To nie był mecz dla koneserów koszykówki, ale dla Anwilu liczył się efekt. W Słupsku włocławianie w końcu przerwali złą serię.
To spotkanie od początku nie układało się w widowisko, które mogłoby porwać kibiców. Gra była szarpana, pełna niedokładności i prostych błędów po obu stronach parkietu. Anwil miał problemy ze skutecznością, ale rywale również nie potrafili narzucić swojego stylu.
Pierwsza kwarta zakończyła się prowadzeniem włocławian 19:16, jednak trudno było mówić o wyraźnej przewadze. Czarni trzymali się blisko.
Druga część meczu przyniosła moment, który mógł całkowicie ustawić to spotkanie. Po punktach Kacpra Borowskiego Anwil prowadził już 26:18 i wydawało się, że zaczyna kontrolować wydarzenia na parkiecie. W tym fragmencie dobrze wyglądała defensywa, a włocławianie mieli szansę odskoczyć na dwucyfrową przewagę.
Zamiast tego pojawiły się błędy - niewykorzystane rzuty wolne, błąd 24 sekund, brak koncentracji po faulu niesportowym. Czarni natychmiast to wykorzystali i wrócili do gry, a do przerwy było tylko 32:30 dla Anwilu.
Trzecia kwarta przez długi czas była kontynuacją wcześniejszego obrazu gry. Dużo chaosu, mało jakości i akcje, które kończyły się przypadkowymi rzutami. W pewnym momencie to nawet gospodarze wyszli na prowadzenie, a Anwil sprawiał wrażenie zespołu bez energii.
Włocławianie momentami wyglądali, jakby brakowało im sił i pomysłu na rozegranie akcji. Straty, niecelne rzuty i brak płynności w ataku tylko potęgowały to wrażenie. Wynik oscylował wokół remisu i trudno było wskazać drużynę, która przejmie kontrolę.
Przełom przyszedł dopiero w końcówce tej części meczu. Najpierw trafił Elvar Fridriksson, a chwilę później Anwil zaczął w końcu trafiać z dystansu. Trójki Tylera Wahla i Shaqa Buchanana były momentem zwrotnym - nagle gra nabrała tempa, a włocławianie zyskali pewność siebie.
Zespół Ronena Ginzburga wykorzystał ten moment maksymalnie. Kilka skutecznych akcji z rzędu pozwoliło zbudować dwucyfrową przewagę i po trzech kwartach było już 54:44 dla Anwilu.
Czwarta kwarta zaczęła się od próby powrotu gospodarzy. Dwie szybkie trójki zmniejszyły straty do czterech punktów i przez chwilę znów zrobiło się nerwowo. Anwil miał już w tym meczu momenty, w których tracił kontrolę, więc scenariusz kolejnego zwrotu akcji był realny.
Tym razem jednak włocławianie zareagowali właściwie. Punkty Fridrikssona, aktywna gra Tylera Wahla w obronie i pod koszem oraz obecność Mate Vučicia na tablicach pozwoliły odzyskać kontrolę nad meczem. Do tego doszły kolejne trafienia Buchanana, które definitywnie odebrały Czarnym nadzieję na odrobienie strat.
W końcówce Anwil grał już dojrzale - nie forsował tempa, kontrolował posiadania i wykorzystywał błędy rywali. Gospodarze zaczęli popełniać kolejne straty, a część kibiców opuszczała halę jeszcze przed ostatnią syreną.
Ostatecznie Anwil wygrał 68:57 i przerwał serię czterech porażek z rzędu. To zwycięstwo może nie zachwyca stylem, ale w obecnej sytuacji ma ogromne znaczenie.
Najwięcej punktów dla Anwilu zdobyli Michał Michalak i Shaq Buchanan - po 11. Bardzo solidne spotkanie rozegrał również Ife Ajayi, który do 9 punktów dołożył 6 zbiórek i był jednym z najbardziej aktywnych zawodników w ataku.
Ważną rolę odegrali także Tyler Wahl (9 punktów, 3 zbiórki, 2 asysty) oraz Mate Vučić, który dominował na tablicach i zakończył mecz z 12 zbiórkami. Swoje dołożyli również Elvar Fridriksson (8 punktów, 4 asysty) i Trevon Allen (6 punktów).
Statystyki tylko potwierdzają obraz spotkania. Anwil nie zachwycił skutecznością (39 proc. z gry, 59 proc. z wolnych), ale był zespołem bardziej uporządkowanym. Włocławianie wymusili aż 19 strat rywali i zanotowali 11 przechwytów, co pozwoliło im kontrolować przebieg meczu.
Po stronie Czarnych najskuteczniejszy był Szymon Tomczak (14 punktów, 8 zbiórek), a solidne wsparcie dali także Chico Carter Jr i Sam Hines - obaj po 11 punktów.
To zwycięstwo nie rozwiązuje wszystkich problemów, ale daje coś, czego brakowało w ostatnich tygodniach - oddech i przełamanie.
WYRÓŻNIONE KOMENTARZE
22 3
Mecz dwóch beznadziejnych drużyn.
19 2
Katastrofa ! Co ten Anwil gra ?
20 22
Beznadzejnych jak rząd Tuska.
14 7
Nie bierz już tego bo na leczenie będzie za późno !
14 1
Zmienili Korzana na Ginzburga i grają jeszcze gorzej nie widzę drużyny Anwilu w Play offach dzisiejszy mecz to masakra grają jak amatorzy zero ambicji i pomysłu wielkie gwiazdeczki następne mecze w plecy jak najszybciej tego pseudo trenera wyrzucić z zespołu bo to nic nie wróży aby grali lepiej 👎👎
2 6
Ja bym jeszcze dorzucił do zwolnienia prezesika z nadania partyjnego i wszystkich jego przydupasów z zarządu
14 8
Pamietam jak Nobiles gral to byly czasy
5 7
Dokładnie
Pozostałe komentarze
13 2
Kupe siana zarabiacie...na parkiecie UJA GRACIE ! ! !
12 6
POst PZPR-owski samorząd przestanie sPOnsorować prywatny klub bez zgody podatników ?
Dlaczego włocławski PiS milczy na ten temat jak i na inne problemy mieszkańców ?
Dlaczego radni nie odbierają telefonów o wyborców albo odrzucają połączenia ? To jest chamskie bezczelne lekceważenie wyborców !!!!
3 8
Doping byl na takim poziomie ze na starej hali z sufitu kapało a boazeria na ścianach bocznych była mokra tak było zawsze ..pierwszy mecz 97 rok a teraz ...
0 0
Kto zatrudnił trenera Ginzburga który był trenerem w innym klubie miał bilans 2 wygrane 11 przegranych jaki trener taka druzyna
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu ddwloclawek.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz