Zamknij
REKLAMA

Udostępnijźródło: Fundacja Kot

390 gramów wagi, niebieskie, wyłupiaste oczy i cieniutki głosik: "iiił". Narobiła zamieszania swoją skromną osobą, pochłaniając mnóstwo czasu, przysparzając nam kupę roboty i "naciągając" na koszty, które dotychczas wyniosły 1950 zł (szacujemy, że dojdzie jeszcze około 780 zł). Pierwotnie miałyśmy zabrać tylko ją - pięciotygodniową córkę wiejskiej kotki, od lat rodzącej kociaki. Tym razem kotka przyprowadziła kocięta do domku letniskowego i na koniec wakacyjnego wyjazdu bez dokarmiania tymczasowych opiekunów zostałaby z niczym. Postanowiłyśmy, że jeżeli już coś robimy, zrobimy to porządnie i sensownie, jak najbardziej pomagając innym kotom, powiązanym z malutką i zrobić dla nich wszystko co damy radę. Z naszej perspektywy kompletnie bez sensu byłoby zabranie kociątka, a pozostawienie matki, która będzie dalej się rozmnażała. Sytuację utrudnił fakt, że wakacje w Toruniu, jednak okazały się wakacjami...45 km od Torunia. Taki drobiazg. 😉 Zaczęłyśmy od próby wyjaśnienia wczasowiczom, że przygarnięcie przez nich jednego, niespełna pięciotygodniowego kocurka, jest bardzo złym pomysłem, skoro i tak zabieramy małą kotkę razem z matką. Bo okazało się, że malutka ma brata. W pobliżu kręciła się także młoda czarnulka, która już zdążyła stracić swój pierwszy miot. Nie mogłyśmy jej tam zostawić bez sterylizacji. Z pewną trudnością udało nam się ją złapać do pułapki. Zrobiłyśmy wywiad, że w gospodarstwie znajdują się jeszcze 2 kocury, które zostawiłyśmy na następny raz. Mama z kociętami trafiła do jednego z naszych nowych pomieszczeń i od razu rozpoczęłyśmy leczenie całej trójki. Kocica jest zarażona kocim katarem, który sprzedaje kolejnym pokoleniom swoich kociąt. Koszt antybiotyków, odrobaczeń i immunostymulatorów dla tej trójki oraz testy FIV/FeLV kotki-matki wyniosły 470 zł. Nie mogłybyśmy spać spokojnie gdyby kocięta nie zostały zabezpieczone surowicą przeciwko panleukopenii. Bywa ona trudna do zdobycia; najbliżej udało nam się ją namierzyć w Gdańsku. Wybrałyśmy się tam w trybie natychmiastowym. Taka "impreza" to 320 km w obie strony i łączny koszt 380 zł za surowicę, paliwo i przejazd autostradą. Czarnulka została wysterylizowana i odrobaczona, po kilku dniach odwiozłyśmy ją z powrotem i zaplanowałyśmy zabrać kocury. To był po prostu atak klonów - wszystkie wyglądają tak samo, kopie kocicy - matki. Okazało się, że w gospodarstwie jest jeszcze jedna kotka - też z tego samego modełka. Kotka i jeden kocur okazały się zdziczałe, a młodszy kocurek, około roczny - całkowicie oswojony i cierpiący z powodu kociego kataru. Zdziczałe kotka i kocur dostały kastracje i kompleksowe odrobaczenia. Planowałyśmy potrzymać kocura tyle dni ile kotkę i odwieźć je razem. Po pierwsze, żeby trochę sobie odjadł, bo karmienie kotów to ciężki temat na wsi, a po drugie, żeby choć trochę zaoszczędzić czas podróży i koszty paliwa. Jednak niestety kocur fatalnie znosił zamknięcie i musiałyśmy zrobić dodatkowy kurs, żeby go odwieźć, a następnie kotkę po kilku dniach. Koszt sterylizacji i kompleksowych odrobaczeń dodatkowych kotów wyniósł 510 zł. Zrobiłyśmy łącznie 8 kursów w te i z powrotem po 45 km, za koszt paliwa około 190 zł. Został z nami młodszy, zupełnie oswojony kocurek. To starszy brat małych kociąt z tego miejsca. Pobyt rozpoczął od leczenia kociego kataru. Ma także entropium i przejdzie korektę powieki. Koszt testów FIV/FeLV, antybiotyków, immunostymulatorów i odrobaczenia dla tego kocurka wyniósł 415 zł. Przed nim jeszcze szczepienie, kastracja i korekta entropium (wadliwe zawinięcie powieki do wewnątrz, brzeg rzęsowy drażni rogówkę). Będzie przeznaczony do adopcji. Szacowane koszty, które nas jeszcze czekają w tej sprawie: szczepienia x 6 (kocięta podwójnie), kastracja matki, korekta entropium i kastracja starszego brata - razem około 780 zł. Tak nasza praca wygląda na co dzień, od kuchni, pochłania mnóstwo kosztów i czasu, nie zawsze wszystko idzie gładko. Ale zawsze staramy się, żeby nasze decyzje i działania miały jak największy sens. Malutka niebieskooka i jej brat będą do adopcji. Kotka doskonale się nimi zajmuje i je wychowuje, jest doświadczoną matką. Prosimy o odrobinę cierpliwości - jeśli komuś coś obiecałyśmy, na pewno to zrobimy. Pracujemy z żywymi organizmami i nie zawsze wszystko idzie z godnie z planem. Wiadomo jakie są koty 😉 (czynnik ludzki też nierzadko powoduje komplikacje). A czegokolwiek nie zrobimy - musimy myśleć także o tym, że trzeba zdobyć na to fundusze i zapłacić. Nie ma lekko. Asia ______________________ Kocica z maluchami przebywa w pomieszczeniu przeznaczonym do generalnego remontu: https://www.ratujemyzwierzaki.pl/fundacjakotremont


komentarz (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

© ddwloclawek.pl | Prawa zastrzeżone