Zamknij
REKLAMA

Dariusz Grudziecki - kandydat SPOZA UKŁADU na Prezydenta Włocławka

00:00, 19.10.2018 | materiał sfinansowany przez KWW Kukiz'15

Dariusz Grudziecki to kandydat na prezydenta Włocławka spoza układu polityczno-biznesowego czy partyjnego. Ma wszystko, czym powinien charakteryzować się dobry gospodarz miasta - wiedzę, kwalifikacje, a przede wszystkim pomysł na Włocławek.

Startuje Pan w wyborach na Prezydenta Włocławka – jakie ma Pan kwalifikacje do sprawowania tej funkcji?

No, cóż – nie jestem historykiem, ani politologiem... Nie zostałem też posadzony na jakimś stołku w urzędzie, czy w spółce przez lokalny układ partyjny, czy partyjno-biznesowy. Bo jestem, z własnego wyboru, poza tymi układami.

Jestem za to, między innymi, prawnikiem. Potrafię więc analizować teksty prawne, w tym umowy. Nie podpiszę więc żadnego dokumentu, który byłby niekorzystny dla miasta.

W trakcie pierwszych studiów, polonistycznych na Uniwersytecie Warszawskim, miałem zajęcia i egzaminy z takich przedmiotów, jak socjologia, psychologia, filozofia, kulturoznawstwo itd., ale także z ekonomii. Zresztą na studia te zdałem egzamin wstępny będąc po liceum o profilu matematyczno-fizycznym. I to z "czołowym" wynikiem, tuż po olimpijczykach, którzy egzaminu nie zdawali i mieli przyznaną maksymalną ilość punktów.

Egzamin z ekonomii po raz drugi zdawałem w trakcie studiów prawniczych na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika. Wtedy też miałem zajęcia i zdawałem egzaminy z takich przedmiotów jak prawo finansowe.

W trakcie studiów podyplomowych na SGGW w Warszawie zdobyłem wiedzę i odpowiednie uprawnienia z zakresu wyceny nieruchomości.

Znam i potrafię prowadzić księgowość uproszczoną - zarówno dotyczącą podatku dochodowego, jak też VAT.

Nie tak dawno przyswoiłem sobie także zasady prowadzenia pełnej księgowości – ta wiedza bardzo się przydaje przy analizowaniu budżetu miasta.

Zdałem też szereg innych egzaminów, np.z zakresu ubezpieczeń majątkowych i z zakresu ubezpieczeń "na życie".

A kwalifikacje "praktyczne"?

Ponad dwadzieścia lat temu, mając odłożony z pensji nauczycielskiej więcej niż skromny kapitalik, założyłem firmę: najpierw handlową z jednym sklepem detalicznym. Potem uruchomiłem produkcję, firma się rozwinęła.

W szczytowym okresie dostarczała towar do prawie 300 sklepów i hurtowni na terenie całej Polski, wygrywając z liczną wtedy konkurencją.

Kiedy inwazja zachodnich supermarketów budowlanych zaczęła skutkować upadkiem moich odbiorców, zmieniłem profil działalności firmy. Zresztą zbiegło się to z ukończeniem przeze mnie studiów prawniczych.

Jak z tego widać – firmę zbudowałem sam, od podstaw i dałem sobie radę na rynku. Bez układów.

A inne kwalifikacje praktyczne? Dla przykładu: jestem Wiceprezesem Kujawskiego Związku Hodowców Gołębi Ras Europejskich, Ptactwa Ozdobnego i Drobnego Inwentarza. Niedawno, bo w dniach 6 -7 października b.r. zorganizowaliśmy w Hali Widowiskowo-Sportowej przy Chopina wystawę, na której było ponad 400 eksponatów dostarczonych przez wystawców z całej Polski.

Zwiedzający byli zaskoczeni mnogością, różnorodnością i barwnością ras gołębi. Ogółem – pełen sukces!

Na debacie w KSW przy Pana prezentacji była informacja, że jest Pan autorem książek naukowych. Może powiedzieć Pan coś na ten temat?

Kiedy na Wydziale Prawa w Katedrze Teorii Państwa i Prawa UMK obroniłem swoją pracę magisterską z wynikiem bardzo dobrym, usłyszałem od komisji szereg komplementów na temat poziomu tej pracy. W efekcie miałem możliwość rozpoczęcia studiów doktoranckich, pisania pracy doktorskiej itd.

Ze względu na brak czasu zrezygnowałem ostatecznie z tej możliwości, ale pasja badawcza pozostała. Zajmuję się zagadnieniami suwerenności, demokracji, legitymizacji władzy. Wynikiem są 3 książki naukowe i jedna publicystyczno-naukowa. Piąta, licząca około 700 stron, w przygotowaniu. Książki te są dostępne w Bibliotece Narodowej, w bibliotekach uniwersyteckich i o – o ile wiem – przynajmniej dwie są teraz jeszcze do kupienia.

Co, Pana zdaniem, przede wszystkim wymaga zmiany we Włocławku?

Miasto to wielowarstwowy organizm. Ale oczywiście warstwa polityczna determinuje to, co się dzieje w innych sferach.

Za obecny stan miasta odpowiada UKŁAD polityczno-biznesowy, który wytworzył się w naszym mieście po 1989 roku. Zresztą – w ogromnym stopniu z udziałem środowiska, które "panowało" we Włocławku wcześniej, za komuny.

Symbolem tego układu politycznego może być architektoniczny koszmarek, na wyrost nazywany pałacem, postawiony na terenie, gdzie powinno być otwarte i zielone osiedle mieszkaniowe.

Stoi on w dzielnicy, gdzie całe kwartały budynków obracają się w ruinę a witryny lokali zabite są dechami.

Jeżeli ten układ polityczno-biznesowy pozostanie w ratuszu po 21 października, to we Włocławku wszystko pozostanie po staremu na kolejne lata.

Dzisiaj Włocławek ma już mniej niż 105 tys. mieszkańców, co roku ubywa prawie tysiąc. Jeżeli we Włocławku nie zostaną wprowadzone śmiałe, ale konieczne zmiany, przy następnych wyborach samorządowych będziemy wybierać Burmistrza miasta, a nie Prezydenta!

Ma Pan program takich zmian?

Oczywiście, zarówno mój program, jak i propozycje projektów, które – moim zdaniem – są konieczne do zrealizowania we Włocławku, są opublikowane na mojej stronie internetowej: WWW.DARIUSZGRUDZIECKI.PL

Może Pan podać przykład?

Teraz, przed wyborami, moi konkurencji obiecują, czego to oni nie zrobią dla miasta! Zapewniają, na przykład, ze pobudują ileś tam mieszkań komunalnych i mieszkań na wynajem!

Pytanie – skoro siedzą w Ratuszu od lat, dlaczego tego NIE zrobili do tej pory?

A mieszkań komunalnych nie pobudują choćby dlatego, że miasto jest totalnie zadłużone.

Pozostaje też pytanie – czy ogół mieszkańców byłby za takim wydawaniem pieniędzy, należących przecież do wszystkich?

Problem dostępności mieszkań komunalnych oraz problem braku mieszkań na wynajem w akceptowalnych cenach, o którym wcale się nie mówi, trzeba rozwiązać zupełnie inaczej.

Stąd mój PROJEKT: "Tanie domy w zabudowie szeregowej", czyli projekt budowy, według powtarzalnej technologii, domów o prostej konstrukcji, o powierzchni 75-110 m², na działkach o powierzchni 150-200 m², w cenie 180-250 tys. złotych, w tym 20% marży (zysku).

Plan biznesowy jest bardzo prosty – ci, których na to stać, realizują swoje marzenie o mieszkaniu we własnym domu.

Przy sprzedaży jednej piątej domów w rozliczeniu przyjmowane jest mieszkanie własnościowe za maksimum 90% jego wartości rynkowej.

Pozyskane w ten sposób mieszkania zaczynają tworzyć Miejski Zasób Mieszkań Pod Długotrwały Najem, wynajmowanych za połowę obecnej ceny rynkowej, czyli za 8-12 zł za m² + opłaty.

Pierwszeństwo w najmie tych mieszkań mieliby ci, którzy zwalniają mieszkania komunalne. Oczywiście muszą to być osoby, które dają też gwarancję płacenia czynszu i opłat.

W ten oto sposób osiągamy wiele celów na raz:

  • zmniejszamy kolejkę oczekujących na mieszkania komunalne;
  • poprzez utworzenie, rozrastającej się w czasie, puli miejskich mieszkań na wynajem, wpływamy na rynek najmu w całym mieście, wymuszając także na właścicielach kamienic remonty ich lokali, podłączanie tych lokali do miejskiej sieci ciepłowniczej, czy do ogrzewania gazowego;
  • tworzymy miejsca pracy w mieście;
  • zatrzymujemy w mieście tych, którzy w innej sytuacji wyjechaliby, albo wyprowadziliby się do gmin sąsiednich;
  • zwiększamy wpływy do budżetu miasta;
  • docelowo ograniczamy emisję dymów i zanieczyszczeń itd.

Na realizacji tego programu korzystają wszyscy Włocławianie, a jedynym wkładem miasta jest poręczenie kredytu w początkowej fazie realizacji projektu.

To jest konkret – oparty na twardych realiach biznesowych i wynikający z bardzo dobrej znajomości rynku nieruchomości we Włocławku.

Przyznam się, że kiedy dopracowałem ten projekt (wzorowany na rozwiązaniach francuskich), zacząłem się zastanawiać, czy samemu nie zacząć go realizować. Ale brakuje mi kapitału na start.

Zresztą, na KASIE DLA KASY mi nie zależy, a warto coś zrobić dla innych, coś zostawić po sobie.

Jest Pan też kandydatem ze ŚRÓDMIEŚCIA do Rady Miasta – co Pan powie o nagłośnionym ostatnio programie rewitalizacji tego osiedla?

Lektura tego tzw. "programu" to był, kolokwialnie mówiąc, "niezły ubaw". Stek bzdur ubranych w pseudonaukowy bełkot.

Gorzej, że okłamuje się przy tym mieszkańców puszczając w miasto przekaz, że na realizacje tego "programu" są zapewnione ogromne pieniądze z budżetu państwa.

Tymczasem ustawa o rewitalizacji przewiduje 0 (słownie: ZERO) złotych z budżetu państwa na ten cel. To Włocławek musi sfinansować to zadanie.

Jak na razie miasto wydało setki tysięcy złotych dla firmy z Torunia na opracowanie tego tzw. "programu".

Odbudowa Śródmieścia, jako Centrum Włocławka, wymaga zupełnie innych i to kompleksowych działań.

Po pierwsze – wszystkie instytucje ogólnomiejskie powinny być lokowane w Śródmieściu; dotyczy to, na przykład, Administracji Zasobów Komunalnych, która jest teraz na Ostrowskiej, czy też Wydziału Komunikacji, który teraz planuje się przenieść z obecnych skandalicznych warunków także na Kazimierza Wielkiego.

Po drugie – te wszystkie lokale miejskie, które w Śródmieściu często od lat stoją puste, powinny być wynajęte za przysłowiową złotówkę, pod warunkiem, że zostaną wyremontowane i pod warunkiem, że będzie w nich prowadzona umówiona działalność.

Po trzecie – w Śródmieściu, w strefie tzw. rewitalizacji, należy dokonać podziału budynków na te, które choćby ze względów architektonicznych muszą zostać zachowane i na te, które ze względu na swój stan techniczny powinny zostać wyburzone. Powyżej przedstawiony Program pokazuje, jak zdobyć mieszkania dla osób z takich budynków.

Po czwarte – w Śródmieściu, w strefie tzw. rewitalizacji, trzeba zaplanować strefy zamieszkania, ale przede wszystkim strefy handlu, usług i rozrywki. Ta ostatnia – moim zdaniem – powinna być wyznaczona wzdłuż Wisły i powinna być częścią ogólnomiejskiej strefy rozrywki i rekreacji, obejmującej nie tylko lokale rozrywkowe, ale także lokale o charakterze sportowo-rekreacyjnym, w tym ogólnomiejski system ścieżek pieszo-rowerowych, dla których naturalnym "kręgosłupem" są rzeki Wisła i Zgłowiączka oraz pas lasów wokół miasta.

Dziękuję za rozmowę i życzę powodzenia w wyborach.

A ja dziękuję za rozmowę i za życzenia.

21 października Włocławianie zdecydują, czy chcą, aby wszystko pozostało po staremu, czy poprą nas – osoby z listy Komitetu Wyborczego Wyborców Kukiz'15.

Pod tym szyldem zgromadziły się tu, we Włocławku, osoby z wielu środowisk.

Łączy nas brak zgody na obecny stan rzeczy w naszym mieście i przekonanie, że trzeba wprowadzić takie rozwiązania, aby miasto w końcu stało się własnością mieszkańców, a nie partyjnych aparatczyków i ich kolesi.

Jeszcze raz dziękuję za rozmowę i za życzenia.

(materiał sfinansowany przez KWW Kukiz'15)
REKLAMA
© ddwloclawek.pl | Prawa zastrzeżone