Zamknij
REKLAMA

Oszustka wpadła przez przypadek. Przewróciła się na ulicy i nie chciała podać nazwiska w karetce

13:03, 24.01.2020 | KMP Włocławek/G.S.
REKLAMA
Skomentuj
Zdjęcie ilustracyjne. Archiwum DDWloclawek.pl

Dyżurny policji otrzymał nietypowe zgłoszenie od załogi karetki pogotowia skierowanej do pomocy kobiecie, która przewróciła się pod jednym z lokali gastronomicznych w mieście. 45-latka zapytana przez lekarza o dane osobowe, zaczęła się dziwnie zachowywać, nie chciała podać nazwiska, nerwowo reagowała na wzmiankę o policji.

- Kobieta nie wymagała hospitalizacji. Nieprecyzyjne odpowiedzi i chaotyczne tłumaczenia pacjentki spowodowały, że załoga karetki nabrała podejrzeń co do jej prawdomówności. Medycy postanowili wezwać patrol, by rozwiać swoje wątpliwości i potwierdzić dane osobowe kobiety

- tłumaczy st. sierż. Anita Szefler-Ciupińska z policji. 

Okazało się, że 45-latka jest poszukiwana przez sąd w Gostyninie do odbycia 1 roku kary pozbawienia wolności za podrabianie i przerabianie recept lekarskich. W torebce, którą kobieta miała przy sobie, policja znalazła ponad 100 druków recept wystawionych na jej nazwisko lub in blanco, wiele z nich zawierało ten sam numer ewidencyjny. Wyglądało na to, że kobieta nadal zajmuje się oszustwem. 

- Po zatrzymaniu 45-latki i przewiezieniu jej na komendę, mundurowi ustalili, że rzeczywiście doszło do spreparowania recept, którymi kobieta częściowo posłużyła się w kilku aptekach w mieście, a ponadto, że dopuściła się tego czynu w warunkach recydywy, co oznacza, że tym razem czeka ją surowsza kara - mówi st. sierż. Anita Szefler-Ciupińska. 

W czwartek 45-latka usłyszała od mundurowych 5 zarzutów dotyczących podrobienia recept, a następnie posłużenia się nimi jako autentycznymi. Na wyrok w tej sprawie będzie oczekiwać za kratami. Grozi jej do 7,5 roku więzienia.

(KMP Włocławek/G.S. )

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

komentarz (7)

******

20 5

Karma wraca 13:48, 24.01.2020

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

JapajJapaj

14 13

A czemu nie grozi jej 7 lat i 6,5 miesiąca? Kocham ten kraj, nienawidzę tego państwa.... 14:06, 24.01.2020

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

Prawa obywatelskiePrawa obywatelskie

12 7

Przecież zwyczajnie mogła odmówić skorzystania z pomocy i nikt nie miał prawa na siłę jej ładować do karetki i molestować o nazwisko i przeszukiwać torebki. 15:55, 24.01.2020

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

19601960

8 1

Ale *%#)!& nie zmuszają do udzielenia pomocy.
Rezygnuję i tyle .
Przez upadek idzie siedzieć 😂😂😂 17:31, 24.01.2020

Odpowiedzi:1
Odpowiedz

AptekarzAptekarz

0 0

Taka *%#)!& wcześniej czy później wpadła by i tak 21:16, 25.01.2020


19601960

10 0

Ale g ł u p i a.
Siłą nie zmuszają do udzielenia pomocy.
Rezygnuje i tyle.
Przez upadek idzie siedzieć.😂😂😂 17:32, 24.01.2020

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

zdumiony zdumiony

0 0

Proszę porównać te dwie sprawy.
" Piotr Wieteska spędzał wieczór z przyjaciółmi. Nagle został brutalnie zaatakowany i pobity. Chociaż zalewał się krwią, policjant miał stwierdzić, że "chłopakowi nic nie jest" i pewnie jest pijany. W rzeczywistości, powoli umierał. W wyniku ataku Piotr Wieteska doznał złamania kości pokrywy i podstawy czaszki, krwiaka podoponowego, podpajęczynówkowych wylewów krwawych oraz obecności krwi w komorach mózgu, stłuczenia i obrzęku mózgu ".
"Diabeł" na ławie oskarżonych. Do ataku doszło 20 czerwca 2017 roku. Sąd Okręgowy w Płocku uznał że "Diabeł" bijąc Piotra w twarz i doprowadzając do jego upadku oraz uderzenia głową w betonowe podłoże, jest winny nieumyślnego spowodowania śmierci, którą mógł przewidzieć. Usłyszał więc wyrok trzech lat pozbawienia wolności, ale sąd zaliczył mu odbyty już półtoraroczny pobyt w areszcie na poczet kary.To znaczy, że ten człowiek za 1,5 roku wyjdzie na wolność - mówi Wirtualnej Polsce rozżalona Agnieszka Wieteska, matka Piotra. - Wiem, że życia mojego dziecka i w ogóle życia człowieka nie można przeliczyć na lata w więzieniu, ale 3 lata to zdecydowanie za mało - dodała.
Podkreśla, że życia jej dziecka nic już nie wróci, ale chce walczyć o sprawiedliwość. - Bo dla nas jako dla rodziców, to jest ogromnie bolesne. Jeżeli ktoś bije drugiego człowieka musi mieć świadomość, że może pozbawić go życia - stwierdza Wieteska.
Piotrek spędzał wieczór w płockim parku z trójką znajomych. Do jednej z jego koleżanek podszedł chłopak z innej grupy i zaczął ją zaczepiać. Ponieważ wszystko działo się na skarpie, a mężczyzna był pijany, stracił równowagę i spadł z górki, a butelka wódki wypadła mu z ręki. Jego koleżanki podbiegły do znajomych Piotrka z pretensjami. - Tylko jedna dziewczyna z ich grupy widziała, że ten chłopak sam się wywalił. Próbowała im to wytłumaczyć, ale jej nie słuchali - relacjonowała całe wydarzenie dla portalu Patriot24 koleżanka Piotrka. Wywiązała się awantura, a grupa napastników zaatakowała 19-latka i jego znajomych. Najbardziej agresywne miały być dziewczyny, które atakowały i biły. Dopiero potem włączyli się ich koledzy.
Najbardziej ucierpiał Piotr. Młody chłopak z Łodzi (przyjechał do Płocka spotkać się z koleżanką) zalał się krwią. Jak opowiadają świadkowie, jego niebieska koszula nagle była cała czerwona. Została wezwana policja i karetka. Funkcjonariusz policji miał jednak stwierdzić, że chłopakowi nic nie jest. - Kazali nam odwołać karetkę - mówią koleżanki Piotra Wieteski. Dziewczyny zauważyły też, że w stresie zostawiły swoje torebki i poprosiły policjanta, żeby z nimi po nie poszedł.
- Odpowiedział, że bolą go nogi i nie będzie tak chodził. (...) Drugi policjant powiedział, że w takim razie, to on pójdzie. Poszedł z łaską i nie chciało mu się nawet poświecić latarką - dodają. W jednej torebce brakowało portfela i pieniędzy, a druga (z dokumentami, telefonami i pieniędzmi) została skradziona. Policjanci odjechali, a dziewczynom mieli kazać zabrać zakrwawionego Piotra taksówką do domu.
Chłopak nie był w stanie ustać na nogach. Mamrotał coś pod nosem, więc jego koleżanki znów wezwały pogotowie. Chłopaka przewieziono na SOR. - Piotr krwawił z nosa i uszu a lekarka uznała, że jest pijany i przekazała go policji. A wcale pijany nie był. O godzinie 4:00 funkcjonariusze utracili z nim kontakt i w stanie krytycznym znów trafił do szpitala. Tam uznano, że mózg obumarł i odłączono go od aparatury podtrzymującej życie. Wiem, że gdyby Piotr dostał pomoc w odpowiednim momencie, dzisiaj by żył - uważa Agnieszka Wieteska. Jak mówi, tak się jednak nie stało i dlatego razem z ojcem chłopaka szukają sprawiedliwości w sądzie.
- We wrześniu dostaliśmy pismo z prokuratury o zawieszeniu postępowania. Niestety tak to wygląda, że biegłych jest za mało i na ich opinię trzeba czekać nawet półtora roku. W każdym razie opinia ma być gotowa do marca - mówi Wirtualnej Polsce pani Agnieszka.
Przyznaje, że jeżeli specjaliści przychylą się do wcześniejszych ustaleń, dopiero wtedy pojawi się możliwość wyciągania konsekwencji od policji czy lekarzy. Z powodu braku wystarczających dowodów pozostała część grupy napastników, w tym agresywne dziewczyny, pozostają bezkarni.
Rodzice zakatowanego chłopaka przeszli piekło. Mimo to jeszcze gdy ich syn umierał, zdecydowali się na ratowanie życia innych i ewentualne przekazanie jego organów potrzebującym".
W pełni popieram tę wypowiedź cyt. " Jeżeli ktoś bije drugiego człowieka musi mieć świadomość, że może pozbawić go życia - stwierdza Wieteska". Zatem dokonałbym zmiany kwalifikacji prawnej czynu na zabójstwo z zamiarem ewentualnym i wnioskował o wymierzenie kary co najmniej 15 lat pozbawienia wolności z zastrzeżeniem, że może wyjść na warunkowe nie wcześniej niż po odbyciu 14 lat pozbawienia wolności. Dodać wypada, że w zdarzeniu miała brać udział większa banda nieustalonych młodych płockich bandytów, której nie wyłapano i nie przedstawiono jakichkolwiek zarzutów. Dlatego też wyrok na bezpośredniego sprawcę powinien być ostry chociażby po to, żeby miał oddziaływanie prewencyjne na pozostałe towarzystwo. Wyrok trzech lat pozbawienia wolności utrzymał w mocy Sąd Apelacyjny w Łodzi, z czym się nie zgadzam.
Aktualnie w stan oskarżenia postawiono funkcjonariuszy policji z Płocka , lekarkę z sor-u oraz jednego z ratowników medycznych. Akt oskarżenia wniosła Prokuratura Okręgowa w Łodzi, bowiem na późniejszym etapie (i szkoda) Płock został całkowicie wyłączony od prowadzenia jakichkolwiek czynności procesowych.
Smutna historia. Ten, który wyprowadził cios i doprowadził do śmierci niewinnego chłopaka, otrzymał tylko 3 lata bezwzględnego więzienia. Jestem przekonany, że kobieta za recepty dostanie około 5 lat. Sprawa prosta to i wyrok będzie prosty.


18:49, 25.01.2020

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA
REKLAMA
© ddwloclawek.pl | Prawa zastrzeżone