W niedzielę atmosfera w Hali Mistrzów była naprawdę gorąca. Emocje sięgały zenitu zarówno na trybunach, jak i na boisku. Ostatecznie, po zaciętym boju toczonym od pierwszej do ostatniej sekundy, Anwil Włocławek pokonał Energę Czarnych Słupsk 69:63.
Włocławscy kibice nie zapomnieli Robertsowi Štelmahersowi "nieprzemyślanego żartu", jakim było nazwanie Włocławka Rumunią (pisaliśmy o tym tutaj) i zgotowali jemu oraz jego zespołowi piekielne przyjęcie. Również w trakcie meczu emocje w Hali Mistrzów wręcz sięgały zenitu. Przez całe spotkanie fani włocławskiego zespołu głośno dopingowali swoją drużynę, a końcówkę zaciętego starcia między Rottweilerami a Czarnymi Panterami cała ponad trzytysięczna publiczność zgromadzona w Hali Mistrzów oglądała na stojąco.
Takie mecze przyprawiają kibiców o szybsze bicie serca. Starcie Anwilu z Energą Czarnymi od początku było bardzo wyrównane. Pod koniec pierwszej kwarty, po rzutach wolnych Toney'a Mc Cray'a i "trójce" Nemanji Jaramaza na kilkupunktowe prowadzenie wyszli jednak podopieczni Igora Milicicia (po pierwszej kwarcie Anwil prowadził 19:14). W drugiej kwarcie Energa Czarni pokazała, że nie zmierza poddawać się bez walki i szybko odrobiła straty, a w końcu wyszła na prowadzenie. Na przerwę słupszczanie schodzili z sześciopunktową zaliczką (37:31).
W pierwszej połowie najbardziej dali się włocławskiemu zespołowi we znaki... jego byli gracze - Marcus Ginyard, który zdobył dla Czarnych siedem punktów oraz Greg Surmacz, zdobywca ośmiu punktów. W drużynie Anwilu z dobrej strony pokazał się, grający bardzo żywiołową koszykówkę Toney McCray. Skrzydłowy zapisał na swoim koncie osiem punktów i kilka zbiórek. Anwilowi udało się ograniczyć ofensywne poczynania Mantasa Cesnauskisa, który w pierwszej połowie zaliczył trzy faule.
Początek drugiej połowy to dalsze powiększanie przewagi przez zespół gości. Po m. in. kilku udanych akcjach Davida Kravisha i celnym rzucie z dystansu Grega Surmacza, Czarne Pantery prowadziły już 46:35. Rottweilery przebudziły się jednak z chwilowego zastoju i w błyskawicznym tempie zaczęły odrabiać straty. Najpierw dwie "trójki" umieścił w koszu Namanja Jaramaz, a w kolejnych akcjach punktowali Josip Sobin i Paweł Leończyk. Po rzucie za trzy Jamesa Washingtona, trzecia kwarta zakończyła się prowadzeniem Anwilu 54:52.
Ostatnia odsłona była wojną nerwów i nieustanną wymianą ciosów. Za każdym razem, kiedy Anwilowi udało się uciec na kilka punktów, rywale zmniejszali dystans. Walka toczyła się do samego końca, jednak w ostatnich akcjach meczu więcej zimnej krwi zachowały Rottweilery i to one wygrały spotkanie 69:63.
- Większą część taktycznych założeń wykonaliśmy tak, jak chcieliśmy. Udało nam się zaatakować Cesnauskisa, żeby złapał faule. Niestety z Surmaczem nam się nie udało, choć mieliśmy to w planach. Trzeba powiedzieć, że po trzech meczach w Pucharze Polski dyktowaliśmy warunki na boisku i to my graliśmy bardziej agresywną koszykówkę, co mnie bardzo cieszy. W ostatecznym rozrachunku to się opłaciło. Wygraliśmy ten mecz sześcioma punktami. To jest ważny szczegół, bo tam przegraliśmy pięcioma. Do samego końca byliśmy skoncentrowani na tym, żeby wyciągnąć to cenne zwycięstwo - powiedział po meczu trener Igor Milicić.
Teraz koszykarzy Anwilu czeka starcie z Polfarmexem. Mecz w Kutnie zaplanowano na 4 marca. Początek spotkania o 17:30.
Anwil Włocławek - Energa Czarni Słupsk 69:63 (19:14, 12:23, 23:15, 15:11)
Anwil: Łączyński 14, Sobin 13, Jaramaz 12, Leończyk 10, McCray 8, Washington 7, Chyliński 5, Dmitriew 0, Młynarski 0
Energa Czarni: Kravish 16, Surmacz 16, Ginyard 11, Lewis 9, Goods 7, Cesnauskis 4, Dąbrowski 0
1 1
Świerczyńska bleeeee
Naruszono regulamin portalu lub zgłoszono nadużycie. Komentarz został zablokowany przez administratora portalu.
1 0
to sie zgadza atmosfera była niesamowita i wszyscy wiemy kto jest kondon :))
0 1
Hahaha a któz to Kondon:)
0 0
condon panowie
0 0
Taki ważny szczegół- za naszą kasę pracujecie, bo klub sponsora znaleźć nie umie. Nie wstyd wam?
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu ddwloclawek.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz