Wiadomości Włocławek - informacje, newsy, fotorelacje

Zamknij
Ważne

Kto otrzyma nagrodę prezydenta Włocławka w dziedzinie kultury? Ratusz czeka na zgłoszenia

Ł.D 06:00, 17.04.2016 Aktualizacja: 10:28, 25.10.2025
19 Kto otrzyma nagrodę prezydenta Włocławka? Ratusz czeka na zgłoszenia Rekomendacji prezydentowi udzieli specjalnie powołana kapituła. fot. Ł. Daniewski

Ratusz czeka na zgłoszenia w kolejnej edycji nagród prezydenta Włocławka w dziedzinie kultury. Termin nadsyłania zgłoszeń upływa 6 maja.

Najbardziej prestiżowe nagrody we Włocławku przyznawane są od lat osobom, które wyróżniają się swoją twórczością artystyczną oraz posiadają znaczne zasługi dla upowszechniania i ochrony kultury.

-  Pragniemy docenić zaangażowanie w sztukę i nagrodzić twórców oraz animatorów kultury. Włocławek jest inspiracją dla wielu artystów, zarówno tych doświadczonych, jak i początkujących – mówi prezydent Włocławka Marek Wojtkowski.

Kandydatów do nagród w 2016 r. mogą zgłaszać wszyscy zainteresowani za pomocą formularza, który do dnia 6 maja należy dostarczyć lub przesłać do ratusza do Referatu Kultury w Wydziale Kultury, Promocji i Komunikacji Społecznej, bądź elektronicznie na adres: [email protected] 

Nagrody przyznane zostaną w trzech kategoriach. Pierwsza dedykowana jest twórcom za osiągnięcia w dziedzinie: literatury, plastyki, muzyki, teatru i filmu oraz tańca. Druga kategoria to wydarzenie – impreza lub cykl o szczególnym znaczeniu dla kultury miasta. Trzecia kategoria to Odkrycie Roku – ta nagroda trafi do osoby, która zadebiutowała w poprzednim roku, wyróżniając się swoją działalnością. 

::news{"type":"see-also","item":"20492"}

Przypomnijmy, że przed uroczystym wręczeniem nagród zbierze się specjalnie powołana kapituła, w skład której wejdą przedstawiciele prezydenta miasta i Komisji Kultury i Sportu, reprezentanci środowiska artystycznego, w tym laureaci ubiegłorocznej edycji oraz dyrektorzy miejskich instytucji kultury.

(Ł.D)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (19)

WYRÓŻNIONE KOMENTARZE

Pozostałe komentarze

185.11.185.11.

12 10

Odnalazł się ten 40- Latek zaginiony wczoraj, który ponoć poszedł nad J.Czarne?

09:01, 17.04.2016
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

bobobobo

9 20

.... MOŻE TW LUCJAN ....

10:49, 17.04.2016
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

obywatelobywatel

10 10

Miarą Kultury (kultura, to nie tylko rozrywki) jest także stan zadbania o miejsca spoczynku zmarłych. Zgłaszam do grupowej nagrody tych wszystkich, którzy odpowiadają za dbałość o o wszystkie cztery włocławskie cmentarze!

11:51, 17.04.2016
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

do lucjando lucjan

8 6

Kandydatura godna poaprcia ale w konkurencji - POchlewanie , POdżeranie , POdjudzanie . Niestety w konkurencji -dbałość o dobro pacjentów włocławskiego szpitala jako członek ,,społecznej '' ...hehehehe społecznej rady szpitala powinien dostać (przepraszam) kopa w d...ę !!!

14:04, 17.04.2016
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

Gorszy SORTGorszy SORT

5 2

Ciąg dalszy AFERY PISu niewygodne fakty;gdy jego syn Dawid, uczeń I klasy Liceum im. Królowej Jadwigi w Siedlcach, dostał jedynkę z fizyki na !@#$%^&* semestr nauki, pan dyrektor uznał, że taka ocena dla jego syna to skandal. Wezwał więc do kuratorium dyrektora liceum, Tadeusza Koczonia i niedwuznacznie zasugerował, by ten zrobił coś z profesorką uczącą fizyki w klasie Ib. Dyrektor uległ naciskom, jednak zwolnić nauczycielki Ewy Jagodzińskiej nie mógł, bo jest tuż przed emeryturą. Postanowił więc przesunąć ją do innej klasy. Spotkało się to z masowym protestem uczniów klasy Ib, w wyniku którego dyrektor wycofał się z przesunięcia pani profesor.
Małgorzata Gut, doradca w gabinecie politycznym Leppera, córka posłanki Samoobrony, znanej korumpantki Aliny Gut, która w atmosferze skandalu ustąpiła z Krajowej Rady Sądownictwa - w styczniu 2007 r., powołując się na Leppera, domagała się od prezesa KRUS, Dariusza Rohde, rozstrzygnięcia przetargu na obsługę prawną KRUS na korzyść swojej prywatnej firmy prawniczej, mimo że wcześniej nie brała w nim udziału. O tej propozycji korupcyjnej pan Rohde poinformował pisemnie Leppera, a nie doczekawszy się reakcji - w dniu 02.03.2007 także premiera. Dziwnym zbiegiem okoliczności tego samego dnia Małgorzata Gut poinformowała go, że został przez premiera odwołany.
Halina Olendzka, świętokrzyska posłanka PiS, 05.04.2007 mianowana na stanowisko wiceministra pracy i polityki społecznej - jako parlamentarzystka obficie korzystała z możliwości zwiedzania świata na koszt podatników, odwiedzając m. in. Szwajcarię, Ukrainę, Kenię, dwa razy Kuwejt oraz Wenezuelę. Po mianowaniu wyznała, że "będzie to dla niej duże wyzwanie, choć nie ukrywa, że wolałaby, żeby to było ministerstwo zdrowia, ponieważ jest lekarzem."
Tomasz Wawrzkowicz, dyrektor Biura Kadr i Administracji w ministerstwie sportu, podwładny innego wybitnego odnowiciela, ministra Tomasza Lipca z PiS, systematycznie wykorzystywał służbowy samochód do prywatnych podróży do rodzinnego Rzeszowa, za co został w końcu zwolniony z posady (po nagłośnieniu sprawy przez wrogie media).
Piotr Ślusarczyk, z rekomendacji LPR minister w kancelarii premiera - z okazji swojego wesela (26.05.2007), które - obok innych dygnitarzy - nawiedził również minister Roman Giertych, pożyczył z kancelarii premiera dwa mikrobusy marki Fiat Ducato wraz z dwoma rządowymi kierowcami. Oba samochody kazał podstawić pod Kościół Nawiedzenia Najświętszej Marii Panny na warszawskiej Starówce, gdzie brał ślub. Po mszy rządowe samochody zawiozły gości na wesele do podwarszawskiego Sękocina, a po weselu rozwoziły weselników do domów. Pan minister zwolnił kierowców !@#$%^&* nad ranem, ale za wynajem busów z kierowcami nie był łaskaw zapłacić ani grosza.
04.06.2007 - "Szef kancelarii premiera Mariusz Błaszczak zwrócił się do ministra Ślusarczyka o wyjaśnienie dlaczego do tej pory nie uregulował kosztów korzystania z rządowych busów podczas swojego wesela." - poniformował rzecznik rządu Jan Dziedziczak.
Ludwik Dorn, najlepszy w historii marszałek sejmu
17.06.2007 marszałek wraz z delegacją posłów i urzędników z mnisterstwa gospodarki poleciał z pięciodniową wizytą do Korei Południowej, w celu zacieśnienie współpracy gospodarczej i parlamentarnej oraz utrwalenia kontaktów politycznych, a także zwiedzenia stadionu wybudowanego na mistrzostwa świata w piłce nożnej w 2002 r. W składzie delegacji znalazła się pani Izabela Śmieszek-Dorn, aktualna małżonka marszałka, która jako malarka, wizażystka, charakteryzatorka i specjalistka od bodypaintingu, jest niewątpliwie niezbędna dla zapewnienia właściwego wizerunku delegatów. Żródła zbliżone do kancelarii sejmu nie podają, czy w składzie delegacji znalazła się również Saba (patrz: Kabaret).
21.06.2007 - "Pani Izabela Śmieszek-Dorn, została na Daleki Wschód oficjalnie zaproszona. [...] Koszty pobytu delegacji pokrywają gospodarze. [...] Podatnicy nie stracili też nic za przelot, bo rządowy samolot leciał z marszałkiem i nie ma to wpływu na cenę przelotu, gdy jest na pokładzie żona marszałka." - informuje rzecznik marszałka Dorna, Witold Lisicki.
Józef Giemza - prokurator apelacyjny w Krakowie, protegowany ministra Ziobry
07.08.2007 - RMF informuje, że Józef Giemza korzystając ze służbowego samochodu z kierowcą, jeździ co weekend z Krakowa do domu w Kielcach i z powrotem. Koszt podróży jest szacowany na kilkadziesiąt tysięcy złotych rocznie. Aby prokurator Giemza dotarł w poniedziałek rano do pracy, jego kierowca musi wstać o godzinie drugiej w nocy. Często bywa tak, że ten sam człowiek pracuje później do wieczora. [1]

Walka z demokratyczną opozycją, uczestnictwo lub kolaborowanie z aparatem władzy, propagandy i represji w czasach PRL
Ryszard Bender, od listopada 2005 r. senator LPR
W latach 1981-1983 był wiceprezesem kolaborującego z WRON Polskiego Związku Katolicko-Społecznego, który poparł wprowadzenie stanu wojennego.
W roku 1985 wystartował i został wybrany w wyborach do sejmu, zbojkotowanych przez Solidarność ze względu na niedemokratyczny charakter.
Był (nie wiadomo, czy jest nadal) członkiem stowarzyszenia "Ordynacka", znanego siedliska reakcyjnej postkomuny.
Zbigniew Wassermann, koordynator służb specjalnych ? w latach osiemdziesiątych jako aktywny prokurator w krakowskiej prokuraturze prowadził kilka śledztw przeciwko działaczom Niezależnego Zrzeszenia Studentów.
Andrzej Kryże, wiceminister sprawiedliwości
w styczniu 1980, kultywując patriotyczne tradycje rodzinne, skazał w procesie politycznym na kary więzienia m.in. Bronisława Komorowskiego, Andrzeja Czumę i Wojciecha Ziembińskiego za udział w manifestacji na warszawskim Placu Zwycięstwa w rocznicę odzyskania niepodległości. W uzasadnieniu wyroku pan Kryże napisał m.in., że ?demonstracyjnie okazywali lekceważenie dla narodu polskiego, twierdząc m.in., że nie jest on narodem wolnym i niepodległym?. Sąd Najwyższy w 1997 roku uznał, że skazani przez niego opozycjoniści przestępcami nie byli, a sędzia popełnił błędy i niesłusznie skazał oskarżonych.
w latach osiemdziesiątych, jako przewodniczący Wydziału IV Sądu Okręgowego w Warszawie, Kryże organizował też usuwanie sędziów wydających łagodne wyroki wobec działaczy podziemnej opozycji ? po objęciu przez niego kierownictwa Wydziału, część pracujących w nim sędziów odeszła, a orzecznictwo w stosunku do działaczy podziemnej opozycji uległo zaostrzeniu.
03.08.2007 - pion śledczy Instytutu Pamięci Narodowej niespodziewanie zdecydował się wszcząć postępowanie sprawdzające w sprawie podejrzenia popełnienia przez pana Kryże zbrodni komunistycznej.
Ryszard Siewierski, od 14.11.2005 zastępca Komendanta Głównego Policji z nadania PiS
w latach 1987-1990 był zastępcą szefa Rejonowego Urzędu Spraw Wewnętrznych w Jeleniej Górze ds. polityczno-wychowawczych, a więc był klasycznym politrukiem, krzewiąc socjalizm wśród milicjantów i sprawdzając, czy nie chodzą do kościoła lub nie mają kumpli w opozycji. Przy okazji oczywiście należał do PZPR.
12.09.2006 ? okazało się, że w styczniu 2004 r., będąc komendantem stołecznym policji, wydał kasjerowi mafii pruszkowskiej Januszowi G., ps. Graf, zezwolenie na broń ostrą (pistolet kaliber 9 mm).
30.10.2006 ? pan komendant złożył rezygnację ze stanowiska i z dniem 01.11.2006 został przeniesiony w stan spoczynku.
Krzysztof Śniegocki, sędzia Trybunału Stanu
15.11.2005 ? został wybrany do Trybunału Stanu jako kandydat PiS i LPR. W latach 80. jako radca ministerstwa rolnictwa aktywnie występował w sądzie pracy przeciwko wyrzuconemu z pracy za działalność związkową działaczowi ?Solidarności?.
Przed poprzednim wyborem do Trybunału Stanu w 2001 roku nie przyznał się, że prokuratura prowadziła postępowanie w sprawie wyłudzenia pieniędzy przez władze spółdzielni, którą nadzorował.
Andrzej Parzęcki, pod koniec listopada 2005 r. mianowany przez ministra Lipca na dyrektora naczelnego Centralnego Ośrodka Sportu ? w latach 70-tych jako karateka i student AWF organizował i był członkiem bojówek partyjnych napadających na mieszkania, rozpędzających spotkania i bijących dotkliwie słuchaczy i wykładowców opozycyjnego latającego uniwersytetu Towarzystwa Kursów Naukowych (w 2003 roku pisała o tym ?Gazeta Polska?, w czasach prawdziwej odnowy nie uznała za stosowne o tym wspomnieć).
Irena Okrągła, powołana 01.12.2005 przez ministra Ziobro na stanowisko zastępcy prokuratora generalnego.
w 1985 r., pełniąc funkcję wiceszefowej Prokuratury Rejonowej w Sopocie, podjęła decyzję o aresztowaniu Jarosława Malca, działacza opozycji, zatrzymanego przez milicję w czasie rozlepiania plakatów nawołujących do bojkotu wyborów do Sejmu.
17.07.2006 ? po wywiadzie dla ?Rzeczypospolitej?, w którym pod presją okazanych jej dokumentów przyznała się do tego faktu, złożyła dymisję, przyjętą następnie przez ministra. Prawa i sprawiedliwa ekipa przez 8 miesięcy nie zdołała zweryfikować powszechnie dostępnej informacji o dorobku pani prokurator!
Jerzy Żurawski, od 09.12.2005 szef kadr w częstochowskiej komendzie policji ? przed 1989 r. Żurawski pracował w zwalczającym opozycję wydziale śledczym SB ? razem z Barbarą W., sądzoną za znęcanie się podczas przesłuchań. Esbeckim szefem Żurawskiego był Marek Ł., którego proces o zmuszanie do zeznań w latach 80. bezprawnymi groźbami - od pobicia do utraty pracy - dziewięciu działaczy ?Solidarności?, toczy się właśnie przed częstochowskim sądem. IPN zakwalifikował to jako zbrodnię komunistyczną.
Tomasz Borysiuk, wybrany 26.01.2006 do KRRiTV z ramienia Samoobrony ? wydawca słynnego wywiadu z ówczesnym kandydatem na prezydenta Marianem Krzaklewskim, jaki w 2000 r. przeprowadzono w programie ?Gość Jedynki?. Wywiad, przeprowadzony w 2000 r. przez dziennikarza TVP Piotra Gembarowskiego, spotkał się z ostrą krytyką m.in. Rady Etyki Mediów, która oceniła zachowanie prowadzącego jako całkowicie nieprofesjonalne i naruszające takie zasady jak ?zasada prawdy, obiektywizmu, zasada szacunku i tolerancji?. Przy okazji ? Borysiuk był wtedy członkiem młodzieżówki SDRP.
Bolesław Borysiuk, lektor Samoobrony i jeden z najbliższych doradców Leppera. Był działaczem Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Radzieckiej, do 2005 r. związany z SLD. Doktor nauk humanistycznych, uzyskany w Wyższej Szkole Nauk Społecznych przy Komitecie Centralnym PZPR.
Bogusław Słupik, 26.01.2006 mianowany przez ministra Ziobro dyrektorem departamentu legislacyjno-prawnego ministerstwa sprawiedliwości.
w stanie wojennym Słupik, asesor bielskiej prokuratury, pracował w zespole powołanym m.in. do rozbicia tzw. ?Trzeciego Szeregu?, komórki ?Solidarności? na Podbeskidziu. W ramach tych działań, jesienią 1982 r. SB zatrzymało ponad 30 działaczy, którym prokuratorzy ? w tym Słupik ? zarzucili próby obalenia ustroju oraz działalność wywrotową. Słupik szantażował wtedy zatrzymanych działaczy (m.in. Stanisława Skwierawskiego) wieloletnim więzieniem, jeżeli nie zgodzą się na współpracę oraz szykanował ich, konfiskując lub niszcząc zawartość paczek przysyłanych do aresztu. Do procesu działaczy Trzeciego Szeregu nie doszło, bo objęła ich amnestia.
30.10.2006 ? po publikacjach prasowych pan minister zdecydował się odwołać Słupika ze stanowiska, wyjaśniając, że ?w ministerstwie nic nie wiedziano o jego przeszłości?. Sam zainteresowany stwierdził w oświadczeniu przesłanym ministrowi, że o swojej przeszłości nie mówił, bo nikt go o nią nie pytał.
Wojciech Jasiński, czołowy działacz PiS, 26.01.2006 został głosami tej partii wybrany do Krajowej Rady Sądownictwa
w latach 80. był szefem Wydziału Spraw Wewnętrznych płockiego Urzędu Miasta, a więc kluczowej komórki dla milicji oraz specsłużb PRL. Wydziały SW zajmowały się m.in. wydawaniem dowodów osobistych, zmianą imion i nazwisk czy przywracaniem obywatelstwa Polakom z Zachodu. Jak twierdzi członek Kolegium IPN prof. Andrzej Paczkowski, kierownik takiego wydziału był przez SB traktowany jako tzw. kontakt służbowy, a według dr Antoniego Dudka z IPN, wydziały te pełniły funkcje usługowe wobec MSW.
15.02.2006 ? Wojciech Jasiński zostaje ministrem skarbu.
Krystyna Bartnik, 17.02.2006 przyjęta przez ministra Ziobro do departamentu orzeczeń i probacji ministerstwa sprawiedliwości ? w latach 80. pracowała jako prokurator w zwalczającym opozycję osławionym ?zespole prokurator Bardonowej?, negatywnie zweryfikowana w 1990 r. Kierowany przez Bardonową wydział śledztw prokuratury wojewódzkiej w Warszawie w latach 80. skupiał prokuratorów zajmujących się sprawami politycznymi, w pełni wykonujących ówczesne partyjne dyrektywy. ?Zespół Baronowej? był symbolem aparatu represji, w stu procentach dyspozycyjnego w stosunku do PZPR. Pani Bartnik wydała między innymi decyzję o trzymiesięcznej sankcji za przewożenie książek Wacławowi Holewińskiemu, w stanie wojennym szefowi podziemnego wydawnictwa ?Przedświt?. Historia ta opisana była w 1996 r. w ?Gazecie Polskiej?.
19.02.2006 ? minister Ziobro po ostrych artykułach prasowych zwolnił panią prokurator, zwalając wszystko na rząd Mazowieckiego, choć to właśnie za tamtych czasów (1990) została negatywnie zweryfikowana.
Henryk Biegalski, 06.03.2006 decyzją ministra sprawiedliwości został szefem Centralnego Zarządu Służby Więziennej.
w lipcu 1982 był naczelnikiem gdańskiego aresztu. Dzięki podsłuchom i więziennej agenturze SB dowiedziała się, że w ma tam dojść do głodówki ?politycznych?. Naczelnik Biegalski wysłał do uspokajania więźniów trzystu funkcjonariuszy Służby Więziennej uzbrojonych w pałki i tarcze. Ciężko pobito kilkudziesięciu więźniów. Sprawa była poważna nawet jak na stan wojenny ? śledztwo wszczęła Prokuratura Marynarki Wojennej w Gdyni. W 1983 r. je umorzyła ze względu na rozbieżności w wyjaśnieniach funkcjonariuszy. Decyzję o umorzeniu podważyła jednak Naczelna Prokuratura Wojskowa i śledztwo kontynuowano. Ostatecznie podejrzanych funkcjonariuszy objęto amnestią. W 1986 r. Sąd Okręgowy w Gdańsku w procesie cywilnym przyznał odszkodowanie jednemu z najciężej pobitych. Przy okazji stwierdzono m.in., że z polecenia Biegalskiego fałszowano więzienną dokumentację lekarską pobitych ? na papierze ich obrażenia były dużo lżejsze niż w rzeczywistości. Dziś Biegalski mówi, że ?było to uzasadnione przeciwdziałanie zakłócenia porządku w zakładzie. Nie czuję się odpowiedzialny za tamtą sytuację, nie uczestniczyłem w tym osobiście?. Od marca 1982 r. należał do Komisji Bezpieczeństwa i Ładu Publicznego KW PZPR w Gdańsku. Komisja doradzała m.in. w zakresie poprawy skuteczności zwalczania opozycji politycznej. W III RP otworzył ? w tym samym areszcie ? !@#$%^&* w kraju więzienną kaplicę. Zorganizował też zjazd biskupów z Polski północnej. Jak widać umie się przystosować do każdych warunków. Wiceminister sprawiedliwości Andrzej Grzelak wiedział o kompromitującej przeszłości nowego szefa więziennictwa.
08.03.2006 ? minister Ziobro zdecydował się wystąpić do premiera o odwołanie Biegalskiego. Wyszły też na jaw nowe informacje: w roku 2000 Biegalskiego chciał wysłać na emeryturę AWS-owski szef więziennictwa Aleksander Nawrocki. Na jego odejście nie zgodził się ówczesny minister sprawiedliwości ... Lech Kaczyński (!).
zrobienie doktoratu z zakresu nauk politycznych zajęło panu Biegalskiemu 3 miesiące!
10.03.2006 ? Biegalski został wreszcie zdymisjonowany przez premiera. Dzięki przepracowaniu 23 dni jako dyrektor CZSW dostawać będzie emeryturę w wysokości 9,5 tys. zł.
Marek Surmacz, mianowany 25.08.2006 wiceministrem spraw wewnętrznych i administracji ? w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych pracował w Milicji Obywatelskiej (kierował m.in. wydziałem ruchu drogowego w Gorzowie Wielkopolskim). Pan minister Dorn tak tłumaczy Surmacza: ?Pochodził z niezamożnej rodziny, ale jednocześnie rodziny policyjnej. Dla młodego wówczas Surmacza wynikało to z jednej strony z przywiązania do państwowego porządku, z drugiej był to sposób na upragniony awans społeczny?.
Andrzej Kwiatkowski, od sierpnia 2006 doradca d.s. informacyjnych Leppera ? dziennikarz TVP za rządów SLD, jeszcze niedawno oskarżany przez PiS o drastyczne łamanie zasad dziennikarskiego obiektywizmu, obecnie kształtuje politykę informacyjną rządu w dziedzinie rolnictwa oraz nadzoruje nie tylko kontakty ministerstwa rolnictwa z mediami, ale również trzech potężnych agencji rolniczych i rolniczej ubezpieczalni KRUS.
Kuba Jałoszyński, były dowódca pododdziału antyterrorystów, oskarżony przez prokuraturę, a następnie uniewinniony przez sąd od zarzutów nieprawidłowości podczas akcji policyjnej w Magdalence w 2003 r. ? 11.09.2006 mianowany został doradcą do spraw przeciwdziałania terroryzmowi w gabinecie politycznym szefa MSWiA, Ludwika Dorna. W latach osiemdziesiątych Jałoszyński pracował w ZOMO. Po upublicznieniu sprawy w mediach, miniter Dorn 05.02.2007 odwołał swego doradcę.
Tomasz Warykiewicz, zatrudniony przez Mariusz Kamińskiego w CBA na stanowisku jego doradcy
były milicjant, który zasłużył się biciem i znęcaniem się nad zatrzymywanymi opozycjonistami w czasach PRL. W CBA zajmuje się między innymi organizowaniem szkoleń dla tajnych funkcjonariuszy.
09.01.2007 - po nagłośnieniu sprawy w mediach, pan Warykiewicz został zwolniony z CBA.
Płk Lech Szymański, na początku 2006 r. desygnowany przez Samoobronę na eksperta sejmowej komisji ds. służb specjalnych.
23.01.2007 wyszło na jaw, że Szymański został opisany w raporcie z likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych jako były oficer oddziału "Y" i objęty zawiadomieniem o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Dwa tygodnie wcześniej Samoobrona wycofała pana pułkownika z komisji.
Karol Karski, czołowy poseł PiS, znany "antykomunista", były długoletni radny Warszawy, w 2005 r. skierowany przez partię na szefa rady Warszawy, karierę radnego rozpoczął w 1988 r., startując w wyreżyserowanych i sfałszowanych przez komunistów wyborach do rady narodowej z listy Patriotycznego Ruchu Odrodzenia Narodowego, powołanej przez WRON na początku 1982 r. reżimowej organizacji, osławionej !@#$%^&* hunty Jaruzelskiego.
Konrad Kornatowski, od 12.02.2007 komendant główny policji, zamieszany był jako asesor prokuratury, a później prokurator, w umorzenie śledztwa i zatuszowanie sprawy tajemniczej śmierci Tadeusza Wądołowskiego na komisariacie kolejowym Milicji Obywatelskij w 1986 r. Jego nazwisko znalazło się w tak zwanym ?Raporcie Rokity? z 1991 r., opisującym niewyjaśnione przypadki śmierci i związane z nimi nadużycia MSW w latach rządów generalissimusa Jaruzelskiego.
Stanisław Gutowski, 14.02.2007 mianowany I zastępcą komendanta głównego policji, od 1977 roku pracował w milicji obywatelskiej. Jak wynika z nieoficjalnych informacji, przed 1989 r. przynajmniej przez kilka lat służył w trójmiejskim ZOMO - według oficjalnego biogramu ("Gazeta Policyjna" z 15.02.2007) - "pierwsze cztery lata pracował w prewencji."
Franciszek Jankowski, prokurator Prokuratury Okręgowej w Toruniu, na początku lat 80. był komendantem miejskim Milicji Obywatelskiej w tym mieście. Za jego rządów, 1 i 3 maja 1982 r., doszło m.in. do stłumienia manifestacji przeciwko stanowi wojennemu na Rynku Staromiejskim w Toruniu i brutalnego potraktowania zatrzymanych uczestników protestu. Zdjęcie pana prokuratora znalazło się na wystawie "Twarze toruńskiej bezpieki".
Przynależność do Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej
Andrzej Lepper, wicepremier rządu RP - wieloletni członek i działacz PZPR.
Andrzej Kryże, wiceminister sprawiedliwości ? był członkiem PZPR do jej końca (1990 r.).
Ryszard Siewierski, zastępca komendanta głównego policji ? członek PZPR do końca (1990).
Wojciech Jasiński, minister skarbu ? członek PZPR w latach 1976 ? 1981, co ciekawe, w czasie debaty sejmowej, indagowany na okoliczność przynależności do PZPR Jasiński nie przyznał się do tego, a w jego życiorysie zaprezentowanym posłom nie było na ten temat ani słowa.
Stanisław Kostrzewski, od 25.02.2006 skarbnik PiS ? był aktywnym członkiem PZPR do końca jej działalności. Żeby było ciekawiej ? od 31.12.2005 jest wiceprezesem Banku Ochrony Środowiska i nie ma tu żadnego konfliktu interesów lub niejasności.
Henryk Biegalski, nominowany i odwołany z funkcji szefa Centralnego Zarządu Służby Więziennej, od 1969 r. do końca lat 80. był członkiem PZPR. Od marca 1982 r. należał do Komisji Bezpieczeństwa i Ładu Publicznego KW PZPR w Gdańsku.
Maciej Łopiński, rzecznik prezydenta RP ? w okresie 1975 ? grudzień 1981 należał do PZPR i pracował na nomenklaturowym stanowisku sekretarza redakcji gdańskiego tygodnika ?Czas?, klasycznego pisma partyjnego ?po linii i na bazie? (szefostwo z PZPR-owskiej nomenklatury, cenzura, wytyczne z KW itd.).
Ewa Sowińska, 07.04.2006 z rekomendacji LPR wybrana Rzecznikiem Praw Dziecka - w PZPR w latach 1977-1980.
Bogdan Socha, ekspert Samoobrony, od 05.05.2006 nowy wiceminister pracy ? był do samego końca członkiem PZPR. Pracował w Komitecie ds. Młodzieży i Kultury Fizycznej, kierowanym przez Aleksandra Kwaśniewskiego. Był organizatorem kampanii prezydenckiej Kwaśniewskiego ? został wtedy szefem słynnego autobusu ?Kwach?. Tym autobusem kandydat lewicy objeżdżał Polskę. Po udanej kampanii Socha przez dwa lata pracował w pałacu prezydenckim, gdzie odpowiadał za organizowanie spotkań Kwaśniewskiego.
Jerzy Bahr, 19.05.2006 mianowany ambasadorem RP w Moskwie ? w latach 1976 ? 1980 w randze I sekretarza pracował w Ambasadzie PRL w Bukareszcie (sekretarz ds. prasowych). Do stanu wojennego był członkiem PZPR. Za prezydentury Kwaśniewskiego był po Siwcu (od marca 2005) szefem BBN i członkiem RBN.
Krzysztof Czabański, mianowany 01.07.2006 na prezesa Polskiego Radia S.A. ? były dziennikarz m.in. ?Sztandaru Młodych? i ?Zarzewia?. W latach 1967-1980 należał do PZPR.
Krzysztof Zaręba, od 07.07.2006 wiceminister ochrony środowiska ? w latach 2001-2005 pełnił funkcję Głównego Inspektora Ochrony Środowiska i jednocześnie wiceministra w rządzie Millera. W latach 1984-1988 był również wiceministrem i głównym inspektorem ochrony środowiska. Do 1991 r. pełnił funkcję wojewody gorzowskiego. Do 1990 należał do PZPR.
Jerzy Targalski, mianowany 15.07.2006 wiceprezesem Polskiego Radia S.A. ? w latach 70. członek PZPR, do której - jak stwierdził w wywiadzie dla "Bazy" w 1988 r. - "wstąpiłem, gdyż uważałem, że pomoże mi to w działalności konspiracyjnej."
Stanisław Podlewski, szef Samoobrony z Ustki, mianowany 17.07.2006 dyrektorem departamentu rybołówstwa w ministerstwie rolnictwa ? należał do PZPR do końca jej istnienia.
Marcin Wolski, 21.07.2006 mianowany został dyrektorem I programu PR ? od 1975 roku do końca był w PZPR, będąc m.in. sekretarzem POP w PR. Jak mówi ?byłem oportunistycznym szarym członkiem, jak kilka milionów obywateli w tym kraju. A do partii zapisałem się, bo zaczęto z radia wyrzucać ludzi, między innymi poległ wtedy mój kolega Krzysiek Materna, i były naciski, że jak się zapiszę, to będę mógł przedstawiać swoje argumenty i bronić ludzi?.
Tomasz Gąska, mianowany 25.07.2006 nowym wiceprezesem Radia PiK z nadania PiS ? były PZPR-owski aparatczyk, który strzegł linii partii i bronił stanu wojennego. Był członkiem PZPR, sekretarzem Podstawowej Organizacji Partyjnej w tygodniku ?Fakty? i zastępcą redaktora naczelnego tej gazety od 1979 roku, przez stan wojenny, aż do upadku komunizmu, odznaczony medalem im. Janka Krasickiego. Używając pseudonimu Tomasz Hellen pisał m.in. peany na temat WRON, a w tekście ?Jaka może być partia? nawoływał do odrodzenia w PZPR ?ducha leninowskich zasad?.
Romuald Poliński, mianowany 07.08.2006 przez premiera wiceministrem pracy z nadania Samoobrony, był przez wiele lat członkiem PZPR, a w rządach SLD doradcą ministrów Kołodki i Belki. Stanowisko w ministerstwie pracy otrzymał po nieudanych próbach obsadzenia go w ministerstwie rozwoju regionalnego (brak znajomości języka angielskiego) oraz ministerstwie finansów (PiS nie chciało się zgodzić na tę nominację]].
Marek Grabowski, 05.09.2006 mianowany wiceministrem zdrowia ? członek PZPR w latach 80., w latach 90. w SLD.
Andrzej Aumiller, powołany 03.11.2006 na stanowisko ministra budownictwa ? zasłużony komunista, wieloletni członek PZPR, a następnie i Unii Pracy.
Jan Sulmicki, kandydat na prezesa Narodowego Banku Polskiego, zgłoszony 11.12.2006 przez Małego Księcia - były aktywista PZPR w SGPiS (obecnie SGH), także w stanie wojennym. 14.12.2006 zrezygnował z kandydowania z "powodów rodzinnych".
Zbigniew Graczyk, 09.01.2007 mianowany wiceministrem gospodarki morskiej - przez 20 lat należał do PZPR, będąc między innymi członkiem jej Komitetu Wojewódzkiego w Szczecinie. Był również w kierownictwie nomenklaturowej spółki Interster, która była folwarkiem partyjnych dignitarzy, m. in. Sekuły i Rakowskiego.

Tajni współpracownicy, donosiciele
Wiesław Jan Kurowski, członek Rady Politycznej PiS ? tajny współpracownik ?Sławek?, ?Radosław?, ?Jacek?, donosił na Andrzeja Czumę, który informuje o tym na swojej stronie internetowej. Na stronie PiS pan Kurowski nie figuruje na liście członków Rady, ale ? co ciekawe ? w wersji angielskiej strony dalej jest jej członkiem.
Janusz Kurtyka, od 22.12.2005 szef IPN ? donosem na Andrzeja Przewoźnika (nieprawdziwym zresztą, co wykazało późniejsze postępowanie autolustracyjne) wyeliminował najpoważniejszego konkurenta do stanowiska. Informacje o tym, że są materiały na Przewoźnika przekazał do kolegium IPN jeszcze przed wydaniem decyzji o udostępnieniu odpowiednich zasobów ? jednoznacznie potwierdziła to szefowa archiwów, skąd dokumenty zostały wydane. Świadczy to o tym, że Kurtyka uzyskał wiedzę z nich nielegalnie.
Ryszard Terlecki, od 29.12.2005 szef krakowskiego oddziału IPN w miejsce Kurtyki, późniejszy kandydat PiS na prezydenta Krakowa ? natknąwszy się w IPN na materiały dotyczące swojego ojca, pisarza Olgierda Terleckiego, podał do publicznej wiadomości, że był on tajnym współpracownikiem SB (pseudonim: Lachowicz). A więc i IV RP ma swojego bohatera na wzór Pawki Morozowa, trudno się więc dziwić, że został nagrodzony.
Bogusław Kowalski, poseł LPR, 23.05.2006 mianowany został wiceministrem transportu.
w latach osiemdziesiątych był, z ramienia kolaborującego z komunistami Chrześcijańskiego Stowarzyszenia Społecznego, działaczem osławionego !@#$%^&* hunty Jaruzelskiego tzw. Patriotycznego Ruchu Odnowienia Narodowego.
14.06.2006 ? okazało się, że Bogusław Kowalski figuruje w materiałach służb specjalnych PRL jako tajny współpracownik o kryptonimach ?Mieczysław? i ?Przemek?. Z dokumentów SB znajdujących się w IPN wynika, że w styczniu 1988 roku Kowalski został zarejestrowany w dzienniku rejestracyjnym jako TW ?Mieczysław? pod numerem 54803.
Stanisław Łyżwiński, poseł Samoobrony, wybitny koalicjant ? startując w wyborach do Sejmu w 2001 r. Łyżwiński przyznał się, że był "świadomym i tajnym współpracownikiem organów bezpieczeństwa". Pytany o szczegóły tłumaczył, że był zarejestrowany, ale dla SB nic nie robił: ?Na granicy podejrzewali mnie o przemyt. To była jakaś bzdura, wiozłem prezent dla koleżanki. Zabrali mi dowód osobisty i nie chcieli oddać. Podpisałem zgodę na współpracę i mi go zwrócili ? opowiadał w lipcu 2002 r. ?Gazecie Polskiej?. Przed ostatnimi wyborami do współpracy już się nie przyznał. Prywatnie - bohater afery rozporkowej (?praca za seks?) z Anetą Krawczyk.
Jarosław Myjak, we wrześniu 2006 r. został przez PiSowskiego p.o. prezesa Sławomira Skrzypka mianowany wiceprezesem PKO BP.
w grudniu 2003 r. w atmosferze skandalu i podejrzeń o niejasne interesy (m. in. podejrzany zakup biurowca) zrezygnował ze stanowiska prezesa zarządu Commercial Union.
30.11.2006 - wiceprezes Myjak podał się do dymisji po zarzuceniu mu przez Radę Nadzorczą, że złożył nieprawdziwe oświadczenie lustracyjne, w którym deklarował, że nie był współpracownikiem SB.
Jerzy Zawisza, poseł Samoobrony, przyznał przed Sądem Lustracyjnym, że w latach 60. podpisał zgodę na współpracę z kontrwywiadem wojskowym jako TW Renata.
Andrzej Krawczyk, podsekretarz stanu w kancelarii prezydenta, w 1982 r., będąc redaktorem "Biuletynu Solidarności Uniwersytetu Warszawskiego", podpisał zobowiązanie do współpracy jako informator Wojskowej Służby Wewnętrznej. Podpisane przez Krawczyka zobowiązanie zostało znalezione na początku lutego 2007 r. w Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Po ujawnieniu tego faktu prezydentowi, Andrzej Krawczyk podjął decyzję o odejściu z jego kancelarii. W wydanym oświadczeniu pan minister napisał między innymi, że zgodził się podpisać zobowiązanie do współpracy z WSW, bo zmuszono go do tego szantażem.
Jerzy Targalski, mianowany 15.07.2006 wiceprezesem Polskiego Radia S.A. - będąc w latach 80-tych na emigracji, starając się o pracę w Radiu Wolna Europa, w swoim życiorysie pominął fakt, że był członkiem PZPR. Sprawa szybko wyszła na jaw i dyrektor rozgłośni polskiej, Jan Nowak-Jeziorański nie dał Targalskiemu etatu. W reważu, czołowy obecnie lustrator i moralista napisał na Nowaka donos do Kongresu USA, w którym przedstawił sfabrykowane oskarżenia o współpracę "Kuriera z Warszawy" z niemieckimi okupantami w czasie II wojny.
Władysław Mącior, który w 2000 r. stał na czele zespołu ds. nowelizacji prawa karnego przy ówczesnym ministrze sprawiedliwości Lechu Kaczyńskim, z obecnie jest wiceszefem Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Karnego przy ministrze sprawiedliwości i twórcą projektu nowego kodeksu karnego, według ustaleń "Newsweeka", na początku lat osiemdziesiątych współpracował z SB, kontaktując się systematycznie z jednym z najbardziej znienawidzonych krakowskich esbeków - kpt. Stanisławem Knapikiem. Między innymi w trakcie jednego z takich spotkań operacyjnych - tuż przed zjazdem Solidarności w 1981 roku, na który ówczesny docent Mącior jechał jako delegat - przekazał informację, że pismo "Universitas", wydawane tajnie przez NZS Uniwersytetu Jagiellońskiego, jest składane i oprawiane w tzw. małej poligrafii Uniwersytetu.


Nepotyzm, protekcja i kolesiostwo
Zyta Gilowska, wicepremier rządu i minister finansów ? opuściła PO w atmosferze skandalu związanego z zarzutami o nepotyzm - opłacała pracę swojego syna, Pawła Gilowskiego, jako eksperta prawnego z pieniędzy przeznaczonych na obsługę biura i umieściła go na 1 miejscu listy wyborczej w Lublinie, a synową zatrudniła w biurze poselskim. Według Gilowskiej synowa została zatrudniona w biurze zanim poznała jej syna, a zatrudnienie syna pozwoliło na obniżenie kosztów ekspertyz. W PiS, któremu nepotyzm absolutnie nie przeszkadza, przyjęto ją z otwartymi rękoma.
Jacek Tarnowski, od 12.12.2005 szef gabinetu politycznego premiera ? w ciągu półtora miesiąca od objęcia funkcji zasiadł w radach nadzorczych dwóch państwowych spółek ? Agencji Rozwoju Przemysłu SA oraz w Grupie Lotos SA. Odpolitycznienie spółek było jednym ze sztandarowych haseł PiS w kampanii. ?Nie będzie żadnych synekur? ? mówił Kazimierz Marcinkiewicz, gdy został premierem, a Jarosław Kaczyński, jeszcze w lutym 2006 zapewniał: ?Będę robił wszystko, żeby trafiali do spółek ludzie przygotowani merytorycznie, spoza układów politycznych i biznesowych. Będą to naukowcy, profesorowie, znawcy rynków finansowych.? Sam Tarnowski mówi: ?Sytuacja moralnie mnie niepokoi. Premierowi się jednak nie odmawia?.
Kazimierz Konopko, działacz PiS, w poprzedniej kadencji zastępca burmistrza warszawskiej Pragi Północ Roberta Sosnowskiego ? przeprowadzona w 2005 r. kontrola z ramienia ratusza ujawniła, że dostawał od burmistrza Sosnowskiego niezgodne z prawem umowy-zlecenia, dzięki którym w 2004 r. zarobił aż 130 tys. zł i znalazł się w grupie najlepiej opłacanych urzędników w Warszawie. Kontrolerzy ratusza dopatrzyli się znamion przestępstwa i przekazali sprawę do prokuratury. Oczywiście sprawę zatuszowano i skończyła się niczym. Obydwaj zostali odwołani !@#$%^&* w maju 2006 r. po skandalu z mieszkaniami i posadami dla radnych PiS na Pradze Północ i pod zdecydowaną presją prasy. Pozostali jednak członkami PiS, choć Robertowi Sosnowskiemu postawiono zarzuty: ?Pod koniec lipca skierujemy do sądu akt oskarżenia? ? deklarował Jarosław Onyszczuk, szef prokuratury na Pradze Północ.
05.07.2006 ? wyszło na jaw, że Konopko dostał z urzędu Pragi Północ przeszło 95 tys. zł rekompensaty za rzekomo poniesione nakłady za remont lokalu użytkowego, w którym prowadził bar i klub z automatami. W czasie, gdy załatwił sobie korzystną rekompensatę, Konopko szefował komisji ds. lokali użytkowych w urzędzie dzielnicy. Doradzał więc we własnej sprawie burmistrzowi Sosnowskiemu, który przyznał dotację swojemu zastępcy.
18.02.2006 ? do rady nadzorczej Kompanii Węglowej ministerstwo skarbu wskazało: Marię Andrzejewską-Sroczyńską, Marka Rusakiewicza i Lecha Marka Gorywodę, a wiceprezesem zarządu został Jan Dwojewski. Wszystkie te osoby pochodzą z Gorzowa i znały wcześniej dobrze (np., z gorzowskiego ZChN lub wczesnej Solidarności) Kazimierza Marcinkiewicza.
Sylwia Wiśniowska, nowy nabytek administracji rządowej ? 21.11.2006 córka pani wicemarszałek sejmu Genowefy Wiśniowskiej przejęła obowiązki dyrektora sekretariatu ministra budownictwa. Zastąpiła wieloletniego urzędnika służby cywilnej Andrzeja Grabowskiego, którego Aumiller odesłał na przymusowy urlop. Pani wicemarszałek przyznała z rozbrajającą szczerością, że córka przed zatrudnieniem w ministerstwie ?nie pracowała jakiś czas?.
Lidia Bagińska, wybrana 8 grudnia jako kandydat Samoobrony do Trybunału Konstytucyjnego, jest syndykiem, adwokatem i współwłaścicielem kancelarii Czarnecki & Bagińska. Adwokaci i Radcowie Prawni.
Jako syndyk namawiała wierzycieli firm, których upadłość przeprowadzała, do wynajmowania prawników swojej kancelarii. Taką praktykę za nieetyczną uznała sędzia-komisarz Monika Gajdzińska-Sudomir. Uznała też, że Bagińska jako syndyk działa nieudolnie, m. in. w sprawie upadłości Unikat Development, która wlecze się od 2002 r. Sędzia-komisarz wystąpiła więc do sądu o odebranie jej sprawy. Zrobiła to w trybie, który jest równoznaczny z pozbawieniem w ogóle uprawnień syndyka. W dniu 21.12.2006 pani Bagińska miała zostać zaprzysiężona przez prezydenta, ale uroczystość została odwołana. Sytuacja jest patowa, bo prezydent nie ma uprawnień do odrzucenia sędziego TK, który został wybrany przez sejm, a bez zaprzysiężenia sędzia nie może pełnić swej funkcji.
07.02.2007 - Wydział Gospodarczy Sądu Okręgowego w Warszawie uznał, że prowadząc jako syndyk sprawę upadłości firmy Unikat Development, Bagińska nie dopełniła obowiązków i ostatecznie odebrał jej uprawnienia syndyka.
15.02.2007 - Sąd złożył do prokuratury doniesienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, polegającego na wprowadzeniu sądu w błąd.
06.03.2007 - prezydent "nie chciał, ale musiał" i przyjął ślubowanie pani sędzi przy zupełnie pustej sali. "Życzę pani owocnej pracy na tym niezwykle odpowiedzialnym stanowisku, niezwykle odpowiedzialnym i wymagającym niezwykłej uczciwości i bezstronności." - zakomunikował.
12.03.2007 - Lidia Bagińska zdecydowała się zrzec stanowiska sędziego Trybunału Konstytucyjnego.
Marcin Palade, z namaszczenia PiS i LPR prezes rozgłośni Polskiego Radia w Opolu, tak ustawiał przetarg na badania marketingowe dla rozgłośni, by wygrała firma jego znajomych Agencja Badań Marketingowych. O podejrzeniu popełnienia przestępstwa powiadomił prokuraturę Dyrektor programowy Radia Opole Tomasz Drabot. Palade starał się uczynić wszystko, by pracę dla radia wykonała ABM - w efekcie rozgłośnia przepłaciłaby za badania. Gdy pojawiła się ponaddwukrotnie tańsza oferta od firmy SMG/KRC, prezes w grudniu 2006 r. polecił unieważnić przetarg.
Piotr Woyciechowski, szef spółki Naftor, wcześniej przewodniczący rady nadzorczej Nafty Polskiej, od lat jest związany z Macierewiczem, którego wspomagał przy likwidacji WSI, pracował też jako ekspert orlenowskiej komisji śledczej.
w okresie rządów PiS w Warszawie z nadania Lecha Kaczyńskiego pełnił funkcję prezesa spółki Gminna Gospodarka Komunalna Ochota, z której zrezygnował w sierpniu 2006 r. Pomimo tego, że sam złożył rezygnację z pełnionych funkcji i dodatkowe świadczenia mu nie przysługiwały, Woyciechowski otrzymał od ratusza siedmiomiesięczną odprawę w wysokości ponad 75 tys. zł.
bezpośrednio po odejściu z GGKO, pan Piotr został konsultantem spółki z wynagrodzeniem 5 tys. zł miesięcznie, ale po jego konsultacjach w spółce wszelki ślad zaginął - następcy Woyciechowskiego zapewniają, że ten doradzał im "ustnie".
Jacek Rybak, pracownik Biura Bezpieczeństwa Narodowego, były wiceszef biura zarządzania kryzysowego w warszawskim ratuszu
w sierpniu 2006 r. wbrew prawu podjął decyzję o sutych odprawach dla członków zarządu GGKO (między innymi Piotra Woyciechowskiego), pomimo, że odeszli oni na własną prośbę
Józef Giemza, krakowski prokurator apelacyjny, ojciec bardzo zdolnego syna.
20.07.2007 - Po egzaminie na aplikację w krakowskiej prokuraturze apelacyjnej, na drugim miejscu znalazł się Mariusz Giemza - syn szefa Prokuratury Apelacyjnej w Krakowie Józefa Giemzy, a tuż za nim Wojciech Wassermann, syn obecnego koordynatora służb specjalnych Zbigniewa Wassermanna (który pracował właśnie w krakowskiej apelacji). Młodzi aplikanci byli doskonale przygotowani - z egzaminu ustnego Wassermann dostał 30/30 punktów, a Giemza 25/30. Kandydatów odpytywano pojedynczo, pytania do ustnego przygotowywano w prokuraturze apelacyjnej.
Wyłacznie przez zbieg okoliczności w komisji byli podwładni Giemzy: jego zastępca Ryszard Tłuczkiewicz (zarazem szef komisji), niedawno powołana szefowa wydziału postępowania przygotowawczego Małgorzata Tokarczyk oraz Maria Czapik, była szefowa krakowskiej prokuratury okręgowej odwołana w 2001 roku, gdy kierownictwu krakowskiej prokuratury zarzucono m.in. zatrudnianie znajomych i krewnych. Prokurator Józef Giemza szefem krakowskiej prokuratury apelacyjnej został ponad rok temu - mianował go Zbigniew Ziobro. [2]

Afery mieszkaniowe
Ewa Holewińska, radna warszawskiego Śródmieścia z ramienia PiS i szefowa komisji mieszkaniowej ? 17.12.2005 została właścicielem mieszkania komunalnego w Al. Ujazdowskich w Warszawie, nie rezygnując z willi na peryferiach miasta. Nie zgłosiła zakończenia budowy domu i wykupując mieszkanie komunalne, oświadczyła, że nie ma żadnego mieszkania. Biegły rzeczoznawca wycenił je na niecałe 140 tys. zł. Ponieważ Ewa Holewińska zajmowała je wraz z mężem, skorzystała z 80-procentowej ulgi, płacąc za ponad 60 m kw. na jednej z najbardziej prestiżowych ulic miasta niecałe 28 tys. zł. Pośrednicy nieruchomości twierdzą, że takie lokum w Al. Ujazdowskich jest warte ok. 400 tys. zł.
Janusz Fota, 27.01.2006 mianowany wicedyrektorem Polskich Portów Lotniczych.
jedna z ikon ?układu warszawskiego?, będąc szefem Zarządu Dróg Miejskich, załatwił sobie ze specjalnej puli lokali skarbu państwa atrakcyjne mieszkanie na tyłach Traktu Królewskiego (kawalerka przy ul. Traugutta). Za wyremontowane przez miasto mieszkanie, którego rynkowa wartość sięgała co najmniej 140 tys. zł, zapłacił 25 tys. Ówczesny prezydent stolicy Lech Kaczyński postawił Focie ultimatum ? albo odda mieszkanie przy Trakcie Królewskim, albo straci stanowisko w ZDM. Fota przytomnie wybrał mieszkanie. Obecnie będzie odpowiadał w Portach Lotniczych za inwestycje, m.in. za budowę drugiego terminalu na Okęciu. ?Jeśli chodzi o tzw. aferę mieszkaniową, to dla naszego przedsiębiorstwa taka kwestia nie istnieje? ? twierdzi Paweł Łatacz, nowy dyrektor naczelny PPL.
06.08.2006 ? pan Fota wygrał konkurs na szefa Generalnej Dyrekcji Dróg i Autostrad.
23.08.2006 ? minister transportu po serii artykułów prasowych na temat pana Foty zdecydował się unieważnić wyniki konkursu, zresztą pod pretekstem uchybień formalnych w procedurze konkursowej. Tak więc będzie on musiał pozostać na marnej posadzie wicedyrektora PPL.
Edyta Sosnowska, szefowa PiS na warszawskim Targówku, w poprzedniej kadencji radna ? w 1999 r. starała się o mieszkanie komunalne. Jej przyszły mąż, obecny burmistrz Robert Sosnowski, członek Rady Krajowej PiS i koleżeńskiego sądu dyscyplinarnego partii, wówczas radny, był szefem komisji mieszkaniowej na Pradze Północ. Wiosną 1999 r. przyszła żona Sosnowskiego dostała pozytywną opinię komisji, którą kierował, a w czerwcu tego samego roku pp. Sosnowscy pobrali się. We wszystkich urzędowych pismach przedstawiła się jako Edyta Grzywacz, osoba młoda i samotna, bez mieszkania. Skierowanie umożliwiające objęcie 58-metrowego lokalu przy Łochowskiej nosi datę 28 lipca 1999 r., a p. Edyta podpisała je panieńskim nazwiskiem, dyskretnie przemilczając ślub z Robertem Sosnowskim (zmieniła przy tym nazwisko). Przy okazji jako radna Targówka musiała zadeklarować, że mieszka na terenie tej dzielnicy, więc podała adres Jerzego Raczyńskiego, szefa klubu PiS w Radzie Targówka.
Barbara Leoniak, w poprzedniej kadencji radna PiS, była w komisji mieszkaniowej, która przydzielała lokal żonie burmistrza Sosnowskiego ? też skorzystała z przychylności urzędu: wraz z mężem i dwójką dzieci mieszkała w Warszawie przy ul. Stalowej w 65-metrowym mieszkaniu. Gdy doszło do rozwodu, państwo Leoniakowie dostali aż dwa pełnowartościowe mieszkania. Na Targową wprowadził się pan Janusz Leoniak, zaś żona dostała dwa pokoje w okolicach pl. Hallera, czyli tam, gdzie ceny mieszkań są na Pradze Północ najwyższe.
Kazimierz Konopko, w poprzedniej kadencji wiceburmistrz Pragi Północ z ramienia PiS, zawalczył o mieszkanie dla swojego studiującego syna Jakuba jako ? bezdomnego. Syn wymeldował się więc od matki i jako biedny, bez żadnego lokum stanął w komunalnej kolejce. Wniosek o przydział mieszkania złożył w listopadzie 2004 r., a już cztery miesiące później znalazł się na liście osób wyznaczonych do przydziału komunalnego lokum. Jakub Konopko zrezygnował ze starania o mieszkanie !@#$%^&* gdy sprawę opisała prasa i zawiadomiono o niej prokuraturę. Obecnie pan Konopko mówi: ?Nie czułem się z tym komfortowo. Ale sprawa jest zamknięta: syn ostatecznie zrezygnował ze starań o mieszkanie. Zachował się honorowo i elegancko?.
Marek Różycki, od lutego 2006 szef gabinetu politycznego ministra sportu, harcmistrz, współzałożyciel ZHR ? pod koniec lipca 2005 złożył w dzielnicy Wola (którą od czerwca 2005 kierował Zdzisław Szpera z PiS) wniosek o mieszkanie komunalne. Wniosek ? mimo kolejki 363 oczekujących w dzielnicy osób ? został szybko załatwiony i w lutym 2006 Różycki dostał mieszkanie komunalne o wartości 300 tys. zł w centrum Warszawy. We wniosku zataił, że ma dom pod Warszawą (na stronie internetowej ZHR informuje, że mieszka 25 kilometrów od Warszawy), a napisał, że z żoną i trojgiem dzieci mieszka u szwagierki na Woli. Dodatkowo przyznano mu prawo !@#$%^&* mieszkania za ułamek jego wartości.
Liliana Zientecka (PiS), dyrektor biura edukacji w ratuszu, w 2001 r. rozwiązała swój prywatny problem mieszkaniowy kosztem samorządu ? załatwiła przydział kawalerki dla mamy, z powodu jej choroby, a potem wprowadziła tam męża, z którym się rozwiodła. Zientecka działała jako białołęcka radna AWS w miejscowej komisji dzielącej mieszkania komunalne. Załatwiła mieszkanie w dawnym budynku FSO przy ul. Świderskiej na Tarchominie (samorząd zainwestował w ten budynek blisko 1,9 mln zł).


Przestępstwa, skandale i ekscesy obyczajowe
Krzysztof Śniegocki, sędzia Trybunału Stanu ? prowadzone jest przeciwko niemu śledztwo o regularne znęcanie się po pijanemu nad żoną i córką. Na początku marca 2006 roku w warszawskim mieszkaniu sędziego interweniowała policja, wezwana przez 20-letnią córkę sędziego, który po pijanemu zaatakował swoją żonę i groził, że ją zabije. Policjantom zagroził, iż pozwalnia ich z pracy.
Grzegorz Schreiber, od 30.01.2006 nowy wiceminister sportu.
O Schreiberze głośno zrobiło się dwa lata temu, gdy na sesji bydgoskiej rady miasta spoliczkował Andrzeja Kaszubowskiego, komendanta straży miejskiej. Po tym incydencie przestał być wiceprezesem wojewódzkiego PiS i dorobił się pseudonimu ?Bokser?.
w 2005 r. z trzeciego miejsca na bydgoskiej liście kandydował do Sejmu. Zrezygnował, kiedy dziennikarze ujawnili, że w ramach swojej kampanii wyborczej powiesił nielegalnie tysiąc plakatów - zaproszeń na IV-ligowy mecz piłki nożnej.
Schreiber od wielu miesięcy nie płaci czynszu za 60-metrowe, trzypokojowe mieszkanie spółdzielcze w bloku na osiedlu Fordon. Spółdzielnia uzyskała sądowy nakaz zapłaty, ale Schreiber zwrócił tylko małą część należności.
Grzegorz Strzelczyk, były radny PiS, w listopadzie 2004 r. podczas oficjalnego pobytu delegacji radnych Trójmiasta w Sankt Petersburgu ?nie trzeźwiał przez cztery dni delegacji?. Apogeum wyczynów pana radnego był moment odlotu do Polski, kiedy to Strzelczyk nie był w stanie utrzymać się na nogach i leżał na płycie lotniska. W wyniku tej afery zmuszony został do złożenia mandatu radnego.
11.05.2006 ? został desygnowany przez PiS na członka rady nadzorczej Polskich Linii Oceanicznych.
27.12.2006 ? pan Strzelczyk został wiceprezesem spółki Petrobaltic, która zajmuje się poszukiwaniem i wydobyciem ropy naftowej spod dna Morza Bałtyckiego. Firma wchodzi w skład kontrolowanej przez państwo Grupy Lotos.
Rafał Wiechecki, minister gospodarki morskiej, były łobuz ? próbki czatowania z 2002 r.: ?Iwonka nie łyka, tylko się krztusi. Poza tym to chłopiec, taki śliczny z NS88?. Podpis: rzecznik prasowy Okręgu Zachodniopomorskiego LPR i NOP Rafał Wiechecki. Pisze też: ?No, to gnoje poczujecie stalową pięść Narodowego Odrodzenia Polski!!!. Czy ja się ***** doczekam na telefon od was, buraki !@#$%^&* Indagującemu go o te wypowiedzi reporterowi, który dodzwonił się na podany w czacie numer telefonu, pan minister powiedział: ?Zapiszę pana imię i nazwisko i podam do Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego?. Skądinąd minister znany był już grubo wcześniej ze zdjęcia w Rzeczypospolitej.
Krzysztof Mikietyński, słynny bydgoski policjant i kandydat PiS na burmistrza podbydgoskiego Nakła ? w sierpniu 2005 r. szkalował na forum internetowym strony Naklo.pl konkurenta z PO, Andrzeja Kindermana, szefa lokalnej PO i wiceprzewodniczącego rady powiatu. Mikietyński rozpowszechniał kłamstwa i zniesławienia, zarzucając Kindermanowi, że był aparatczykiem PZPR, zachowywał się hańbiąco w stanie wojennym, werbuje do PO dzieci i jest lokalnym Lepperem. Nakielska prokuratura przez trzy tygodnie bezskutecznie poszukiwała osoby, która opisywała Andrzeja Kindermana. Mikietyński wpadł dzięki kamerze w kafejce internetowej, która została namierzona przez Kindermana jako źródło informacji dostępnym w sieci programem.
Ryszard Jach, członek gabinetu politycznego ministra Leppera ? 28.08.2006 został wraz z ojcem zatrzymany za awantury na jednym z parkingów w Łodzi. Obydwaj panowie ubliżali policjantom i innym osobom na parkingu, ich samochód nie miał badań technicznych oraz polisy OC, usiłowali też uciec z miejsca zdarzenia. Jachowi przedstawiono zarzuty stosowania gróźb karalnych wobec, stawiania czynnego oporu interweniującym policjantom i znieważanie funkcjonariuszy.
Dariusz Koliszek, kandydat LPR na prezydenta Częstochowy ? 06.09.2006 pobił się ze strażnikami miejskimi i spędził prawie dobę w policyjnym areszcie. Jest oskarżany o czynną napaść na funkcjonariuszy straży miejskiej i uszkodzenie radiowozu oraz używanie tzw. słów powszechnie uznawanych za obelżywe.
Jan Bestry, poseł z koalicyjnego Ruchu Ludowo-Narodowego
20 lat temu jako nauczyciel zajęć praktyczno-technicznych w szkole podstawowej nr 54 im. Króla Maciusia (obecnie im. Janusza Korczaka) w Szczecinie, molestował swoje uczennice. Bestry pracował w tej placówce od połowy września 1985 roku do połowy kwietnia 1986 roku. W archiwach szkoły znajduje się wypowiedzenie dla posła, a jako powód rozwiązania umowy w trybie natychmiastowym podano w nim ?próbę molestowania 12-letniej uczennicy?. Na dokumencie figuruje podpis pana posła, a ówczesna dyrektorka szkoły Aleksandra Długopolska oraz ofiara potwierdzają fakty. Poseł ? odnowiciel idzie w zaparte.
okazało się też, że w czerwcu 1983 r. pan poseł został skazany na karę roku i 6 miesięcy więzienia w zawieszeniu na trzy lata, za ?spowodowanie naruszenia czynności narządów ciała?. Bestry był wtedy konduktorem w wagonach Warsu i próbował zgwałcić pasażerkę.
Bogdan Golik, europoseł z ramienia Samoobrony
30.11.2005 - został oskarżony o dokonanie w Brukseli gwałtu na prostytutce.
24.10.2006 - na wnisek belgijskiej prokuratury Parlament Europejski pozbawił pana posła Golika immunitetu.
Stanisław Łyżwiński, wybitny koalicjant ? na poczatku grudnia 2006 r. bohater głośnej "afery rozporkowej", związanej z wykorzystywaniem seksualnym współpracownic Samoobrony (afera "praca za seks", afera Anety Krawczyk).
Franciszek Irzyk, szef myślenickiej Samoobrony ? 16.12.2006 prokuratura postawiła mu zarzuty "nakłaniania do składania fałszywych zeznań" i "utrudniania postępowania karnego. Po przesłuchaniu pan Franciszek wyszedł na wolność z sankcjami: nadzór policji, zakaz opuszczania kraju i zatrzymanie paszportu. Irzyk namawiał jedną z kobiet, aby nie zeznawała przeciwko Łyżwińskiemu: "Nie mów nic, że było źle. Nie pogrążaj."
Marcin Palade - 02.02.2007 wysłał do członków KRRiT oraz ministra skarbu list, w którym opisał przeprowadzone przez siebie śledztwo, dotyczące skonfliktowanych z nim związkowców. Do listu załączył kopie zdjęcia "wygolonego penisa", jakie znalazł na komputerze jednego z nich. Według nieoficjalnych informacji, pani prezes Kruk była bliska apopleksji po zapoznaniu się z przesyłką.
Jacek Popecki, były asystent posła Stanisława Łyżwińskiego, radny Samoobrony z Tomaszowa Mazowieckiego.
grudzień 2006 r. ? został oskarżony przez Anetę Krawczyk o podawanie jej środka wczesnoporonnego oksytocyny, w celu przerwania ciąży.
08.02.2007 ? pan Popecki został zatrzymany zatrzymany przez policję pod zarzutami "nakłaniania Anety Krawczyk do przerwania ciąży, narażenia jej na utratę życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu oraz usiłowania poplecznictwa - poprzez utrudnianie śledztwa prowadzonego przez prokuraturę w Łodzi."
Zbigniew Piekarski, działacz łódzkiego PiS i dyrektor wydziału spraw społecznych Łódzkiego Urzędu Wojewódzkiego, absolwent teologii.
16.01.2007 - wyszło na jaw, że w latach 2005 - 2006 wysłał w godzinach pracy kilkanaście sprośnych sms-ów do swoich dwóch urzędniczek, m. in. ?Witaj. Czy niezobowiązujący seks zadowoli cię??, ?Chcę wylizać twoją muszelkę?. Pan dyrektor w rozmowie z dziennikarzami spokojnie stwierdził, że sms-y były żartobliwe, a poza tym nic się nie stało: ?To były smsy prywatne. Absolutnie niezwiązane z pracą i podległością służbową.? Poza tym Pan Zbyszek ?wyspowiadał się już z tego i przyznał żonie, więc nie ma sensu o tym pisać.?
17.01.2007 - po burzy medialnej na okoliczność sms-ów, zapowiedziano wszczęcie postępowania dyscyplinarnego i zwolnienie pana Piekarskiego z Urzędu oraz wydalenie go z PiS.
14.02.2007 - po powrocie jednej z molestowanych urzędniczek ze zwolnienia lekarskiego, wręczono jej wypowiedzenie z pracy z powodu "oszczędności kadrowych i likwidacji stanowiska pracy". Okazało się też, że "dyscyplinarki" nie wszczęto, a były dyrektor nadal pracuje w urzędzie jako starszy inspektor wojewódzki.
Leszek Sułek, poseł Samoobrony
październik 2005 r. - znieważył dwóch policjantów, którzy zatrzymali go do kontroli drogowej w Radomiu, zwracając się do nich między innymi: ?Barany, czy wiecie z kim macie do czynienia, powinienem wam postrącać czapki z głów?.
19.01.2007 - uznany winnym znieważenia policjantów i skazny przez sąd w Radomiu na karę grzywny.
Włodzimierz Piasecki, wiceprzewodniczący Samoobrony w Sieradzu
W styczniu 2005 r. został skazany na dwa lata więzienia w zawieszeniu na pięć lat za molestowanie seksualne i rozpijanie osoby nieletniej. Piasecki był wtedy radnym powiatu sieradzkiego, po wyroku utracił mandat, ale w partii pozostał.
Mimo prawomocnego wyroku, Piasecki rozpoczął pracę w biurze poselskim sieradzkiego posła Samoobrony Edwarda Kiedosa. Podczas wieczornych "dyżurów" Piaseckiego w biurze, regularnie dochodzi do alkoholowych libacji z jego inicjatywy, co potwierdzają nawet jego koleżanki partyjne.
Robert Sapa, radny PiS w sejmiku województwa lubuskiego.
17.03.2007 - nad ranem policjanci znaleźli go śpiącego na ławce w centrum Zielonej Góry. Pan radny był bardzo agresywny, atakował policjantów, a badanie alkomatem wykazało 1,78 promila alkoholu. Powoływał się na znajomości z ministrem Ziobro i straszył policjantów zwolnieniem z pracy. Zatrzymano go w izbie wytrzeźwień i postawiono zarzut znieważenia policjantów. Choć początkowo miał być sądzony w osławionym trybie 24-godzinnym, ostatecznie oczywiście do tego nie doszło.
19.03.2007 - po wyparciu się przez ministra Ziobro znajomości z nim, pan radny na łamach lokalnych mediów wyraził skruchę i przeprosił mieszkańców Zielonej Góry oraz funkcjonariuszy policji za swoje zachowanie, stwierdzając między innymi: "Nie wiem jak doszło do tego zdarzenia. Po wyjściu z lokalu, gdzie uczestniczyłem w wieczorze kabaretowym, straciłem z nieznanych mi powodów świadomość." Pan Robert zawiesił również swoje członkostwo w PiS.
19.03.2007 - okazało się, że rozprawa nie mogła odbyć się w trybie 24-godzinnym, gdyż - według zielonogórskiej prokuratury - "w trakcie przesłuchania podejrzany powołał się na fakty, których sprawdzenie wymaga wielu różnorakich czynności dowodowych i odpowiedniej ilości czasu. Jednocześnie podejrzany i jego obrońca złożyli wnioski o przeprowadzenie specjalistycznej ekspertyzy, wymagającej udziału co najmniej dwóch lekarzy specjalistów." Pan Darek przekonuje śledczych, że zażywa lekarstwa, które w połączeniu z alkoholem mogą prowadzić do stanów agresji.
Krzysztof Putra, wybitny senator PiS
Marek Kuchciński, przewodniczący klubu parlamentarnego PiS
Wojciech Jasiński, minister skarbu państwa
w nocy 26/27.04.2007 w hotelu poselskim tych trzech panów tak intensywnie świętowało awans na stanowisko wicepremiera swojego kolegi partyjnego, wybitnego erudyty, myśliciela, wizjonera i literata, Przemysława Edgara Gosiewskiego, że musiała interweniować (bezskutecznie zresztą) straż marszałkowska. Panowie posłowie zaprezentowali bezpłatnie szeroki repertuar pieśni i przyśpiewek, zapewniając rozrywkę i rozwój kulturalny innym mieszkańcom hotelu. W programie występu znalazły się między innymi takie światowe standardy, jak "Oto jest dzień, który dał nam Pan", "Przemek, Przemek wicepremier" oraz "Przemek Gosiewski naszym przyjacielem jest".

Prowadzenie pojazdów w stanie wskazującym
Leonard Krasulski, poseł, członek Rady Politycznej PiS ? 08.01.2004 wydział grodzki Sądu Rejonowego w Elblągu skazał go na za jazdę po spożyciu alkoholu (ponad 1 promil) na wyrok w zawieszeniu i na rok zabrał mu prawo jazdy.
Janusz Wójcik, poseł Samoobrony ? w styczniu 2006 r. jechał samochodem po torowisku tramwajowym, zatrzymany przez Straż Miejską odmówił badania alkomatem. Ostatecznie, po trzech godzinach od zatrzymania, zgodził się na badanie, które wykazało 1,48 promila alkoholu.
Ryszard Kaczyński, poseł PiS z Pomorza ? prawie 1,7 promila alkoholu zmierzyła mu policja w wydychanym powietrzu, kiedy 22.05.2006 wjechał ok. godz. 3 nad ranem swoim Peugeotem w płot w miejscowości Połczyno koło Pucka.
Lech Tempczyk, kandydat PiS na prezydenta Sopotu ? ma wyrok za jazdę po pijanemu (2004). Lokalne władze PiS o tym wiedziały, ale !@#$%^&* gdy sprawą zainteresowała się prasa, obiecano kandydata wycofać.
Wojciech Dąbrowski, do niedawna szef warszawskiego PiS, powołany w dniu 18.01.2007 przez premiera na stanowisko wojewody mazowieckiego.
W 2006 roku został ukarany przez sąd za jazdę rowerem po pijanemu (0,75 promila alkoholu we krwi). Akt oskarżenia przeciwko Dąbrowskiemu wpłynął do sądu dla dzielnicy Praga-Południe w lipcu 2006 r. Prokurator wnioskował o ukaranie oskarżonego bez przeprowadzenia procesu sądowego, jednak proces odbył się, a Dąbrowski przyznał się do winy. W październiku 2006 r. sąd warunkowo umorzył postępowanie na dwa lata i nakazał Dąbrowskiemu wpłacić 4 tysiące złotych na rzecz Centrum Zdrowia Dziecka oraz zabronił mu prowadzenia pojazdów na dwa lata. Dąbrowski powiedział PAP, że przed powołaniem na stanowisko wojewody poinformował o sprawie premiera J. Kaczyńskiego. Zaznaczył przy tym przytomnie, że wyrok sądu nie uniemożliwia mu sprawowania funkcji wojewody.
01.02.2007, po burzy medialnej oraz ujawnieniu informacji o oszustwach przy odzyskiwaniu zatrzymanego prawa jazdy, premier odwołał pana wojewodę ze stanowiska.
Dariusz Kurek, działacz PiS, dyrektor gimnazjum w Sulęcinie - 19.03.2007 ujawniono, że jadąc zygzakiem zwrócił uwagę policjantów, którzy po krótkim pościgu zatrzymali go. Chcąc uniknąć badania trzeźwości, pad dyrektor straszył policjantów znajomością z innym znanym i cenionym odnowicielem, wiceministrem spraw wewnętrznych, Markiem Surmaczem. Przeprowadzone badanie wykazało 1,6 promila alkoholu we krwi. Pan Kurek tłumaczył, że jechał zygzakiem, bo pękło mu koło, a zdenerwowany tym faktem pociągnął sobie koniaku z !@#$%^&* i miał właśnie zamiar pieszo wracać do domu. Obecnie pan Darek jest na zwolnieniu lekarskim, a o osądzeniu go w osławionym trybie 24-godzinnym nie ma oczywiście mowy.


Sympatie nacjonalistyczne i faszystowskie, antysemityzm
Ryszard Bender, od listopada 2005 r. senator LPR ? w 2000 r. został oskarżony o kłamstwo oświęcimskie w związku z szeroko cytowaną wypowiedzią w Radio Maryja z 13.01.2000: "Oświęcim nie był obozem zagłady, lecz obozem pracy. Żydzi, Cyganie i inni byli tam niszczeni ciężką pracą; zresztą nie zawsze ciężką i nie zawsze byli niszczeni."
Piotr Farfał, działacz Młodzieży Wszechpolskiej z Koszalina, wybrany 18.05.2006 do zarządu TVP na stanowisko wiceprezesa, były łobuz.
w lutym 2003 r. wsławił się tym, że na demonstracji przeciw stacjonowaniu w Szczecinie Wielonarodowego Korpusu Północ-Wschód, polsko-duńsko-niemieckiej jednostki wojskowej mówił: ?Dzisiaj tylko protestujemy, ale jutro powiemy tym panom, spadkobiercom Trzeciej Rzeszy, żołnierzom Bundeswehry, że wypraszamy ich z tego kraju. To te same wojska, które w 1939 r. zaatakowały Polskę i wymordowały miliony Polaków.?
20.06.2006 ? okazało się, że przez dwa lata (1995 ? 96) Farfał był wydawcą rasistowskiej gazety ?Front?. Oto próbki tekstów Farfała oraz jego pisma: ?Nie tolerujemy tchórzów, konfidentów i Żydów?. ?Surowe represje w stosunku do Żydów są rzeczą konieczną, jeśli naród chce samodzielnie i zdrowo się rozwijać. Pora (...) pozbyć się całkowicie żydostwa, które musi być wypędzone z całej Europy. Nie wolno nam powiedzieć: Ten porządny Żyd, a tamten nikomu nie zaszkodzi. Bez litości i fałszywego sentymentu. Polacy zaś przekupieni mamoną żydowską, sprzedający Żydom, zasługują nie tylko na naszą pogardę, ale i dotkliwą karę. (...) Nasza święta rzecz, Żydzi z Polski precz!?.
w roku 2000 Farfał pisywał też do ?Szczerbca?, organu prasowego Narodowego Odrodzenia Polski, partii wchodzącej w skład faszystowskiej międzynarodówki Europejski Front Narodowy.
w czasie kampanii wyborczej 2005 był sądzony za łamanie ordynacji (usuwanie plakatów konkurencji).
Tomasz Połetek, pod koniec czerwca 2006 r. powołany na stanowisko przewodniczącego Małopolskiej Agencji Rozwoju Regionalnego, krakowski radny PiS, ekspert prawny LPR ? w 2004 r. przyłapany został przez ?Fakt? na pozdrawianiu kolegów z Młodzieży Wszechpolskiej faszystowskim wyciągnięciem dłoni.
Paweł Bednarek, skarbnik PiS na Śląsku ? ze strony internetowej Miejskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej w Jaworznie, którego jest od niedawna prezesem, można dowiedzieć się szczegółów o jego karierze zawodowej. M.in. na komunikatorze gadu-gadu przy nazwisku Bednarka było motto: ?Die Fahne hoch! Die Reihen fest geschlossen!? (Sztandary w górę, Szeregi nasze są zwarte!). To początek ?Pieśni Horsta Wesela? ? hymnu hitlerowskich bojówek SA! Po interwencjach dziennikarzy hasło zostało zdjęte ze strony.
Lech Tempczyk, kandydat PiS na prezydenta Sopotu ? ma sprawę w toku o lżenie i pobicie sąsiadki. Oto próbki literackiego języka kandydata: ?Ty stara śmierdząca Żydówko, nie wejdziesz do domu, potnę ci ten obrzydliwy łeb!?, ?Ty stara Żydówko, mąż ci nie dogadza, to się puszczasz z kim popadnie!?.
Mateusz Piskorski, mianowany na początku stycznia przez Leppera rzecznikiem Samoobrony, w drugiej połowie lat dziewięćdziesiątych związany był ze Stowarzyszeniem na rzecz Tradycji i Kultury "Niklot", które wydawało również pisma niskonakładowe (ziny) "Odala" i "Wadera". Na ich łamach Piskorski propagował nacjonalizm i rasizm, pisząc między innymi: "Jeden poziom to narodowy socjalizm, drugi - słowiaństwo. Chcemy je połączyć w jeden silny ruch". Pracując w Instytucie Politologii Uniwersytetu Szczecińskiego, Piskorski oskarżony został o propagowanie treści faszystowskich na zajęciach ze studentami. Ostatnio, komentując przed kamerami TVN24 zamieszczone w lipcu 2000 r. na okładce Wprost zdjęcie przedstawiające go w grupie "odalowców" (niektórych w geście faszystowskiego pozdrowienia), pan rzecznik powiedział: "Co poniektórzy gorliwi przeciwnicy wstąpienia do Unii Europejskiej podnieśli ręce w formie takiego happeningu."
Marcin Martynowski, członek Samoobrony, w kwietniu 2007 r. mianowany doradcą w gabinecie politycznym cenionej odnowicielki, pani minister Anny Kalaty, był niegdyś aktywistą stowarzyszenia "Niklot" i redaktorem faszyzującego pisma "Odala", zamieszczającej między innymi cytaty z Adolfa Hitlera, walczącego "z obcymi naszej Rasie doktrynami, jak chrześcijaństwo, liberalizm i marksizm" oraz "zgłębiającego tajniki ezoterycznego Narodowego Socjalizmu i !@#$%^&* Poganizmu."
Dariusz Wasilewski, dotychczasowy szef rady nadzorczej Komunalnego Przedsiębiorstwa Komunikacji Miejskiej w Białymstoku, stary kumpel Andrzeja Sośnierza, jeden z założycieli Młodzieży Wszechpolskiej w tym mieście, mianowany 27.04.2007 na stanowisko wiceprezesa Narodowego Funduszu Zdrowia - w latach dziewięćdziesiątych był właścicielem księgarni Bastion, w której sprzedawał między innymi książki nawołujące do nienawiści na tle rasowym oraz szerzące antysemityzm. Na tę okoliczność w 1999 r. prokuratura wszczęła śledztwo, które później zostało umorzone.


Zasługi w innych dziedzinach
Tomasz Lipiec, minister sportu ? były chodziarz z czołówki krajowej, w okresie kariery sportowej był zawieszony na 3 lata za stosowanie środków dopingujących (sterydy anaboliczne) w latach 1993-95. Przy okazji ? po objęciu posady w rewanżu rozpędził komisję antydopingową na czele z prof. Smorawińskim, twórcą i przewodniczącym komisji od 16 lat.
Mariusz Kamiński, czołowy ideolog odnowy, szef CBA ? jako członek Ligi Republikańskiej wywoływał kilkukrotnie burdy w Sejmie III RP.
Mirosław Mielniczuk, mianowany 07.08.2006 przez premiera wiceministrem pracy, był prezesem ARMiR za rządów AWS. Mielniczuk stracił stanowisko prezesa po tym, jak minister rolnictwa Jarosław Kalinowski skierował do prokuratury doniesienie o popełnieniu przestępstwa nie dopełnienia obowiązków przy tworzeniu systemu IACS (zły nadzór nad pracami komisji przetargowej). Dodatkowo zarzucono mu złe sformułowanie umowy z wykonawcą systemu, firmą Hewlett-Packard. W 2003 r. warszawska prokuratura okręgowa warunkowo umorzyła śledztwo.
Marek Ast, mianowany w grudniu 2005 na stanowisko wojewody lubuskiego, wiceprezes lubuskiego PiS ? złożył poręczenie za chłopaka oskarżonego o pobicie. Poręczył również za policjanta, który pod wpływem alkoholu spowodował wypadek i trafił do aresztu, gdzie spędził cztery miesiące. Obydwaj dzięki poręczeniom zostali wypuszczeni z aresztu wbrew ewidentnym dowodom. Gdy sprawa wyszła na jaw, Ast oddał się do dyspozycji władz krajowych partii. Mimo zapowiedzi, w sprawie Asta nie podjęto żadnych decyzji. 22.08.2006 ? pan Ast został posłem PiS w miejsce Marcinkiewicza.
Wojciech Dąbrowski, do niedawna szef warszawskiego PiS, powołany w dniu 18.01.2007 przez premiera na stanowisko wojewody mazowieckiego
Zatajając informację o tym, że policja zabrała mu prawo jazdy za przekroczenie liczby dozwolonych punktów karnych, pan wojewoda w 2004 r. wnioskował do wydziału komunikacji warszawskiego urzędu dzielnicy Praga-Południe, gdzie poprosił o wydanie mu wtórnika dokumentu. W rozmowie z dziennikarzami tygodnika "Wprost" Dąbrowski kilkakrotnie podawał różne wersje zdarzeń: że nie występował o wtórnik prawa jazdy, później, że występował, bo skradziono mu dokumenty ("byłem napadnięty"), a wreszcie całą winę próbował zrzucić na urzędników i policjantów, którzy rzekomo mieli mu powiedzieć, że jego punkty karne zostały anulowane. Z kolei na konferencji prasowej 01.02.2007 wyjaśniał, że "Nie miał świadomości przekroczenia limitu punktów karnych" gdyż podczas kontroli policyjnych nie informowano go o przekroczeniu limitu punktów i "w dobrej wierze" złożył wniosek o wtórnik prawa jazdy, z powodu skradzionych dokumentów: "Od 1996 roku żyłem w świadomości, że posiadam uprawnienia do kierowania pojazdem. !@#$%^&* występując o wtórnik prawa jazdy w 2004 r. dowiedziałem się o cofnięciu prawa jazdy." We wniosku Dąbrowskiego o wydanie wtórnika, do którego dotarł "Wprost", pan wojewoda napisał, że nie ma zatrzymanego prawa jazdy, nie ma cofniętego uprawnienia do kierowania pojazdami, a także że prawo jazdy zgubił. "Wprost" nieoficjalnie dowiedział się, że Dąbrowski już pięć razy bezskutecznie próbował zdać ponowny egzamin na prawo jazdy - trzy razy oblał go w 2004 roku i dwa razy w 2005 roku.
Na konferencji prasowej

14:08, 17.04.2016
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

Gorszy SORTGorszy SORT

6 0

Ciąg dalszy AFERY PISu niewygodne fakty;Na konferencji prasowej 01.02.2007 Dąbrowski oznajmił, że złożył na policji fałszywe zeznanie, po tym, jak dziennikarze zwrócili uwagę, że we wniosku o wydanie wtórnika prawa jazdy napisał on, że zgubił je, a nie, że skradziono mu dokument i pytali, dlaczego skłamał. Jak się pan wojewoda wyraził, informację o zgubieniu dokumentu podał po to, aby "uprościć procedurę biurokratyczną": "W rozmowie z osobami przed którymi składałem wniosek było powiedziane, że tak napisać trzeba, bo będzie szybciej wydane prawo jazdy. Żeby nie ściągać informacji ze Stegny Gdańskiej [gdzie Dabrowski był na urlopie], lepiej było napisać, że zgubiłem."
01.02.2007, po burzy medialnej premier odwołał (mającego zresztą także inne zasługi) pana wojewodę ze stanowiska.
16.04.2007 na przesłuchaniu panu Wojciechowi postawiono zarzut poświadczenia nieprawdy i składania fałszywych zeznań, za co grozi kara do pięciu lat więzienia.
10.05.2007, ex-wojewoda został członkiem rady nadzorczej warszawskiej spółki Radwar, która jest częścią państwowego potentata zbrojeniowego - Bumaru. Radwar specjalizuje się głównie w produkcji sprzętu wojskowego, w tym radarów i skomplikowanych rakietowych systemów przeciwlotniczych. Pytany o kwalifikacje do pełnienia funkcji w branży zbrojeniowej, pan Wojciech przyznał, że zawodowo się z tą branżą nie stykał, ale "od dawna interesuje się tematyką obronności".
Jarosław Kaczyński, premier IV RP, najpierwszy Prawy i Sprawiedliwy wśród Wolaków, bezkompromisowy i pryncypialny strażnik praworządności
24.02.2007 - pan premier do dnia 23.02.2007 nie wpisał do rejestrów korzyści (posła i premiera) informacji, że kieruje radami nadzorczymi dwóch fundacji - "Fundacji Prasowej Solidarności" oraz "Fundacji Nowe Państwo", w których pełni funkcję przewodniczącego rady. W prowadzonych przez Państwową Komisję Wyborczą rejestrach korzyści, w rubrykach dotyczących pracy w fundacjach Wielki Brat napisał krótko "nie dotyczy".
Ustawa z dnia 21 sierpnia 1997 r. o ograniczeniu prowadzenia działalności gospodarczej przez osoby pełniące funkcje publiczne, art. 12:
"ust. 4. Do Rejestru [korzyści] należy także zgłaszać informacje o udziale w organach fundacji, spółek prawa handlowego lub spółdzielni nawet wówczas, gdy z tego tytułu nie pobiera się żadnych świadczeń pieniężnych."
Kodeks Karny, art. 271:
"§ 1. Funkcjonariusz publiczny lub inna osoba uprawniona do wystawienia dokumentu, która poświadcza w nim nieprawdę co do okoliczności mającej znaczenie prawne, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5."
"§ 2. W wypadku mniejszej wagi, sprawca podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności."
"§ 3. Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu określonego w § 1 w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8."
Małgorzata Gut, doradca w gabinecie politycznym Leppera, córka posłanki Samoobrony, znanej korumpantki Aliny Gut.
Przeciwko pani Małgosi toczy się od 3 lat 7 postępowań dyscyplinarnych, ale pani Gut ani razu nie stawiła się w sądzie dyscyplinarnym. Między innymi Okręgowa Izba Radców Prawnych w Lublinie wszczęła przeciwko niej postępowania dyscyplinarne o niestaranne wykonywanie czynności pod względem merytorycznym, nierzetelne rozliczanie się z klientami i narażanie ich na niemożność ochrony interesów, ryzyko przegrania sporów, a w konsekwencji narażenie na straty finansowe. Pani mecenas brała od klientów pieniądze za obsługę prawną, a potem urywała z nimi kontakt i nie chciała oddać gotówki, mimo żądań klientów nie chciała wystawić im wymaganej prawem faktury VAT, a także wprowadziła w błąd pracownika banku w sprawie kredytu zaciągniętego przez jej klienta. Rzecznik dyscyplinarny OIRP w Lublinie Halina Ejsmond, będzie domagała się usunięcia jej z zawodu radcy prawnego, w wyniku czego pani Gut może stracić prawo wykonywania tego zawodu.
16.03.2007 - sąd dyscyplinarny przy Okręgowej Izbie Radców Prawnych w Lublinie pozbawił Małgorzatę Gut prawa do wykonywania zawodu na 5 lat. Dodatkowo orzekł wobec niej 10-letni zakaz prowadzenia opieki nad aplikantami. Pani mecenas ma również zapłacić 5 tysięcy złotych grzywny.
Janusz Maksymiuk, wiceszef Samoobrony, poseł
23.03.2007 - został przez Sąd Rejonowy Warszawa Śródmieście skazany na dziesięć miesięcy więzienia w zawieszeniu na trzy lata i 4,5 tysiąca złotych grzywny za poświadczenie nieprawdy w dokumencie. W 1999 r., jako szef Rady Nadzorczej spółki RTG Polkar, pan poseł sfałszował dokumenty Rady, powołujące prezesa spółki. Śledztwo wykazało, że w ogóle nie było posiedzeń Rady, na których nominowano prezesa, a Maksymiuk zbierał się sam ze sobą i fabrykował nominację.
Marek Kuchciński, szef klubu parlamentarnego PiS
w październiku 1991 roku, na trzy dni przed wyborami parlamentarnymi, jako szef Porozumienia Centrum w Przemyślu, zamieścił w lokalnym tygodniku "Życie Przemyskie" płatne ogłoszenie szkalujące politycznego konkurenta z listy nieistniejącego już Chrześcijańsko-Demokratycznego Stronnictwa Pracy. Anons ten tłustym drukiem informował, że "Zarząd Wojewódzki Porozumienia Centrum w Przemyślu informuje, że przeciwko Józefowi Kalinowskiemu, kandydatowi do sejmu, prokuratura prowadzi postępowanie dowodowe", choć żadnego takiego postępowania nigdy nie było. W wyniku ogłoszenia Kalinowski przegrał wybory i wytoczył Kuchcińskiemu proces cywilny, w czasie którego ten nie przedstawił najmniejszego dowodu na swoje twierdzenia. W wyroku sąd nakazał Kuchcińskiemu, by na własny koszt zamieścił ogłoszenie w "Życiu Przemyskim", w którym przeprosi Kalinowskiego i odwoła nieprawdziwe zarzuty oraz zasądził milion starych złotych nawiązki na rzecz PCK i 24 miliony złotych dla Kalinowskiego. Od wyroku minęło 14 lat, ale do dziś nie został on wykonany - w gazecie nigdy nie ukazały się przeprosiny, a poszkodowany nie dostał żadnych pieniędzy.
Bogdan Święczkowski, 09.10.2006 mianowany szefem Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego
w 2001 roku nadzorował powołane przez ówczesnego ministra sprawiedliwości Lecha Kaczyńskiego specjalne zespoły prokuratorskie, które gromadziły informacje i inwigilowały między innymi dziennikarzy.
w sierpniu 2006 r. odegrał istotną rolę przy próbie ukręcania łba śledztwu w sprawie wyłudzenia na szkodę Wielkopolskiego Banku Rolniczego 2,6 mln zł przez posła LPR Witolda Hatkę wraz ze wspólnikami: Maciejem Twarogiem, honorowym prezesem Młodzieży Wszechpolskiej i zięciem ? ministra Wassermanna oraz Tomaszem Połetkiem, radnym PiS i przewodniczącym Małopolskiej Agencji Rozwoju Regionalnego
Dariusz Wasilewski, dotychczasowy szef rady nadzorczej Komunalnego Przedsiębiorstwa Komunikacji Miejskiej w Białymstoku, jeden z założycieli Młodzieży Wszechpolskiej w tym mieście, stary kumpel Andrzeja Sośnierza, mianowany 27.04.2007 na stanowisko wiceprezesa Narodowego Funduszu Zdrowia - był !@#$%^&* szefem Podlaskiej Regionalnej Kasy Chorych, odchodząc z której pozostawił długi w wysokości 80 mln zł.

Prezes Palade wykonuje gest VictoryMarcin Palade - prezes Radia Opole, pokazał z okna w dniu 15.06.2007 związkowcom pikietującym pod rozgłośnią w obronie zwolnionej szefowej zakładowej Solidarności, palec środkowy uniesiony w geście powszechnie uznawanym za obelżywy. Do incydentu doszło podczas demonstracji przeciwko zwolnieniu szefowej zakładowej "S". W rozmowie z łże-dziennikarzem Gazety Wyborczej pan prezes początkowo twierdził, że pokazał tak zwany gest wiktorii i komuś musiało się przywidzieć. Po kilku godzinach od pikiety - gdy w lokalnej telewizji pokazano wyraźnie, jak unosi palec środkowy - Palade zadzwonił do redakcji i powiedział, że ten gest rzeczywiście wykonał, ale tylko do jednego z uczestników demonstracji, który go sprowokował.
Wojciech Jadacki, kandytat PiS na wiceszefa Najwyższej Izby Kontroli, jako dyrektor Departamentu Prezydialnego NIK od niemal pół roku nie pojawia się w pracy, bo zajęcie to stresuje go. Mimo zwolnienia lekarskiego, wykłada jednak na prywatnej uczelni w Suwałkach, pobierając jednocześnie zasiłek chorobowy z ZUS.
"Mam zwolnienie z pracy w NIK, która jest ogromnie stresująca. Wywołuje u mnie nerwicę serca i wpływa niekorzystnie na moje zdrowie. Natomiast praca na uczelni daje mi ogromną satysfakcję. [...] Zarzut, że nie można pracować w czasie choroby jest niepoważny. [...] Proszę sięgnąć do doktryny prawa pracy i orzecznictwa Sądu Najwyższego"" - wyjaśnia pan dyrektor
Artykuł 17 ustęp 1 ustawy o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego wprost zakazuje pracy podczas zwolnienia lekarskiego w innej instytucji. Jeśli pracownik złamie zakaz, grozi mu utrata zasiłku za cały okres choroby. Można go również zwolnić dyscyplinarnie z pracy.

14:28, 17.04.2016
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

Gorszy SORTGorszy SORT

7 1

Celebracja hipokryzji. Jak obóz rządzący celebrował chrzest Polski?;Ten lud czci Mnie wargami, mówił Jezus z Nazaretu do faryzeuszy, lecz sercem swym daleko jest ode Mnie. To zdanie jest również najlepszym podsumowaniem uroczystości 1050-lecia Chrztu Polski, które polski Kościół i polski rząd celebrowali w Poznaniu.-Dlaczego zatem, przyglądając się uroczystością poznańskim, mógł człowiek doznawać dyskomfortu? Dlaczego słuchając tych wszystkich wzniosłych deklaracji, z godziny na godzinę, pojawiało się poczucie, że mamy do czynienia ze swoistym spektaklem hipokryzji? Otóż wydaje się, iż to poczucie teatralnej fasadowości jest wynikiem tego, że ważne jest nie tylko, co się mówi, a więc treść składanych deklaracji, ale również kto mówi - kto deklarując wierność określonym wartościom jawi się jako ich wiarygodny świadek.

Biblia, na którą z taką ochotą lubią powoływać się nasi politycy, na każdym kroku tępi hipokryzję. Demaskuje pozorną przyzwoitość. Posłuchajmy zatem, jak ze strojącymi się w piórka świętoszków, którzy hołdowali pozorom, rozprawia się prorok Amos: ?Nienawidzę, brzydzę się waszymi świętami. Nie będę miał upodobania w waszych uroczystych zebraniach; bo kiedy składacie Mi całopalenia i wasze ofiary, nie znoszę tego, a na ofiary pojednania z tucznych wołów nie chcę patrzeć. Idź precz ode Mnie ze zgiełkiem twoich pieśni, i dźwięku twoich harf nie chcę słyszeć! A przecież sprawiedliwość powinna wystąpić z brzegów jak woda, a prawość wylać się jak potok nigdy nie wysychając? (Am 5,21?24 ).

Słowa proroka Amosa nawiedziły mnie, kiedy słyszę przemówienie prezydenta Andrzeja Dudy, gdy mówi o potrzebie praworządności, a zarazem sam tę praworządność notorycznie łamie, nie wykonując orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego. Brzmiały mi w uszach te słowa, gdy dzień wcześniej przed głównymi uroczystościami widzieliśmy, jak jedna z posłanek z klubu Kukiz15 Małgorzata Zwiercan łamie prawo i zasady, ?głosując na cztery ręce?, a zarazem nie widząc w tym nic niestosownego. Myślę o słowach Amosa, gdy słyszę, jak marszałek senior, Kornel Morawiecki, który miał być sumieniem tego sejmu, najpierw mówi, że poprosił koleżankę, by za niego głosowała, a potem, w świetle kamer mówi, że jednak nie - w ten sposób okazując się zwykłym krętaczem.

Napomnienia Amosa pobrzmiewają mi w uszach, gdy widzimy marszałka sejmu Marka Kuchcińskiego, który mówi, że - mimo jawnego naruszenia prawa przez sejm przy wyborze sędziego Trybunału Konstytucyjnego - wybór ten uznaje za wiążący. I wreszcie, czytam słowa Amosa jako ?bicz Boży?, gdy widzimy polskich biskupów, którzy aż do czasu interwencji Stolicy Apostolskiej nie widzieli problemu, by w uroczystościach poznańskich udział brał abp Juliusz Paetz. Ten sam hierarcha, którego pozbawiono stanowiska metropolity poznańskiego po tym, jak został oskarżony o wykorzystywanie seksualne kleryków.

Czy zastanawiacie się zatem, co powiedziałby Jezus z Nazaretu na którego powołuje się Kościół, gdyby nagle pojawił się na poznańskich uroczystościach? Czy zachodzicie w głowę, co powiedziałby ten Robotnik, którego rodzimi politycy stawiają sobie za wzór, i którego słowa tak często przywołują? Nie musimy się zastanawiać, gdyż odpowiedź jest dobrze znana. Otóż Jezus widząc hipokryzję faryzeuszy i uczonych w Piśmie, rzucił im prosto w twarz - jak notuje św. Mateusz - takie słowa: ?Ten lud czci Mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode Mnie? (Mt 7, 8). To zdanie, jak sądzę, jest najlepszym podsumowaniem uroczystości 1050-lecia Chrztu Polski, które polski Kościół i polski rząd celebrowali w Poznaniu.

15:17, 17.04.2016
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

KujawiakKujawiak

4 7

Gdy Armia Czerwona z Wojskiem Polskim zajęły ruiny lewobrzeżnej Warszawy, żołnierzy przywitała głucha cisza. Ale w ślad za wojskiem natychmiast ruszyli warszawiacy, by odnaleźć swoje domy i odbudować miasto.

Dzisiejsi tzw. "polacy" depcą ich groby i burzą pomniki...BARBARZYŃCY !!!

Dziś tzw."polacy" mają Niemców za przyjaciół a chanukowa duda powiedział w Berlinie prezydentowi Niemiec, że bardzo lubi niemców !!!

Niemcy zbombardowali, Rosjanie wyzwolili i pomogli odbudować...dziś tzw. "polacy" plują na nich.

TZW. "polacy"... PRZYJDZIE NA WAS KARA O DNIU I GODZINIE KTÓREJ SIĘ NIE SPODZIEWACIE !!!

15:50, 17.04.2016
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

chrześcijanin nie kachrześcijanin nie ka

4 3

Jeszcze pod tym się podpisuję:
"Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy, bo podobni jesteście do grobów pobielanych, które z zewnątrz wyglądają pięknie, lecz wewnątrz pełne są kości trupich i wszelkiego plugastwa. Tak i wy z zewnątrz wydajecie się ludziom sprawiedliwi, lecz wewnątrz pełni jesteście obłudy i nieprawości." (Mt 23, 27-28)

Także i pod tym:
"Mówią bowiem, ale sami nie czynią. Wiążą ciężary wielkie i nie do uniesienia i kładą je ludziom na ramiona, lecz sami palcem ruszyć ich nie chcą. Wszystkie swe uczynki spełniają w tym celu, żeby się ludziom pokazać. Rozszerzają swoje filakterie i wydłużają frędzle u płaszczów. Lubią zaszczytne miejsca na ucztach i !@#$%^&* krzesła w synagogach. Chcą, by ich pozdrawiano na rynkach ..." (Mt 23;2-7)

16:17, 17.04.2016
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

malorolnymalorolny

6 4

Jak znam życie - nagrody dostaną ci, którzy rozwój Kultury we Włocławku mają w obowiązkach służbowych biorąc za to uposażenie. Nie raz już tak bywało.

Ale, w tej notatce portalowej nie ma jednoznacznego określenia; czy dotyczy to tylko luminarzy Kultury z Włocławka, czy także inni, z Powiatu...

17:25, 17.04.2016
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

matka polkamatka polka

6 5

Ten Gorszy Sort to jakis kronikarz czy co. Oszolom wypisujacy te epistoly. Wez sie za robote chlopie a nie pisz tych bzdur.

19:22, 17.04.2016
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

gośćgość

5 6

do matka polka; widze durna babo ze prawda boli!jakie glupoty sie pytam wypisuje Gorszy SORT? samą prawde napisał,a ty widac jakiego jestes "sortu" ze pogodzic nie możesz sie z tym że są ludzie "NORMALNI" myslący inaczej niz ta wasza MOHERO-PISOWSKA-SEKTA!

20:39, 17.04.2016
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

ElaEla

1 0

Nagrodę w dziedzinie kultury powinna dostać w naszym mieście opozycja-koalicja czyli PIS za to że tak kulturalnie traktuje tę włocławską POmyłkę wyborczą. Kiedy widzę jak w sejmie Prezes zwalcza platformersów to aż miło popatrzeć ,ale Włocławek to jakby zupełnie inne państwo u nas z PO się kulturalnie układają.

19:27, 18.04.2016
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

ANNAANNA

1 0

Żałosne te komentarze!!!

21:42, 18.04.2016
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu ddwloclawek.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%