Dekadę temu wybór telewizji był prosty: szło się do lokalnego operatora, podpisywało dwuletnią umowę, a technik wiercił dziurę w ścianie, by przeciągnąć gruby kabel koncentryczny. Dziś, ten obrazek staje się technologicznym skansenem. Żyjemy w erze, w której antena to dla młodszego pokolenia ikona z podręcznika historii, a pilot do telewizora częściej służy do obsługi inteligentnych interfejsów niż do mozolnego przełączania kanałów numerami.