W piątej kolejce FIBA Europe Cup Anwil Włocławek przegrał na wyjeździe z PAOK-iem Saloniki 96:104 i tym samym stracił szanse na awans do drugiej fazy rozgrywek. Choć włocławianie pokazali ogromny charakter, odrabiając nawet 20-punktową stratę, to w końcówce gospodarze okazali się skuteczniejsi.
Spotkanie rozpoczęło się od celnej trójki Elvara Fridrikssona, która dała nadzieję na udany początek. Rywale jednak błyskawicznie odpowiedzieli, a mimo ambitnej gry w obronie, PAOK stopniowo przejmował inicjatywę. Po wyrównanym fragmencie (13:13) końcówka kwarty należała do gospodarzy, którzy wykorzystali błędy włocławian w defensywie i po dziesięciu minutach prowadzili 29:21.
Druga kwarta przebiegała pod dyktando gospodarzy. Grecy grali szybciej, trafiali seriami, a Cleveland Melvin raz po raz raził zza łuku - trafił aż sześć trójek w pierwszej połowie.
Mimo starań Anwilu i kilku udanych akcji Locketta oraz Słupińskiego, przewaga PAOK-u rosła. Do przerwy włocławianie przegrywali 42:55 (drugą kwartę 21:26), a miejscowi kibice stworzyli gorącą atmosferę w P.A.O.K. Sports Arena.
Po zmianie stron Anwil zagrał jak odmieniony. Choć jeszcze w trzeciej kwarcie przegrywał dwudziestoma punktami, drużyna Grzegorza Kożana wzięła się do pracy.
W obronie zaczęli wyglądać znacznie lepiej, a w ataku koncert dał Michał Michalak - cztery trójki z rzędu sprawiły, że włocławianie wrócili do gry. Trzecią kwartę Anwil wygrał 33:25 i przed decydującą częścią meczu przegrywał już tylko 75:80.
Na początku czwartej kwarty Anwil doprowadził do sensacyjnego odwrócenia losów meczu. Po trafieniu Kołodzieja z dystansu włocławianie wyszli nawet na prowadzenie 81:80.
Niestety, Grecy odpowiedzieli błyskawicznie, a w końcówce ponownie przejęli inicjatywę. Mimo trafień Fridrikssona i Muciusa, PAOK utrzymał przewagę i ostatecznie zwyciężył 104:96.
Najlepszymi strzelcami Anwilu byli dziś Elvar Friedriksson i Michał Michalak. Obaj zdobyli po 17 punktów.
Ta porażka oznacza, że Anwil Włocławek żegna się z rozgrywkami FIBA Europe Cup. Aby awansować, włocławianie musieli wygrać dzisiejszy mecz w Salonikach i przyszłotygodniowy z Trepcą Mitrowica. Teraz to spotkanie będzie już tylko formalnością, meczem o honor.
Historia zatoczyła koło – dokładnie 29 lat po pierwszej wizycie w Salonikach, Anwil (wówczas Nobiles) ponownie musiał uznać wyższość greckiego zespołu. Choć wynik nie przyniósł awansu, włocławianie mogą być dumni z walki, determinacji i momentów naprawdę dobrej koszykówki.
WYRÓŻNIONE KOMENTARZE
11 1
Pearson to tragedia.
Niech go Grzegorz K. weźmie do WLKA i tam niech zostaną.
18 2
I bardzo dobrze, może się wreszcie czegoś nauczą. Żeby grać i wygrać z taką drużyną jak PAOK, to trzeba mieć ekipę. Drużynę, która gra zespołowo, a nie prezentuje indywidualne w większości nieudane akcje. Co z tego, że odrobili straty, jak znów w końcówce pomysłu na grę i siły zabrakło. Odpadli, to niech się teraz skupią na lidze, przynajmniej nie będą narażeni na niepotrzebne kontuzje. Panie trenerze, daj grać temu Łazarskiemu, on zagra lepiej, niż te Twoje gwiazdy za setki dolarów.
Pozostałe komentarze
5 2
legia i tak zdobedzie tytuł anwil moze im buty czyscic
6 3
I bardzo dobrze bo z tą słabą grą to by nic nie zdobyli a tak to może przy maksymalnym wysiłku załapią się do ósemki w naszej lidze .
3 0
Nadal nie mamy drużyny.
0 0
Panie prezydencie pora pogrzebać prezesa, bo on swoimi działaniami grzebie nasze kibicowskie marzenia. Ponoć jest pan kibicem. Dobrze się pan z tym czuje że cała Polska ma z Włocławka glebę?
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu ddwloclawek.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz