Dom w Błennej stanął w płomieniach, a życie ojca uratował ich pies – wierna Bajka, która najprawdopodobniej sama nie przeżyła pożaru. Rodzina została bez dachu nad głową, a jedyną szansą na odbudowę choć fragmentu normalności jest pomoc ludzi dobrej woli. Ruszyła zbiórka, która ma im pozwolić zacząć od nowa.
4 grudnia zapadnie w pamięć mieszkańcom Błennej na długo. Po godzinie 17.00 strażacy z Włocławka i okolic zostali wezwani do pożaru domu jednorodzinnego. Na miejsce skierowano pięć zastępów – OSP z Izbicy Kujawskiej, Błennej i Chodcza oraz strażaków zawodowych z JRG 1 we Włocławku.
Pisaliśmy o tym:
::news{"type":"see-also","item":"86961"}
Skala strat okazała się ogromna – całe wyposażenie wnętrza spłonęło, a strop uległ nadpaleniu. Strażacy przez długi czas dogaszali pogorzelisko.

Dzieci poszkodowanych opowiadają o tym, jak blisko tragedii była ich rodzina. W domu przebywał ojciec – częściowo sparaliżowany po udarze, śpiący i niezdolny do szybkiej reakcji. Ogień rozprzestrzeniał się błyskawicznie. Obudziła go dopiero ich ukochana sunia, Bajka, która zaczęła głośno szczekać. To właśnie dzięki niej mężczyzna zorientował się, że dom płonie.
Mimo ograniczonej sprawności cudem zdołał się wydostać z płonącego domu. Doznał poparzeń głowy i szyi, a chwilę po jego ucieczce od wysokiej temperatury eksplodowało okno w pokoju, w którym jeszcze przed momentem leżał.
Pies, który uratował mu życie, najprawdopodobniej nie przeżył pożaru – choć rodzina wciąż ma nadzieję i nie potrafi pogodzić się z myślą o jego stracie.

W tym czasie mama wracała z pracy. Gdy dojeżdżała do posesji, zobaczyła dom stojący w ogniu. Stała bezradna, patrząc, jak płomienie pochłaniają wszystko, co stworzyli przez cztery dekady wspólnego życia.
Jak relacjonuje rodzina, dom w tym roku przeszedł gruntowny remont. Wymieniono okna, odnowiono łazienkę, kupiono nowe sprzęty, ocieplono budynek. Każda oszczędność była inwestowana z myślą o spokojnej przyszłości. Teraz cały wysiłek i dorobek został utracony w kilka minut.

Wnętrza – jak mówią bliscy – „nadają się wyłącznie do wyburzenia”. Jedyna część domu, która nie spłonęła, została zalana, zadymiona i odcięta od instalacji. To właśnie ją rodzina chce uratować i doprowadzić do stanu, który pozwoli znowu normalnie żyć.

Celem jest przygotowanie tej nieuszkodzonej części budynku tak, by rodzice mogli w niej zamieszkać. Potrzebne są niezbędne prace: instalacja elektryczna, doprowadzenie wody i kanalizacji, położenie podłóg, odkażanie i osuszanie, nowe tynki, wzmocnienie ścian, naprawa sufitów, częściowa wymiana okien i minimum wyposażenia.
Rodzina podkreśla, że nie zbiera na luksusy.
Zbieramy na minimum, aby móc normalnie żyć. Każda złotówka to realna pomoc
– słyszymy od zrozpaczonej rodziny.
Poniżej zamieszczamy link do zbiórki – każde udostępnienie, każda złotówka i każdy gest wsparcia mają dziś dla tej rodziny ogromne znaczenie. To od ludzi dobrej woli zależy, czy po tragedii uda się im odzyskać choć odrobinę bezpieczeństwa i wrócić do normalnego życia.
5 0
Wielka tragedia, do tego w takim okresie przed świętami. Tutaj teraz potrzebna jest szybka pomoc, bo jednak mamy zimę, okres kiedy trzeba szybko zabezpieczyć tych ludzi. Pieska bardzo szkoda, ale kto wie, może jednak żyje.
6 1
jako wójt co dotychczas zrobiła w sprawie pomocy dla pogorzelców ? Przecież to teren gminy , która ma pieniądze na świętowania i inne nagłaśniane lanserskie imprezy .
7 0
na pewno pomogą politycy i samorządowcy
0 0
ale to inna gmina
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu ddwloclawek.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz