DD Włocławek jako pierwszy ustalił, że alarm nie był zaplanowany. Dziś, po naszych pytaniach, Wody Polskie oficjalnie przyznają, co się stało.
Mieszkańcy Włocławka w środę wieczorem nie kryli zaskoczenia. Głośne wycie syren rozniosło się po mieście i okolicach. Na Facebooku pojawiły się dziesiątki pytań. „Co tak wyło?”, „Gdzie jest akcja?”, „Czy coś się dzieje na zaporze?”. Nikt nie wiedział, skąd ten alarm.
Jeszcze tego samego wieczoru DD Włocławek dotarł do pierwszych ustaleń. Wynikało z nich, że to efekt prac przy systemie alarmowym nad Wisłą. Dziś, po naszych pytaniach do RZGW mamy oficjalne potwierdzenie.
Rzeczniczka RZGW w Warszawie, Anna Truszczyńska, przyznaje: - Doszło do niezamierzonego uruchomienia syren alarmowych. Sytuacja mogła wzbudzić niepokój, ale nie było żadnego zagrożenia.
Jak wyjaśnia, syreny włączyły się przypadkowo podczas prac technicznych wykonywanych przez firmę zewnętrzną. - To nie był test, tylko błąd podczas podłączania urządzeń - przekazuje Anna Truszczyńska.
System, którego dotyczy incydent, to instalacja alarmowa działająca wzdłuż Wisły.
Ma ostrzegać w razie awarii stopnia wodnego we Włocławku. Modernizacja obejmuje nowe syreny, zasilanie, sprzęt radiowy, sterowanie i oprogramowanie.
Przebudowa zastępuje system z 1997 roku. W skład instalacji wchodzi 14 stacji alarmowych, stanowiska monitoringu w PSP i Urzędzie Miasta oraz sygnalizacja zatrzymująca ruch na drodze nr 67.
Koszt inwestycji to 1 957 545 zł brutto. Prace są finansowane z budżetu państwa, a odbiór końcowy zaplanowano do 5 grudnia.
Wycie syren nie wynikało z zagrożenia. Ale problemem był brak informacji. - Nie było możliwości wcześniejszego ostrzeżenia - sytuacja była incydentalna i nieprzewidywalna - tłumaczy rzeczniczka RZGW.
Z przekazanych informacji wynika, że pełne testy alarmu odbędą się w przyszłym tygodniu. Data ma zostać ogłoszona najpóźniej do 28 listopada.
- Planujemy powiadomić służby i jednostki odpowiedzialne za bezpieczeństwo i zarządzanie kryzysowe, a także przekazać informację mediom lokalnym - zapewnia rzeczniczka RZGW. .
Mimo zapewnień o bezpieczeństwie, środowy incydent pokazał, jak ważna jest szybka i jasna komunikacja. W sytuacji, gdy ludzie słyszą dźwięk alarmu, oczekują natychmiastowej informacji. Tym razem pierwszy komunikat trafił do mieszkańców dopiero poprzez media społecznościowe i nasz portal.
WYRÓŻNIONE KOMENTARZE
10 1
No właśnie, ważna jest jasna komunikacja, a nie kopiowanie paniki, którą sieją fejsowe madki :)
Pozostałe komentarze
4 4
kilka lat temu beztroska pracownika stopnia wodnego doprowadziła do zawału i zgonu mieszkankę Nieszawy . Z czyjego partyjnego nadania jest odpowiedzialny za to głu...pie dzialanie ? Kto poniesie konsekwencje ?
6 0
Panika to była w 2007 roku jak ludzie uciekali z domów po usłyszeniu fałszywego alarmu.
3 0
przecież to jest ruskie ustrojstwo... a i stopni miało być więcej!
5 1
Przypadkowo można puścić bąka a konsekwencją jest kleks.
Jak się czują mieszkańcy Zawiśla, Bobrownik, Nieszawy?
P.S.
Fala uderzeniowa dociera do mostu w 9 sekund - symulatory.
Lala20
1 0
gdzie mówi się, że FALA POWODZIOWA w przypadku KATASTROFY, cięgnie jeszcze Torunia...
3 0
Na końcu Grodzkiej to tylko bąka było słychać ale kto miał słyszeć ten usłyszał
5 0
dla śpiochów i niecierpliwych - bo co to będzie, jak na "zaproszenie" niektórych bandzior i morderca nawet dzieci, nas "odwiedzi"?
1 2
to bida wyła w czerwonej wsi
1 0
Ja sie dzis dowiedzialem z postu nic nie slyszalem jestem troche gluchy glosno slucham w domu radia.a co by bylo jak by to byl prawdziwy sygnal
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu ddwloclawek.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz