Sąd uznał, że zachowanie Macieja Maciaka nie może być oceniane w trybie wyborczym. Fot. Natalia Seklecka
Sąd Okręgowy oddalił wniosek Emanuela Kalejaiye, który wnosił o ukaranie w trybie wyborczym Macieja Maciaka. Wydająca wyrok sędzia Barbara Baranowska uznała, że zachowanie dziennikarza podczas debaty w TVP 3 Bydgoszcz nie podlega pod ocenę w trybie wyborczym.
Sąd Okręgowy we Włocławku rozpatrywał dziś (04.10.) wniosek o ukaranie ubiegającego się o stanowisko prezydenta miasta Macieja Maciaka. Wniosek złożył jego kontrkandydat, Emanuel Kalejaiye, który uznał, że właściciel stacji telewizyjnej naruszył jego dobra osobiste (o sprawie pisaliśmy m. in. tutaj).
Na początku posiedzenia sąd i pełnomocnik Emanuela Kalejaiye zapoznali się z odpowiedzią Macieja Maciaka na wniosek złożony przez lekarza. Następnie sędzia Barbara Baranowska poinformowała, że sąd zrezygnował z przeprowadzenia postępowania dowodowego i przesłuchiwania świadków. Poprosiła natomiast Macieja Maciaka o potwierdzenie lub zaprzeczenie, że sytuacje opisane we wniosku miały miejsce.
Dziennikarz potwierdził większość z nich. Zaprzeczył jedynie, by niepoprawnie wymawiał nazwisko kontrkandydata, ponieważ jego zdaniem wymowa „Kalejaje” jest poprawna. Inaczej niż kontrkandydat opisał również sytuację, do której miało dojść przed nagraniem w studiu TVP 3. W wersji ginekologa Maciak miał żałować, że nie ma pasty do butów, żeby upodobnić się do jednego z kandydatów. Dziennikarz twierdzi natomiast, że chciał jedynie dowiedzieć się, czy telewizja ma brązowy puder, żeby ucharakteryzować ciemnoskórego kandydata.
::news{"type":"see-also","item":"31068"}
Po przerwie sąd ogłosił, że wniosek Emanuela Kalejaiye został oddalony. Zasądził również od lekarza 240 zł na rzecz Macieja Maciaka tytułem zwrotów kosztów zastępstwa procesowego.
- Zdaniem sądu tego typu sytuacje nie podlegają ocenie w tym szczególnym trybie, jakim jest tryb wyborczy. Proszę zwrócić uwagę na treść art. 111 Kodeksu wyborczego, który stanowi podstawę tego wniosku. (…) W tym artykule jest mowa o informacjach nieprawdziwych i to jest istota całego problemu. Czym jest informacja? Informacja zawiera pewien przekaz danych. W ocenie mojej, jako sądu, żadna z sytuacji, o których mowa w uzasadnieniu wniosku, nie dotyczy informacji – tłumaczyła stronom sędzia Barbara Baranowska.
Sędzia podkreśliła, że sprawa nie dotyczy również materiałów wyborczych. Dodała jednak, że jeśli Emanuel Kalejaiye czuje się obrażony zachowaniem Macieja Maciaka, może wnieść przeciwko niemu powództwo cywilne w związku z naruszeniem dóbr osobistych.
Stronom przysługuje prawo do odwołania się od orzeczenia sądu. Po wyjściu z sali Emanuel Kalejaiye zapewnił, że zamierza z tego prawa skorzystać.
- Będziemy składać odwołanie od tej decyzji. Na pewno to nie jest koniec tej sprawy – powiedział lekarz po wyjściu z sali.
Maciej Maciak uważa, że dzisiejsze posiedzenie sądu nie mogło skończyć się inaczej. Dodaje, że jego zdaniem, to jego kontrkandydat zachował się niewłaściwie, przekręcając jego słowa podczas debaty, twierdząc, że dziennikarz powitał go słowami „Jak tam w kolonii”, a we wniosku skierowanym do sądu zamieszczając już poprawny cytat: „Hello, czy jak tam się u was w tej kolonii brytyjskiej mówiło”.
- Sami wyciągnijmy wniosek, z kim mamy do czynienia. Publicznie oszukuje, ale unikając odpowiedzialności za składanie fałszywych zeznań, sąd informuje o prawdziwej treści naszej rozmowy – komentuje Maciej Maciak.
Właściciel stacji telewizyjnej zwraca uwagę, że we wniosku skierowanym do sądu Emanuel Kalejaiye opisał niezgodnie z faktami również rzekome zdarzenie z pastą do butów. W związku z tym sam rozważa teraz złożenie wniosku o ukaranie lekarza za rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji.