Wiadomości Włocławek - informacje, newsy, fotorelacje

Zamknij
Ważne

Na nagraniach konające psy. Wójt nadal twierdzi, że nie wymagały pomocy

Marika Lewandowska Marika Lewandowska 17:00, 01.07.2026 Aktualizacja: 16:53, 01.07.2026
1 Na nagraniach konające psy. Wójt nadal twierdzi, że nie wymagały pomocy Zdjęcia wykonane podczas interwencji Dolnośląskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt. Fot. DIOZ

Sprawa interwencji DIOZ w Baruchowie z każdym dniem budzi coraz większe emocje. Organizacja publikuje kolejne nagrania i stawia pod adresem władz gminy bardzo poważne zarzuty. Tymczasem wójt Joanna Gawłowska w odpowiedziach dla DDWłocławek podtrzymuje stanowisko, że odebrane psy nie wymagały pomocy weterynaryjnej ani czasowego odebrania właścicielowi. Publikujemy nowe wyjaśnienia gminy.

Sprawa interwencji Dolnośląskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt w gminie Baruchowo nie tylko nie cichnie, ale z każdym dniem przybiera na sile. DIOZ publikuje kolejne nagrania, komentarze i materiały dotyczące przebiegu interwencji, formułując pod adresem władz gminy oraz wójt Joanny Gawłowskiej bardzo poważne i ostre zarzuty. W opublikowanych w ostatnich dniach wpisach organizacja określiła wójt m.in. jako "doświadczoną oszustkę i kłamczuchę", zarzuciła jej "sadystyczne znęcanie się nad zwierzętami", a sposób opieki nad psami porównała do "standardów Auschwitz". W kolejnych publikacjach DIOZ twierdzi również, że wójt gminy miała prawny obowiązek czasowego odebrania zwierząt właścicielowi, lecz - zdaniem organizacji - nie podjęła działań, przyglądając się "powolnej śmierci" zwierząt. Zarzuty te są stanowczo odrzucane przez gminę, która podtrzymuje, że działała zgodnie z obowiązującym prawem i nie miała podstaw do odebrania psów.

Redakcja DDWłocławek ponownie zwróciła się do wójt gminy Baruchowo Joanny Gawłowskiej. Pytaliśmy między innymi o rozbieżności dotyczące zwłok psa, brak wezwania weterynarza, decyzję o zamknięciu zwierząt w budynku gospodarczym, relacje z osobą zgłaszającą sprawę oraz dokumentowanie działań gminy.

Martwy pies, transport utylizacyjny i rozbieżne relacje

Jedną z najważniejszych kwestii pozostaje to, kiedy gmina dowiedziała się o martwym psie na posesji i dlaczego na nagraniu opublikowanym przez DIOZ słychać wypowiedź wójt, w której zaprzecza ona, aby na miejscu znajdowały się zwłoki. Link do wideo: KLIKNIJ TUTAJ!

W odpowiedzi dla DDWłocławek Joanna Gawłowska przekazała:

Tak jak przekazałam podczas naszej pierwszej rozmowy, pracownicy Urzędu Gminy podczas wizyty na posesji w dniu poprzedzającym interwencję DIOZ, tj. w środę około godz. 21.00 (była to tego dnia trzecia wizyta), zauważyli na terenie posesji martwego psa

::news{"type":"see-also","item":"95429"}

Wójt wyjaśnia, że następnego dnia rano zlecono odbiór zwłok psa.

Ze względu na późną porę, już następnego dnia rano, w czwartek, pracownicy niezwłocznie przekazali tę informację, a gmina zleciła firmie, z którą ma podpisaną umowę na odbiór padłych zwierząt, odbiór zwłok psa. Podczas porannej wizyty tego samego dnia, ci sami pracownicy zauważyli również leżące na posesji kości, dlatego zlecenie obejmowało także ich odbiór. W późniejszym czasie okazało się, że były to kości świńskie, a nie szczątki psa

To istotne, bo DIOZ w swoich materiałach zarzucał gminie sprzeczności: z jednej strony miało paść stwierdzenie, że zwłok nie było, z drugiej strony gmina miała zlecić transport utylizacyjny.

Wójt Joanna Gawłowska przekonuje, że nie jest w stanie odnieść się do pojedynczych fragmentów rozmowy opublikowanej przez DIOZ bez znajomości jej pełnego przebiegu. Twierdzi również, że rozmowa od początku miała bardzo emocjonalny charakter, a z drugiej strony miały padać krzyki i agresywne wypowiedzi, co ostatecznie skłoniło ją do jej zakończenia.

Dlaczego nie wezwano weterynarza?

Drugie kluczowe pytanie dotyczy braku interwencji weterynaryjnej. Gmina od początku utrzymuje, że psy były pod opieką, miały karmę i wodę, a ich stan nie wskazywał na konieczność pilnego wezwania lekarza weterynarii.

Wójt podtrzymuje to stanowisko.

Podtrzymuję swoje stanowisko, że stan zwierząt nie wymagał konsultacji weterynaryjnej. Pracownicy Urzędu Gminy, którzy wielokrotnie kontrolowali posesję, nie zaobserwowali u psów objawów wskazujących na konieczność pilnej interwencji lekarza weterynarii. Warto również podkreślić, że kilka dni wcześniej na posesji obecni byli funkcjonariusze Policji, którzy widzieli zwierzęta i nie zgłosili gminie żadnych uwag ani potrzeby podjęcia interwencji z uwagi na ich stan

To jednak właśnie ten fragment budzi jedne z największych pytań. Na nagraniach opublikowanych przez DIOZ widać bowiem zwierzęta sprawiające wrażenie skrajnie osłabionych i wymagających pilnej pomocy. Część psów nie reaguje na obecność człowieka, a przedstawiciele organizacji podejmują działania ratunkowe i przewożą zwierzęta do dalszej opieki.

Pracownicy Urzędu byli obecni na miejscu również w momencie przyjazdu przedstawicieli DIOZ. Zarówno podczas porannej wizyty, jak i w chwili interwencji nie zaobserwowali zmian w zachowaniu ani stanie zwierząt, które budziłyby ich niepokój. Psy zachowywały się tak samo jak podczas wcześniejszych kontroli

Tu pojawia się zasadnicza rozbieżność. Z jednej strony gmina twierdzi, że nie widziała potrzeby wezwania weterynarza. Z drugiej strony DIOZ pokazuje nagrania, na których zwierzęta wyglądają na będące w bardzo złym stanie, a po interwencji wszystkie psy zostały objęte pomocą.

Kto zdecydował o zamknięciu psów w budynku gospodarczym?

Jednym z najpoważniejszych zarzutów formułowanych przez DIOZ jest sposób zabezpieczenia zwierząt przed interwencją. Organizacja twierdzi, że psy zostały zamknięte w budynku gospodarczym, w którym podczas upałów panowały skrajnie trudne warunki. Na opublikowanych nagraniach widać zwierzęta przebywające w niewielkim pomieszczeniu. W odpowiedzi dla DDWłocławek wójt Joanna Gawłowska potwierdza, że decyzję o czasowym umieszczeniu psów w budynku gospodarczym podjęła osobiście. Jak tłumaczy, było to związane ze zgłoszeniami mieszkańców, którzy informowali, że zwierzęta opuszczały posesję, wybiegały na drogę i mogły stwarzać zagrożenie dla ludzi oraz kierowców.

Decyzja o czasowym umieszczeniu psów w budynku gospodarczym została przeze mnie podjęta w związku ze zgłoszeniami mieszkańców, którzy informowali, że zwierzęta opuszczają teren posesji, wybiegają na drogę oraz stwarzają zagrożenie dla uczestników ruchu drogowego i przechodniów. Docelowo planowano zabezpieczenie psów w znajdującym się na posesji zewnętrznym boksie, który miał zostać odpowiednio ogrodzony siatką. W ocenie gminy zastosowane rozwiązanie miało charakter wyłącznie tymczasowy. Drzwi do pomieszczenia zostały wykonane z siatki ogrodzeniowej, co zapewniało dopływ świeżego powietrza oraz światła

- wyjaśnia Joanna Gawłowska.

Zarzuty o presję wobec osoby zgłaszającej

DIOZ w swoich materiałach zarzucał również, że osoba zgłaszająca sprawę miała czuć się zastraszana. W nagraniach pojawiają się także sugestie dotyczące kobiety będącej w ciąży, która miała uczestniczyć w interwencji i nagrywać zdarzenia.

Wójt stanowczo odpiera te zarzuty.

Opublikowany materiał wideo nie przedstawia pełnego przebiegu zdarzeń ani całego kontekstu mojej wypowiedzi. Nagranie zostało zmontowane w sposób, który pomija jego początek, a tym samym nie pozwala właściwie ocenić, do kogo kierowane były moje słowa

I dodaje:

Stanowczo zaprzeczam, aby moje wypowiedzi były kierowane do kobiety będącej w ciąży. Nie znałam tej osoby i w chwili przyjazdu na miejsce interwencji nie miałam wiedzy, że była ona obecna zarówno na posesji, jak i w Urzędzie Gminy oraz że nagrywała moment wejścia przedstawicieli DIOZ do urzędu i pozostawienia na podłodze zwłok psa. O tym dowiedziałam się dopiero z opublikowanego materiału wideo

- zapewnia wójt.

Według wójt wypowiedź była kierowana do innej osoby.

Moja wypowiedź była skierowana do mieszkanki naszej gminy, z którą rozmawiałam dwukrotnie tego dnia – bezpośrednio przed interwencją oraz w momencie wizyty DIOZ w Urzędzie Gminy. Rozpoczęłam ją od bezpośredniego zwrotu: „Pani …”, jednak fragment ten nie został uwzględniony w opublikowanym nagraniu. Po uważnym odsłuchaniu materiału można również usłyszeć, że odpowiedź padająca po mojej wypowiedzi nie należy do kobiety będącej w ciąży

- twierdzi.

Wójt zaprzecza też, by sugerowała ciężarnej kobiecie odpowiedzialność za wniesienie zwłok do urzędu.

Nigdy nie sugerowałam kobiecie będącej w ciąży możliwości poniesienia odpowiedzialności za działania związane z wniesieniem zwłok psa do budynku Urzędu Gminy. Wypowiedzi, które zostały przedstawione publicznie, zostały pozbawione kontekstu, co doprowadziło do błędnych interpretacji

- mówi Joanna Gawłowska.

Bez zdjęć i protokołów. Gmina nie dokumentowała stanu zwierząt

Joanna Gawłowska potwierdza, że nie wykonywano dokumentacji fotograficznej ani filmowej, a także nie sporządzano odrębnych protokołów dotyczących stanu psów.

Jak wyjaśnia wójt, działania gminy koncentrowały się przede wszystkim na zapewnieniu zwierzętom opieki oraz wsparciu hospitalizowanego właściciela, który pozostawał podopiecznym Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej. W wizytach na posesji mieli uczestniczyć m.in. sołtys, kierownik GOPS, pracownik socjalny oraz pracownicy urzędu. Na miejscu pojawiali się również policjanci.

Nie sporządzano odrębnych protokołów dotyczących stanu zwierząt ani dokumentacji fotograficznej. Jeżeli sporządzane były notatki służbowe lub inne dokumenty związane z podejmowanymi czynnościami, stanowią one część dokumentacji prowadzonej przez Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej

- przekazała Joanna Gawłowska.

Oznacza to, że obecnie publicznie dostępne są przede wszystkim materiały opublikowane przez DIOZ, podczas gdy gmina nie dysponuje własną dokumentacją fotograficzną czy filmową, która pozwalałaby porównać stan zwierząt podczas wcześniejszych kontroli.

Gmina: nie było podstaw do odebrania zwierząt

Wójt Joanna Gawłowska podtrzymała również stanowisko, że nie zachodziły przesłanki do czasowego odebrania zwierząt właścicielowi na podstawie art. 7 ustawy o ochronie zwierząt.

Gmina argumentuje, że mimo hospitalizacji właściciela psy nie pozostawały bez opieki, a ich stan - w ocenie osób odwiedzających posesję - nie wskazywał na konieczność interwencji weterynaryjnej. Samorząd podkreśla również, że miał świadomość problemów z zabezpieczeniem posesji i podejmował działania mające uniemożliwić zwierzętom opuszczanie terenu.

Joanna Gawłowska podkreśla jednocześnie, że gmina nie przesądza o wiarygodności materiałów publikowanych przez DIOZ ani o tym, czy przedstawiają one pełny przebieg zdarzeń. Jak zaznacza, okoliczności interwencji są obecnie przedmiotem prowadzonych postępowań i będą wyjaśniane przez właściwe organy.

Piotr Kotfas i poseł Piotr Kowal: sprawę trzeba wyjaśnić

Do sprawy odniósł się również Piotr Kotfas, radny Rady Powiatu Włocławskiego i działacz społeczny. W obszernym wpisie podkreślił, że właściciel zwierząt od lat był silnie związany ze swoimi psami, a kluczowe dla wyjaśnienia całej sytuacji są wydarzenia z ostatnich trzech tygodni poprzedzających interwencję DIOZ.

Kotfas zwrócił uwagę, że właściciel był przekonany, iż zwierzęta pozostają pod opieką, a wszelkie zgłoszenia dotyczące ich sytuacji - jeśli rzeczywiście trafiały do odpowiednich instytucji - powinny znaleźć odzwierciedlenie w dokumentacji.

Kluczowe w tej sprawie są ostatnie trzy tygodnie. Właściciel był przekonany, że psy są zaopiekowane. Kto zawinił? Chociaż nigdy nie ma odpowiedzialności zbiorowej, to w tym przypadku istnieje kilka przesłanek, które należy wyjaśnić

- napisał Piotr Kotfas.

Radny podkreślił również, że niezależnie od tego, kto ponosi odpowiedzialność, największymi ofiarami całej sytuacji pozostają zwierzęta.

Głos w sprawie zabrał także poseł Piotr Kowal, który zaapelował o szczegółowe wyjaśnienie wszystkich okoliczności związanych z interwencją w Baruchowie.

W Baruchowie doszło do zdarzeń, które należy bezwzględnie wyjaśnić. Opinią publiczną wstrząsnęły informacje o tragicznym losie zwierząt, na który nigdy nie może być zgody

- podkreślił parlamentarzysta.

Sprawa wykracza poza region

Interwencja w Baruchowie stała się sprawą ogólnopolską. DIOZ publikuje kolejne nagrania i stawia władzom gminy bardzo poważne zarzuty. Gmina odpiera oskarżenia i podtrzymuje, że działała zgodnie z prawem. Głos w sprawie zabierają także politycy i społecznicy.

Pewne jest jedno - organy ścigania będą musiały odpowiedzieć na pytanie, czy działania podejmowane wobec zwierząt były wystarczające i czy możliwe było wcześniejsze podjęcie interwencji. Między stanowiskiem DIOZ a wersją przedstawianą przez gminę istnieją bowiem fundamentalne rozbieżności.

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarz (1)

Ku....waKu....wa

1 1

Ludzie stoją godzinami w korkach przez nieudacznika Kukuckiego a POrtyjna trąba DD wypisuje grafomanskie artykuły o psach i kotach....za nasze podatki!!!! Grafomani Piszcie aneksach na miliony podpisywanych przez Kukuckiego które będziemy spłacać!!

17:42, 01.07.2026
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu ddwloclawek.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%