Po niemal dekadzie ciszy Grzechu wraca na scenę z nowym singlem i dojrzałym spojrzeniem na świat. W szczerej rozmowie podkreśla, że rap musi nie tylko brzmieć, ale przede wszystkim mówić. Dla niego to narzędzie, które ma poruszać, budzić refleksję i – jak sam zaznacza – „otwierać oczy”.
Po latach przerwy do muzyki wraca jeden z włocławskich raperów – Grzechu. Tworzeniem zajmuje się od końca lat 90. ubiegłego wieku, jednak na blisko dekadę odsunął się od nagrywania. Dziś znów intensywnie działa i – jak zapowiada – jego powrót będzie mocno odczuwalny na lokalnej scenie.
Cześć jestem Grzechu, pochodzę z Włocławka i tutaj też mieszkam. Muzyką zajmuje się od około 98 r. Miałem przerwę w tworzeniu mniej więcej 10 lat i niecałe 2 lata temu wróciłem do nagrywania. Najbardziej w muzyce cenię przekaz, szczerość oraz autentyczność
– mówi na wstępie.
Raper podkreśla, że niezależnie od czasu i zmian, jedno w jego twórczości pozostaje niezmienne – autentyczność.
– Myślę, że jest jedna rzecz, która się nie zmieniła mianowicie zawsze moje teksty były i nadal są prawdziwe oraz staram się w nich poruszać problemy z jakimi ścieramy się na co dzień. Zawsze starałem się poprzez teksty docierać do słuchacza w ten sposób, by obudzić w nim chęć do przemyśleń zarówno nad własnym postępowaniem, jak i zastanawianiem się nad tym, co można zrobić by świat był lepszym miejscem, bo myślę, że nie dzieje się dobrze – kontynuuje.
– Wydaje mi się, że moje obecne teksty są bardziej dojrzałe, ciekawsze i na pewno dużo lepsze od starszych ze względu na warstwę liryczną. Cały czas się rozwijam, bawię się słowem i mam wrażenie, że jest to dość zauważalne – dodaje.
Według artysty – zdecydowanie bardziej niż kiedyś. Choć na scenę wróci dopiero za rok, już teraz planuje konkretny kierunek działań.
– Jest o wiele lepiej niż było kiedyś, są większe możliwości, miasto się rozwija i nie brakuje kulturalnych miejsc na mapie Włocławka. Poprzednio udawało mi się koncertować, miałem wiele propozycji ze starego centrum kultury, z tzw. WCK'u. W roku 2026 mam zamiar wrócić na scenę by pokazywać swoją muzykę na żywo i tak naprawdę wtedy będę miał porównanie do tego, jak wyglądało to kiedyś, a jak wygląda obecnie, ale na razie skupiam się na tworzeniu, potrzebuję nagromadzić więcej materiału by mieć co zaprezentować.
W jego najnowszym utworze „Mój RealTalk” nie brakuje mocnych wersów i emocji. Jednak – jak podkreśla – praca nad tekstem wymagała szczególnej precyzji.
– Co do nagrania to raczej nie ponieważ ja ćwiczę praktycznie codziennie i jeśli już dochodzi do nagrywania zawsze jestem przygotowany na 100%. Jeśli chodzi o pisanie, to jest kilka momentów w utworze, gdzie musiałem bardzo się skupić na tym by kogoś nie urazić, a przekazać to co uważam za stosowne, są tam momenty gdzie obnażam dość niewygodną prawdę i musiałem to zrobić w sposób metaforyczny i dać trochę do myślenia słuchaczowi i chciałem uniknąć tego, by nie brzmiało to zbyt trywialnie – podkreśla twórca.
::addons{"type":"youtube","url":"https://www.youtube.com/watch?v=XTOgvxwxdes&t=2s"}
Teledysk do utworu został w całości nagrany we Włocławku, co – jak podkreśla artysta – było świadomym wyborem. W obrazie nie brakuje charakterystycznych miejsc, które lokalni mieszkańcy rozpoznają bez trudu. W tle pojawiają się m.in. uliczne kadry z centrum miasta, przestrzenie oraz miejsca związane z osobistą historią rapera. Ten wizualny powrót do korzeni ma podkreślić autentyczność przekazu – to nie tylko muzyka stworzona we Włocławku, ale także opowieść mocno osadzona w lokalnej rzeczywistości.
– Mam spory bagaż doświadczeń, tego nie da się ukryć i na pewno to mi bardzo pomaga. Ogromne pokłady energii oraz wsparcia otrzymuję od najbliższych i głównie dzięki temu mogę osiągnąć równowagę – mówi otwarcie.
Na koniec Grzechu zwraca uwagę na kierunek, jaki – jego zdaniem – powinna obrać lokalna scena.
– Moim zdaniem powinno się w rapie pojawić więcej prawdziwych treści, które dają do myślenia, treści, dzięki którym można by było otworzyć ludziom oczy. Według mnie jesteśmy w niezwykle nieciekawej sytuacji i to nie jest tylko problem samego Włocławka, a problem, myślę, globalny. Rap jest niesamowitym narzędziem nie dosyć, że dostarcza nam emocji stricte muzycznych, ale ta warstwa liryczna ma niebywałą moc i ona dla mnie stanowi fundamentalne znaczenie i poprzez nią można dużo zdziałać. Patrząc na to z perspektywy przeszło 25 lat widzę, że to zanika. Ja rozumiem, że wszystko ewoluuje i sztuka nie lubi próżni, ale moim zdaniem powinniśmy powrócić trochę do korzeni i skupić się na tym by poruszać bardzo ważne tematy – podsumowuje.
Grzechu nie ukrywa, że przygotowania do scenicznego powrotu wymagają czasu, ale ma jasny kierunek: chce, by jego muzyka była czymś więcej niż tylko dźwiękiem. Nie interesuje go pogoń za trendami – bardziej dialog ze słuchaczem. Wciąż nagrywa we Włocławku i nie zamierza stąd wyjeżdżać, bo jak mówi, to właśnie tu nabrał odwagi, by po latach przerwy znów zabrać głos.
3 1
Przyda się trochę polotu i finezji w tym smutnym jak p**** mieście.
2 1
Artyści żyli w latach 20 i 30 XX wielu. Współcześnie to tylko muzycy (niektórzy są tak kiepscy, że nie da się ich słuchać).
2 1
Czyż to nie jest obraza dla takich ARTYSTÓW jak Santor , Połomski Wodecki , Młynarski , Majewska ?
1 0
O i jest też Piotrek :) Pozdro ;)
2 2
Każdy lubi co innego. Artysta to osoba która tworzy coś własnego, niepowtarzalnego, więc nie widzę tu problemu.
Może jakbyśmy dawali ludziom szansę a nie tylko krytykowali to artystów byłoby więcej🤔
0 1
Szału nie ma…🤷🏻♂️
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu ddwloclawek.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz