Asseco Prokom prowadził w meczu z Anwilem przez 40 minut i odniósł zasłużone zwycięstwo. Ojcami wygranej 71:59 byli Zamojski, Koszarek i Ponitka.
Aż sześciu minut potrzebował Anwil, by zdobyć pierwsze punkty. Impas przełamał trójką Szubarga, ale problem w tym, że do tego momentu już 12 punktów zdobyli rywale. Dwa razy z dystansu przymierzył Zamojski, trafiał Witka i Koszarek. W Anwilu pudłowali niemiłosiernie szczególnie wysocy.
Nieco ożywienia wniósł Ginyard, a na koniec kwarty włocławianie zdobyli dwa punkty dzięki sprytowi Szubargi. W Asseco Prokomie nadal dobrze grał Zamojski, a pod koszami rządzili Mahalbasić i Hrycaniuk. W pierwszej odsłonie gospodarze zanotowali wstydliwe 1/15 celnych rzutów z gry i przegrywali 7:19. Przyjezdni byli też wyraźnie lepsi na tablicach.
Drugą część punktami rozpoczął Ginyard, ale momentalnie odpowiedział Ponitka, a gdy za 3 trafił Zamojski, było już 9:24. Fatalną postawę swoich koszykarzy próbował poprawić Milija Bogicević. Gdy niewiele dawały zmiany, przerywał grę i udzielał koszykarzom wskazówek prze ławce.
Sygnał do ataku dał niezawodny Szubarga, który najpierw trafił za 3, a potem przysłużył się Łapecie. Ten zaś zdobył swoje pierwsze punkty w TBL dla Anwilu. Po przerwie dla gości znowu uaktywnili się wysocy, trafiali Hrycaniuk i Witka. W końcówce za 3 przymierzył Frasunkiewicz, a niebywały "buzzer beater" trafił Szubarga. Po 20 minutach Anwil przegrywał z Asseco Prokomem 26:33.
Trzecia kwarta była festiwalem trójek. A rozpoczął go Frasunkiewicz, kontynuował Szubarga, znakomicie przedłużył Jovanović. W Asseco Prokomie ożywił się Koszarek, a trójkami odpowiadał Zamojski. Anwil potrafił zbliżyć się nawet na 3 punkty i po rzucie za 3 Jovanovicia było tylko 42:45.
Niestety do całkowitego zniwelowania strat ciągle czegoś brakowało. Punkty Koszarka i Ponitki oraz spryt Szczotki utrzymywały dość bezpieczne prowadzenie gości. W końcówce dobre rozegranie Szubargi wykorzystywał Hajrić i po 30 minutach włocławianie przegrywali tylko 50:53.
Początek czwartej kwarty był fatalny w wykonaniu Weedena, który zmarnował dwie kontry. Goście trafiali w tym czasie z dystansu i ponownie zwiększyli prowadzenie (52:59). Ciężar gry próbował brać na siebie Ginyard, ale po drugiej stronie nie do zatrzymania był Zamojski. Na 5 minut przed końcem Anwil przegrywał 56:65.
Niestety w najważniejszych momentach skuteczność zupełnie opuściła "Rottweilery". Gospodarze próbowali gonić wynik rzutami z dystansu, ale pudłowali nawet skuteczni wcześniej Szubarga, Jovanović i Frasunkiewicz. Gdy punkty zdobyli Koszarek i Ponitka losy meczu były przesądzone. Ostatecznie Anwil przegrał z Asseco Prokomem 59:71.
Anwil Włocławek - Asseco Prokom Gdynia 59:71 (7:19, 19:14, 24:20, 9:18)
Anwil: Szubarga 18, Frasunkiewicz 10, Ginyard 8, Jovanović i Hajrić po 6, Łapeta i Weeden po 4, Sokołowski 3, Boykin 0.
Asseco Prokom: Zamojski 22, Koszarek 19, Ponitka 16, Hrycaniuk, Mahalbasić i Witka po 4, Szczotka 2, Pamuła, Śnieg i Roszyk po 0.
0 0
za mało białych koszulek! :)
0 0
Początek był poniżej krytyki w wykonaniu naszych. Nic im nie wchodziło dosłownie. Sędziowie też pozostawiali wiele do życzenia...
0 0
no tak szkoda ze przegralismy jak nawet wejdziemy do play off i bedziemy w parze z asseco lub stelmetem to mamy pozamiatane nie rozumiem jednego ze weeden z siarka jezioro tarnobrzeg zdobyl 39 punktow a teraz 4 a lapeta szkoda slow cos musimy zrobic zeby nie odpasc z play off
0 0
Trzeba wystawić na mieście więcej bilbordów wtedy na pewno wygramy!
0 0
nie zwalajmy winy na sedziów, pare innych decyzji nie zmieniło by wyniku. od samego początku nam nie szło i to sie przełożyło na efekt końcowy. Mam nadzieje ze kolejne mecze pokaża inne oblicze Naszej drużyny, pozdrawiam.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu ddwloclawek.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz