jak inni ruszą”.

Najbardziej zabawnym przypadkiem, który zapadł w pamięć pracownikom włocławskiego WORD był przypadek kandydata na kierowcę, który podczas egzaminu rozmawiał z samochodem. O swoim zamiarze uprzedził egzaminatora, który wyraził zgodę. Uzasadnił to tym, że tak odreagowuje stres.

- Jak rozmawiałem o tym z egzaminatorem to przyznał, że były takie momenty, że trudno było mu się nie roześmiać. Egzaminowany mówił, np. „samochodziku dobrze jedziesz”, a obok Delecty, gdy poczuł zapach kawy, pocieszał auto w ten sposób: „No śmierdzi tak? Nie martw się zaraz przejedziemy” - opowiada Jarosław Chmielewski, dyrektor WORD.

Jakiś czas temu egzaminatorzy prowadzili książkę, w której zapisywali śmieszne wypowiedzi kandydatów na kierowców i opisywali ciekawe przypadki. Niestety zaginęła.

(N.CH)
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (6)

były kursantbyły kursant

42 6

Doprowadzacie egzamin z prawa jazdy do absurdu, ludzi do obłędu a później robicie sobie jaja.
Jest to zwykły kretynizm i powinien podlegać przymusowemu leczeniu 19:00, 24.08.2015

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

sylwiatucholska@interia.plsylwiatucholska@interia.pl

19 3

absurd to WORD!!!! 21:17, 24.08.2015

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

dolllllllly partondolllllllly parton

15 2

ten narod jest jednak chory, nawet nie potrafi się pośmiaćjak jest okazja tylko ciągle dół , dół dół dół dół dół dół dół dół 21:21, 24.08.2015

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

Reczny drifterReczny drifter

7 22

Ja zdając egzamin zrobiłem zimny łokieć i przez komóre zadzwoniłem do swojej niuni. Jakie było jego zdziwienie kiedy w toples przy ulicy Okrei pojawiła się moja cycolinka. Egzaminator nawet nie załuwazył kiedy przejechałem na czerwonym świetle. Następnie zaciągnąłem ręczny i zrobiłem wiraż. Egaminator uderzył w szybę głową i stracił przytomność. Szczęsliwie zanim się ocknął przyjechałem do WORD. Pytająć jak się spało pana egzaminatora troszkę się zaczerwienił. Egzamin zaliczył i nie dyskutował. Z góry dziękuję swojej i wszystkim cycolinlkom. Egzaminator też człowiek. 22:12, 24.08.2015

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

LenkaLenka

10 0

ja jak zdawałam egzamin to egzaminator wyciskał sobie krosty na buzi - masakra 22:26, 24.08.2015

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

U.U.

5 0

Nie on pierwszy i nie ostatni rozmawia jak nie z autem to z sobą samym 06:04, 25.08.2015

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA
REKLAMA
© ddwloclawek.pl | Prawa zastrzeżone | 2018