To był mecz z charakterem i ogromną dawką emocji. Anwil Włocławek był bliski sprawienia niespodzianki w świątecznym starciu z mistrzem Polski, lecz o losach spotkania z Legią Warszawa zadecydowała końcówka – 75:80.
Na warszawskim Bemowie (w sobotę, 1 listopada) od początku było widać, że to nie będzie zwykłe ligowe spotkanie. Rottweilery, podbudowane zwycięstwem w FIBA Europe Cup, ruszyły odważnie przeciwko niepokonanej Legii Warszawa. Gospodarze rozpoczęli od celnej trójki, ale włocławianie natychmiast odpowiedzieli. Po czterech minutach gry mieliśmy remis 10:10.
W dalszej części pierwszej kwarty Legia kilkakrotnie wychodziła na prowadzenie, lecz Anwil nie pozwalał na wypracowanie większej przewagi. Rywale prowadzili 14:10, ale każda ich próba odskoczenia spotykała się z kontrą włocławian. Pierwsza odsłona zakończyła się wynikiem 27:23 dla warszawian.
Po krótkiej przerwie włocławianie w końcu objęli prowadzenie. Pięć punktów z rzędu i było 28:27 dla Anwilu. W drugiej kwarcie tempo nieco spadło, ale emocji nie brakowało. W połowie tej odsłony Legia prowadziła 34:32, po chwili 36:34, jednak Elvar Fridriksson wykorzystał dwa rzuty wolne i znów mieliśmy remis.
Końcówka pierwszej połowy była bardzo wyrównana – na dwie minuty do przerwy gospodarze prowadzili 44:40, ale Rottweilery nie zamierzały odpuszczać. Ostatnia akcja należała do włocławian, którzy doprowadzili do remisu 46:46. Na półmetku meczu zapowiadało się prawdziwe widowisko.
Tuż po przerwie punkty zdobyła Legia, ale cała hala zamarła po upadku Mate Vučicia. Środkowy Anwilu nie był w stanie stanąć na nodze i opuścił parkiet z podejrzeniem kontuzji. To duży cios dla drużyny Grzegorza Kożana.
Mimo straty ważnego zawodnika Anwil walczył dalej. Po trójce Dawida Słupińskiego wyszedł na prowadzenie 53:50. Niestety chwilę później mistrzowie Polski trafili osiem punktów z rzędu i znów odskoczyli (58:53). Włocławianie nie pozwolili rywalom uciec daleko – po punktach m. in. Slaughtera i Słupińskiego różnica wynosiła tylko punkt (61:60). W końcówce trzeciej kwarty gospodarze wykorzystali błąd Anwilu i prowadzili 64:60.
Czwarta część gry rozpoczęła się od trafienia Rottweilerów, ale Legia znów odpowiedziała serią punktów i wyszła na prowadzenie 69:63. Włocławianie nie zwieszali głów – na cztery minuty do końca przegrywali tylko 69:71, a po chwili Isaiah Mucius trafił z faulem i wyrównał na 75:75.
Końcówka jednak należała do gospodarzy. Legia skuteczniej wykorzystywała rzuty wolne, a Andrzej Pluta dołożył ważne punkty z linii. Mimo czasu wziętego przez trenera Grzegorza Kożana, Anwilowi nie udało się już odwrócić losów meczu. Spotkanie zakończyło się wynikiem 80:75 dla Legii Warszawa.
Najwięcej punktów dla Anwilu zdobył Eric Lockett – 14, a tuż za nim A.J. Slaughter i Isaiah Mucius – po 11, Elvar Fridriksson – 10, Dawid Słupiński – 9, Mate Vučić i Nijal Pearson – po 7.
Włocławianie trafili 43% rzutów z gry i mieli przewagę na tablicach (42 do 39). Wciąż jednak widać rezerwę w skuteczności z linii – 18/26 rzutów wolnych (69%).
Anwil wraca do Hali Mistrzów już we wtorek, 4 listopada o godz. 18:30, kiedy podejmie Basketball Löwen Brunszwik w ramach FIBA Europe Cup.
W lidze włocławianie zagrają ponownie w sobotę, 8 listopada o 20:00 z PGE Startem Lublin – wicemistrzem Polski. Ten mecz także we Włocławku.
WYRÓŻNIONE KOMENTARZE
15 5
Dramat to mieszkać w umieralni bez perspektyw
21 1
Prezydencie przecież w tym klubie to nikt poważny nie rządzi. Ile jeszcze pozwoli pan, żeby ten klub wyglądał na zarządzany przez chłopczyka w krótkich porteczkach? Ten chłopczyk nie ogarnia, jest lata świetlne za Polatowskim czy Lewandowskim i w odróżnieniu od byłego prezydenta Dudy się nie uczy. Nas się już nikt nie boi, Włocławek nie jest już twierdzą, a nasze miasto jest dziś pośmiewiskiem.
2 0
Ale jak byli prezesami panowie Polatowski czy Lewandowski to cały czas wyzywano ich to teraz macie prezesika z nadania partyjnego nie znającego się na koszykówce. Ale ważne że jest swój. I do tych co tak krzyczą podczas meczu, bo to nie jest żadne dopingowanie drużyny, jak uważacie się za prawdziwych kibiców Anwilu to powinniście zrobić porządek z tym pseudo prezesikiem i jego świtą
12 3
Włocławski samorząd przestanie sponsorować prywatny klub pieniędzmi podatników ....BEZ ZGODY PODATNIKÓW ? Przecież to jest partyjna samowolka !!!!!!
11 0
Mecz ligowy przegrywamy, już za chwilę zaśpiewamy...
Odwróć ta-be-lę, zo-ba-czysz An-wil na czele, od-wróć ta-be-lę... Co z tego, że jest jakaś tam poprawa, są asysty i przechwyty, jak zimnej krwi i taktyki brakuje na końcówkę. Rzuty za trzy porażka, na siłę wymuszane, oddawane ze straconych pozycji pozycji, większość niedoloty. I te rzuty osobiste, dalej katastrofa. Miejmy nadzieję, (bo każdy ją może mieć), że jeszcze się lepiej zgrają i pokażą na, na co ich stać. I jeszcze pytanie, dlaczego ten Łazarski tak mało gra, może trzeba dawać mu szansę na zmianę jak jest jakaś przewaga na parkiecie, bo kiedy on ma się ograć.
12 0
Nawet nie chce się komentować,Prezes -awans z Urzędu,Trener- awans za lata, Prezydent Miasta-czerwoni wracają,co więcej powiedzieć.Szkoda że to miasto tak ginie na własne życzenie ale widać taki jego los.Miało kiedyś większe aspiracje ale one się gdzieś zagubiły,aż żal patrzeć na to co wyprawiają od lat.A tak a propos Polatowskiego to chyba nawet obecny Prezes jest w stanie go pobić swoją indolencją.Znam ten klub od początku i coraz mniej mam nadzieji,że kiedyś będzie lepiej.Może trzeba go po prostu sprzedać a właściciel,jeden a nie wielu będzie mógł wreszcie zaprowadzić porządki.
Tego życzę sobie i klubowi,niech wreszcie w tym mieście takimi sprawami zajmą się fachowcy a nie spadkobiercy po czerwonym Włocławku.
Pozostałe komentarze
7 12
Gratulacje za walkę, szkoda przegranej, to był chyba najlepszy mecz Anwilu w tym sezonie. Bałem się, że legia nas rozstrzela trójkami, ale na szczęście poprawiliśmy grę w obronie. Poprawione zbiórki i asysty, ale znowu słabo osobiste. Miałem być złośliwy i napisać, że przegraliśmy z osłabioną Legią, ale my chyba mieliśmy większe braki kadrowe. |Łazarski i Borowski nie grali, Litwin i Kołodziej nic nie wnoszą do gry. Do tego spełnił się największy koszmar kibiców Anwilu, kontuzja Vucica. Odszczekuje, że Słupek jest drewnem nienadającym się do Anwilu, jest walecznym drewnem, który powinien być trzecim wyborem. Swoją drogą ciekawostką jest, że Anwil tak się lubuje w drewnianych nielotach typu Radic, Dimec, Szewczyk, czy Słupek. Podsumowując, dalej uważam, że Kożan, Kołodziej, Litwin i Pearson out.
8 0
dlaczego radni tylko na fb wpisują relacje i komentarz jak anwil wygra przegrali w rekawiczkach
4 4
To Anwil wygrał, czy przegrał?
Jak ktoś chce cokolwiek pisać o sporcie, to powinien wiedzieć choć tyle, że zapis punktów i miejsce rozegrywania meczu ma jednak znaczenie.
To był mecz z charakterem i ogromną dawką emocji. Anwil Włocławek był bliski sprawienia niespodzianki w świątecznym starciu z mistrzem Polski, lecz o losach spotkania z Legią Warszawa zadecydowała końcówka – 75:80
2 2
A zauważyłeś kolejność wymienionych drużyn czy tak bredzisz dla zasady?
7 0
Walczą , walczą i znów przegrana . Jak tak dalej pójdzie to nie zmieścimy się w ósemce .
1 1
Pijesz nie pisz. Nawet dla zasady.
2 0
"Wieczór z dramatem w tle". Przeczytałem i od razu wiedziałem, że jak nie zwolnią prezesa Pszczółkowskiego, to ten dramat będzie nadal trwał. Nie zwalajcie całej winy na trenera, w końcu ktoś go wybrał, ktoś podpisuje wszystko co mu podsuną.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu ddwloclawek.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz