Świetną grę Anwilu od początku drugiej kwarty, pogoń Stelmetu w ostatnich minutach i nieprawdopodobne wprost emocje zakończone happy endem oglądali dziś kibice w Hali Mistrzów. Anwil pokonał Stemlet 85:84.
Od początku spotkania włocławianie postanowili wykorzystać przewagę wzrostu Ginyarda nad Hodgem i trzeba przyznać, iż wychodziło to dobrze. Marcus był aktywny w ataku, zdobywał kolejne punkty, zaś dwa faule szybko złapał na nim Hodge. Mimo wymagających rywali aktywny na tablicach był Seid Hajrić, któremu jednak nieco gorzej szło już w ofensywie. Grę Anwilu starali się pchać do przodu Szubarga i Jovanović.
Niestety to goście dominowali w tej kwarcie. Świetnie rozgrywał Koszarek, punkty dokładał Hodge, dobrze na deskach bił się Sroka, a pod koszem nie do zatrzymania był Stević. Wprawdzie w połowie kwarty był remis po 9, ale już po kilku chwilach goście odskoczyli na 19:9. Nieco lepsza końcówka tej części meczu sprawiła, że Anwil przegrywał ze Stelmetem tylko 18:25.
Od początku drugiej kwarty włocławianie grali z silnym postanowieniem odrobienia strat. Niwelowali je Hajrić, Boykin i Szubarga. Na początku rywali w grze trzymał Hodge, potem dwiema ładnymi akcjami popisał się Chanas. Popis walecznych "Rottweilerów" zaczął się od stanu 27:34. Wtedy mocna obrona oraz punkty Szubargi i szybkiego jak wiatr Ginyarda dały gospodarzom pierwsze prowadzenie (36:34).
Od połowy drugiej kwarty trwała wymiana cios za cios. Aktywny był wciąż Ginyard, z dobrej strony pokazał się Weeden. Goście wykorzystywali za to przewagę pod koszem, gdzie z dość dużą łatwością punktowali Borovnjak, bądź Stević. Ciężar gry brał na swoje barki Hosley, który uspokajał grę. Do przerwy było 43:44 i zapowiadały się w drugiej połowie wielkie emocje.
Także od początku trzeciej kwarty trwała wspaniała walka Anwilu. Dobrze rozgrywał Szubarga, a szczególnie aktywny pod tablicami i nie do zatrzymania w tym fragmencie meczu dla rywali był Seid Hajrić. Wynik wciąż oscylował wokół remisu, a swoje punkty dla gości ciułał Hodge. Jeszcze w połowie kwarty było 56:57, ale wtedy popisową partię rozegrał Anwil.
Odjazd rywalom rozpoczął skuteczny Frasunkiewicz, świetny pod koszami był Hajrić, punktował też Jovanović, a całością znakomicie dyrygował oczywiście Szubarga. Po jego trójce Anwil osiągnął najwyższe prowadzenie w meczu (70:58). Ostatecznie po trzech kwartach było 70:59 bo jeden punkt dołożył Seweryn.
Goście straty postanowili niwelować trójkami i po rzutach Hodge'a oraz Seweryna przewaga Anwilu nieco stopniała (72:65). Dobra gra Ginyarda i Hajricia znowu dawała spokojne prowadzenie gospodarzom (78:67).
Włocławianie niesieni dopingiem publiczności utrzymywali przewagę głównie za sprawa Ginyarda i Hajricia. Wystarczyła jednak chwila nieuwagi, by po trójce Seweryna, a potem dwóch akcjach Borovnjaka zrobiło się tylko 84:78. Na nieco ponad minutę do końca wygrana Anwilu wydawała sie być niezagrożona, ale trójka Seweryna, punkty Stevicia i strata Weedena otworzyły szanse przed gośćmi. Dwa razy spudłował jednak w akcjach pod koszem Hodge, a sprytem wykazał się Szubarga. Anwil po niebywałych emocjach wygrał 85:84!
Anwil Włocławek - Stelmet Zielona Góra 85:84 (18:25, 25:19, 27:15, 15:25)
Anwil: Hajric 20, Ginyard 20, Szubarga 16, Boykin 9, Frasunkiewicz 7, Weeden 6, Jovanovic 5, Sokołowski 2, Bartosz 0.
Stelmet: Hodge 22, Stevic 18, Koszarek 12, Borovnjak 10, Seweryn 10, Hosley 6, Chanas 4, Sroka 2, Białek 0.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu ddwloclawek.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz