
Panie Sebastianie, w zeszłym roku kandydował Pan do Sejmu, uzyskując przyzwoity wynik, a obecnie jest Pan liderem listy Trzeciej Drogi w Okręgu nr 3 obejmującym dzielnice Michelin oraz Południe. Proszę powiedzieć skąd się bierze to zaangażowanie?
Sebastian Sadziński: Tak samo jak wielu innych uważam, że abyśmy mogli iść do przodu jako społeczeństwo, kraj, czy choćby miasto, potrzebujemy zmian, nowych idei, świeżych pomysłów, zaangażowania i doświadczeń.
Dziś świat zmienia się bardzo szybko a my równie szybko musimy na te zmiany reagować. Jeśli popatrzymy na krajową politykę, to utknęliśmy w klinczu pomiędzy dwiema partiami, dla których głównym tematem narracji jest ich wzajemny konflikt.
Patrząc na lokalne podwórko, tych graczy mamy trzech, a przyglądając się dokładniej widzimy, że na listach wyborczych przewijają się ci sami kandydaci, którzy od lat albo nawet dekad zasiadają w Radzie Miasta. Czy jest to sytuacja normalna? Oczywiście, że nie. Gdzie tu miejsce na nowe pomysły, energię do działania, gdzie świeżość, której włocławianie potrzebują? Po prostu jej brak. Dlatego startuję, żeby redefiniować panujące od lat konwenanse, żeby dążyć do zmiany, by próbować nowych pomysłów, wdrażać nowe rozwiązania, pokazać inny styl zarządzania miastem.
Poza wyżej wymienionymi powodami przyznam, że zapalnikiem, który miał spory wpływ na zmianę mojego podejścia do szeroko rozumianej polityki z tzw. biernej postawy obserwatora-komentatora na czynnego w niej uczestnika, była niezrozumiała dla mnie postawa naszych włodarzy. Pamiętam dokładnie ten moment poczucia bezsilności, bezradności, braku zrozumienia, braku dialogu i jakiegokolwiek prawdziwego kontaktu na linii mieszkańcy-włodarze.
Wszystko to miało miejsce, kiedy to obecny prezydenta miasta, który kilka lat wstecz, wraz ze swoim aktualnym kontrkandydatem a ówcześnie zastępcą prowadzili tzw. spotkanie konsultacyjne na osiedlu Michelin dotyczące planów alternatywnej drogi do ul. Jana Pawła II oraz innych rozwiązań usprawniających ruch na osiedlu.
Osobiście byłem na tym spotkaniu i pamiętam, że praktycznie wszyscy z obecnych tam mieszkańców byli przeciwni aktualnie wdrażanemu przez zarząd miasta rozwiązaniu. Postawa wybranych przez nas włodarzy była przy tym, delikatnie mówiąc, arogancka i nie uwzględniająca w ogóle głosów z sali. Były zastępca prezydenta dolał oliwy do ognia stwierdzając, że spotkanie ma jedynie charakter informacyjny i konsultacyjny, poza tym jest organizowane wyłącznie z tego powodu, że przepisy do tego zobowiązują, natomiast tak czy siak, w żaden sposób nie wpłynie na podjęte już decyzje, a poza tym to on wie dokładnie, jakie rozwiązanie będzie najlepsze, bo osobiście przejechał się po osiedlu, również drogami leśnymi! Dokładnie tak było!
Uważam, że takie podejście władz jest niedopuszczalne: przecież to my, większością naszych głosów ich wybraliśmy do tego, żeby wykonywali wolę większości, a nie wdrażali jakieś partykularne rozwiązania.
Jest Pan przedsiębiorcą, czy Pana doświadczenia z lat spędzonych na rozwijaniu własnej działalności gospodarczej przydadzą się w pracy samorządowej?
Sebastian Sadziński: Oczywiście, że tak. Znajomość reguł rządzących gospodarką, zarządzanie personelem i przede wszystkim wyuczona oszczędność oraz nastawienie na efektywność działań są umiejętnościami potrzebnymi przy decydowaniu o sprawach miasta. Wielu z naszych rywali do mandatu radnego od lat zasiada na stanowiskach, na których oderwali się od realiów gospodarczych i tym samym podejmują – w naszym imieniu, decyzje o wątpliwym stosunku koszt-efekt. Żaden trzeźwo myślący włocławianin niektórych z tych decyzji nigdy by nie podął.
Uważam, że moja wiedza i doświadczenia wprowadzą, tak bardzo Włocławkowi potrzebną, nową jakość w procesie podejmowania decyzji.

Panie Wojtku, kandyduje Pan z os. Kazimierza Wielkiego, czyli Okręgu nr 2, zajmując na liście trzecią pozycję. To samo pytanie do Pana, czemu zdecydował się Pan na kandydowanie? Nigdy wcześniej Pan nie kandydował, więc dlaczego akurat teraz? I dlaczego z list Trzeciej Drogi?
Wojciech Zieliński: Patrzę na Włocławek przez pryzmat moich doświadczeń. Z niejednego pieca chleb jadłem. Mieszkałem, pracowałem i żyłem w różnych miastach w Polsce, Europie a także włóczyłem się jakiś czas po świecie. Obserwowałem i doświadczyłem rozwoju różnych metropolii, miast i miasteczek, życia ich lokalnych społeczności.
Po powrocie do Włocławka zacząłem dostrzegać problemy, których nikt nie chciał realnie rozwiązać. Odniosłem wrażenie, a właściwie obecnie mam pewność, że wiele z działań we Włocławku podejmuje się po prostu dla samego działania, a nie efektu.
Spójrzmy choćby na Interaktywne Centrum Fajansu – fajna sprawa mieć taką instytucję w mieście, ale czy rozwiązuje ona jakieś problemy mieszkańców? Czy dzięki niej będzie we Włocławku więcej miejsc pracy, czy poprawia bezpieczeństwo publiczne albo usprawnia miejską służbę zdrowia? No nie!
Tworzy tylko kilka etatów, za które i tak musimy wszyscy płacić, generuje koszty związane z ochroną obiektu i jego funkcjonowaniem. To po prostu oderwany pomysł wzięty z sufitu, dla samego efektu PR, a nie podyktowany chęcią rozwiązania realnych problemów, z którymi musimy się mierzyć.
Podobnie zresztą niestety jest z inkubatorem przedsiębiorczości na ul. Toruńskiej, który miasto, z racji zbyt drogiego utrzymania i braku sukcesów na polu inkubacji, prawdopodobnie ostatecznie wystawi na sprzedaż i to w cenie sporo niższej od faktycznie poniesionych kosztów. Przykładów niegospodarności jest niestety zdecydowanie za dużo!
Wystarczy zapytać ludzi, którzy wyjechali z Włocławka, co by ich skłoniło do powrotu. Znajomi z mojej klasy, z których większość wyjechała, nie wskazują na Centrum Fajansu jako to coś, co skłoniłoby ich do powrotu. Na pierwszym miejscu jest praca, płaca, bezpieczeństwo i ochrona zdrowia.
Następnie wymieniłbym ofertę kulturalno-rozrywkową miasta i tutaj stwierdzam, że pomimo pełnego szacunku co do oferty Centrum Fajansu –to jestem pewien, że można było te środki przeznaczyć na ważniejsze i bardziej potrzebne dla młodych mieszkańców cele. Kandyduje, żeby zająć się tymi kwestiami, rozwiązywać problemy w sposób konkretny i pełen, nie robić nic pod publiczkę.
Co do wyboru jakiego dokonałem i KW Trzecia Droga, z którego kandyduję, to przyznam, że od dawna śledziłem Ruch Szymona Hołowni i ludzi z nim związanych. Jest tam sporo nowych twarzy i nowej, właściwej energii. Ważne dla mnie jest to, że Polska 2050 nie zamyka się na osoby już doświadczone w innych organizacjach politycznych. „Łączy a nie dzieli” – a na synergii szczególnie mi zależy.
Jako jedyna w Polsce znana mi organizacja tego rodzaju powołała Instytut Strategie 2050, w którym znajduje się rzesza ekspertów z przeróżnych dziedzin, jest tam również kilka osób z Włocławka. Współpraca wszystkich zainteresowanych z ekspertami pozwoliła wykreować ciekawe pomysły na Włocławek – dodam, pomysły które podczas wspólnej burzy mózgów rodziły się w sposób wręcz naturalny. Opracowany plan dla Włocławka był poprzedzony wykonaną przez naszych i zewnętrznych fachowców analizą miasta, swoim rozmachem uwzględniającą ponad 20-letni okres jego historii i rozwoju. Zachęcam do zapoznania się z tą analizą wszystkich zainteresowanych.
::addons{"type":"youtube","url":"https://www.youtube.com/watch?v=5QBFtIQuuM0"}
Gorąco zachęcam do obejrzenia całości materiału, który od 15 marca będzie dostępny na naszej stronie www.trzeciadroga.wloclawek.pl
Panowie wybory to czas obietnic. Co więc proponujecie swoim wyborcą w Waszych okręgach, jakie potrzeby dostrzegacie i jak chcecie je zaspokoić?
Sebastian Sadziński: Jestem jak najdalszy od rzucania pustych, wyborczych obietnic. Chciałbym na nowo przywrócić wagę i wartość słowa. Uważam, że jak się coś deklaruje, to należy się z tego wywiązać.
Potrzeb jest jak zawsze dużo. Dla przykładu, na osiedlu Michelin na pewno musimy lepiej zagospodarować teren przy boisku na ulicy Sarniej. Potrzebne jest tam wyznaczeni stref do parkowania wzdłuż ul. Sarniej lub ul. Brzezinowej. Dodatkowo powinniśmy w okolicy ustanowić przejście dla pieszych przecinające ul. Brzezinową – w tym miejscu droga biegnie długim łukiem, widoczność jest ograniczona, a na boisko chodzą dzieci i spacerowicze, to miejsce aż prosi się o jakąś tragedię. Dobrze widoczne przejście dla pieszych oddaliłoby to zagrożenie.
Mieszkańcy pragną zachowania lasku, na terenie którego znajduje się boisko, dlatego powinniśmy uszanować ich wolę i zabezpieczyć cały teren przed nieuprawnionym wstępem pojazdów dbając równocześnie o lokalną estetykę.
Należy również przedłużyć ul. Cienistą do Brzezinowej, a nawet dalej do Łubinowej, a samą ulice Łubinową i Wilgi utwardzić. Ulica Cienista też powinna zostać przebudowana – w zależności od możliwości technicznych, albo od Jana Pawła II do przedszkola, albo od Brzezinowej do przedszkola. W każdym razie w związku z funkcjonowaniem przedszkola panuje tam duży ruch, auta mają problem, żeby się minąć, skrzyżowania z innymi ulicami nie są bezpieczne przeważnie ze względu na utrudnioną widoczność. Do tego potrzeba nam więcej elementów małej architektury, ławek np. na ul. Jana Pawła w okolicach skateparku, czy koszy na śmieci. Należy pilnie doświetlić i utwardzić ul. Szyszkową (pozostawiając ją drogą osiedlową) oraz wykonać dojazd do wybudowanego marketu zlokalizowanego przy ul. Mielęcińskiej, za Biedronką.
W dzielnicy Południe musimy postawić – w zasadzie tak jak w całym mieście na zwiększone nakłady na utrzymanie infrastruktury. Więcej sprzątania, więcej łatania dziur w drogach, nowe chodniki, ścieżki rowerowe, oświetlenie.
Generalnie powinniśmy upiększać nasze miasto z głową, nie sadzić drzew których za kilka lat będziemy wycinać ze względu na konieczność budowy ścieżki rowerowej czy przebudowy poboczy i chodników. Należy pilnie wykonać parking i tereny zielone przy ul. Broniewskiego, zaraz przy nowo budowanym budynku w ramach programu ,,Fabryka”, czy też odnowić i zmodernizować rynek przy ul. Kaliskiej.
Ważnym tematem jest też zamieszanie wokół działki po dawnej przychodni na ul. Łady. Szkoda, że miasto nie wykupiło tego terenu od starostwa, lub też nie wymieniło się na nie w drodze wymiany działek. Byłby to idealne miejsce na teren zielony, a teraz nie wiadomo, czy planowany tam blok nie zacieni okolicznych budynków.
Wielka szkoda, że włodarze naszego miasta są pozbawieni wyobraźni. Musimy też zapewnić dofinansowania do wymiany przestarzałych pieców tzw. kopciuchów. Zmieniłbym jednak organizację tych dofinansowań. Na podstawie danych z Centralnej Ewidencji Emisyjności Budynków ustaliłbym potrzeby w każdej dzielnicy i organizowałbym dla nich osobne konkursy, tak żeby dofinansowywać większą liczbę wymian, a także skupiać się na tych częściach Włocławka, które wymagają najwięcej inwestycji. Trzeba też uaktualnić wysokość dofinansowania tak, aby odpowiadała obecnym realiom cenowym. Należy zdecydowanie poprawić i wzmocnić współprace miasta z użytkownikami ogródków działkowych – to akurat dotyczy całego Włocławka.
Chcielibyśmy zdecydowanie wzmocnić działania prospołeczne nie związane z wydatkami budżetowymi miasta, i to najlepiej przy współpracy z innymi organizacjami – dla przykładu już teraz, w sobotę 23 marca planujemy wraz z ludźmi z zaprzyjaźnionego stowarzyszenia sprzątać las na Krzywych Błotach. Zapraszamy do pomocy wszystkich, również radnych pozostałych list. Niech każdy pokaże, że mu zależy!
A co z przebudową i drogą alternatywną do Al. Jana Pawła II?
Sebastian Sadziński: Uważam, że trzeba dokończyć przebudowę Al. Jana Pawła II, ale jestem przeciwnikiem robienia z ul. Szyszkowej drogi alternatywnej, a tym bardziej przedłużania jej aż do Smólska. Osiedle więcej by straciło na tej inwestycji, niż zyskało, nie mówiąc już o tym, że trzeba by ponownie wyciąć duży obszar lasu.
Więc jakie rozwiązanie problemu komunikacyjnego osiedla by Pan planował?
Sebastian Sadziński: Po pierwsze, przekazałbym temat opracowania rozwiązań komunikacyjnych w mieście osobom wykwalifikowanym i kompetentnym w tym zakresie. Wyjaśnię, że komunikacja powinna być spójna, ułatwiająca każdemu z nas przemieszczanie się na każdym osiedlu, ale też w całym mieście i w kierunku pobliskich gmin z jak najłatwiejszym wyjazdem na drogi krajowe. Nie mam kompetencji w tym zakresie, ale zasugerowałbym ekspertom rozwiązanie np.: przebudowy ronda Falbanka na rondo turbinowe, po drugie usprawnienia wyjazdu z ul. Smoczej na Al. Jana Pawła II.
W mojej ocenie to właśnie te dwa punkty generują największe utrudnienia. Trubinowa Falbanka mogłaby rozwiązać problem natężenia ruchu na ulicy Kruszyńskiej z kierunku drogi 62 oraz dziwnej organizacji ruchu w tym miejscu – nie każdy wie,jak się po istniejącym rondzie prawidłowo poruszać, zwłaszcza podczas skrętu z Kruszyńskiej w stronę Michelina.
Drugim punktem, który utrudnia płynny ruch jest skrzyżowanie z ul. Smoczą, która staje się problemem właśnie w momencie, gdy pracownicy Anwisu starają się dojechać lub wyjechać z pracy. Dałoby radę połączyć ul. Smoczą poprzez fragment ul. Szyszkowej z już istniejącym rondem turbinowym. Można osiągnąć wymierne efekty znacznie mniejszymi kosztami.
A wracając do osiedla Kazimierza Wielkiego, czego zdaniem Pana Wojciech potrzebują mieszkańcy?
Wojciech Zieliński: Os. Kazimierza Wielkiego potrzebuje przede wszystkim utwardzonych dróg na terenie Rybnicy i odpowiedniego zagospodarowania terenów wewnątrz osiedli a także nowego, ekonomicznego oświetlenia.
Musimy przebudowywać drogi wewnętrzne, chodniki oraz spiąć to wszystko trasami rowerowymi na całym osiedlu Kazimierza i Rybnicy – rozszerzając projekt o przedłużenie drogi do pobliskich ogródków działkowych i Józefowa. Mieszkańcy osiedla chcą terenów rekreacyjnych – placów zabaw, boisk wielofunkcyjnych, miejsc dla nich otwartych nie tylko budowanych dla potrzeb placówek edukacyjnych czy przedszkolnych i zamykanych przed innymi użytkownikami.
Chciałbym zazielenić całą okolicę, zrewitalizować tereny nie tylko należące do miasta, ale także te będące w posiadaniu spółdzielni mieszkaniowych. Miasto mogłoby w porozumieniu z tymi spółdzielniami przebudowywać przynależne do nich tereny wokół bloków pod warunkiem, że pozostaną one ogólnie dostępne dla innych mieszkańców.
Musimy patrzeć perspektywicznie na osiedle, nie wystarczy stwierdzić, że ten teren nie należy do miasta, więc to nie nasza sprawa. Na terenie osiedla, zwłaszcza między ulicą Polną a Żytnią jest wiele pozostałości po infrastrukturze rekreacyjnej z czasów PRL’u, którą z rozrzewnieniem wspominają starsi mieszkańcy. Sprawmy, żeby młodsi mieszkańcy os. Kazimierza Wielkiego także mieli co wspominać, miejsca spotkań, zabaw, uprawiania sportu. W wielu miejscach brakuje ławek do wypoczynku i na pewno ogólnie dostępnego placu zabaw z prawdziwego zdarzenia.
Na koniec: Pańska ocena kandydata Trzeciej Drogi na prezydenta Miasta Włocławek w zestawieniu z pozostałymi kandydatami.
Wojciech Zieliński: Zdecydowanie mogę powiedzieć, że Pani Barbara Moraczewska jest osobą kompetentną, w pełni przygotowaną do pełnienia tej funkcji a przy okazji skromną i bardzo pracowitą.
Co do pozostałych kandydatów, to z racji tego, że sam startuję w wyborach do rady miasta – nie będę się wypowiadał, ocenę pozostawiając samym wyborcom.
Z całą stanowczością powiem jednak, że jestem przeciwny tak kosztownej dla Państwa Polskiego karierze politycznej, jaką obrał sobie jeden z kontrkandydatów, na którego podczas październikowych wyborów głosy poparcia oddało wielu mieszkańców naszego regionu, włącznie niestety ze mną.
Zastanawia mnie bardzo poważnie, czy tak jak uzyskanie mandatu senatora ocenić należy obecnie jako pomysł na dodatkową ,,darmową dla kandydata a cholernie kosztowną dla Państwa” promocję do zdobycia Urzędu Prezydenta Miasta, to czy zdobycie tego urzędu nie będzie zaledwie krótkim przystankiem do prawdziwego celu, którym wydaję się być uzyskanie mandatu Europosła.
Politycy tak niestabilni w zachowaniu i tak szybko zmieniający drogi swojej kariery tracą dla mnie wiarygodność. Wybierając takich kandydatów możemy realnie spodziewać się nowych wyborów na Prezydenta Włocławka i to już w lipcu 2024…gdzie tu sens? Uzyskanie mandatu, czy to posła, senatora, radnego, prezydenta, nie jest jedynie osobistym osiągnięciem, ale i zobowiązaniem, zobowiązaniem wobec wyborców, którym nie można szastać na prawo i lewo. Jeżeli się coś powiedziało to trzeba słowa dotrzymać, jeżeli startowało się z określonym programem - postulatami to trzeba zrobić wszystko, żeby je spełnić.

Wojciech Krzysztof Zieliński, ur. 23 kwietnia 1990 r., absolwent III LO im. Marii Konopnickiej we Włocławku, Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, National Taipei University na Tajwanie, posiadacz EMBA Akademii Ekonomiczno-Humanistycznej w Warszawie. Pracował w Ministerstwa Spraw Zagranicznych oraz państwowej administracji zespolonej. Autor prac badawczych i artykułów prasowych, specjalista ds. pozyskiwania funduszy zewnętrznych oraz controllingu. Od wielu lat zaangażowany w działalność społeczną w ramach stowarzyszenia Nowoczesny Włocławek. Interesuje się nowymi technologiami, programowaniem, naukami ścisłymi. W pracy samorządowej najważniejsze dla niego są ZDROWIE, BEZPIECZEŃSTWO, DOBROBYT. Chce poprawy dostępności oraz jakości usług zdrowotnych. Zwiększyć bezpieczeństwo mieszkańców, rozbudować potencjał inwestycyjny miasta i aktywnie przyciągać inwestorów.