unsplash.com Licencja: https://unsplash.com/license
Pamiętam ten dzień jak dziś. Moja ciocia wróciła z wakacji w Grecji i przywiozła mi nektarynę. Byłem wtedy dzieciakiem i w życiu nie widziałem takiego owocu. "To jak brzoskwinia, tylko bez tego futra" - powiedziała.
Przez lata myślałem, że nektaryny to owoc zarezerwowany dla ciepłych krajów. Dopóki mój sąsiad Jacek nie pokazał mi, jak obwieszane jest jego drzewko nektaryn. W sierpniu. W Polsce. W Krakowie!
"Jak ty to zrobiłeś?" - zapytałem zdziwiony. Okazało się, że nie trzeba mieszkać nad Morzem Śródziemnym, żeby mieć te soczyste cuda we własnym ogrodzie. Wystarczy wiedzieć, którą odmianę wybrać.
Wiele osób myśli, że nektaryna to jakaś dziwna mieszanka brzoskwini z czymś tam. A prawda jest prostsza - to po prostu odmiana brzoskwini, która ma gładką skórkę zamiast owłosionej.
Ale czy to robi różnicę? I to jaką! Gładka skórka oznacza, że można zjeść owoc prosto z drzewa, bez obierania. Nie łapie się na niej kurz i brud jak na meszku brzoskwiń. A smak? Bardziej intensywny, wyrazisty, z tym charakterystycznym "uderzeniem" słodyczy.
To pytanie słyszę najczęściej. I odpowiedź brzmi - tak! Pod warunkiem, że wybierzesz odpowiednią odmianę. Nie każda nektaryna nada się do naszego klimatu, ale te, które już się sprawdziły, wytrzymują mrozy do minus trzydziestu stopni.
Oczywiście młode drzewka trzeba okrywać na zimę - to podstawa. Ale dorosłe drzewo spokojnie sobie radzi z naszymi zimami.
Pierwsza nektaryna, którą posadził mój sąsiad Jacek, to właśnie Fantasia. I nieprzypadkowo zaczął od niej - to odmiana sprawdzona przez tysiące ogrodników.
Owoce Fantasii są duże, jasno-pomarańczowe z takim pięknym czerwonym policzkiem. Jak je widzisz na drzewie, to myślisz sobie "wow, to naprawdę rośnie u mnie w ogrodzie?" Wyglądają jak z reklamy.
Fantasia dojrzewa na początku września. To taki idealny timing - dzieci wróciły już do szkoły, nie ma tych upałów jak w sierpniu, ale jeszcze ciepło. Możesz spokojnie zebrać owoce i zrobić z nich dżem na zimę.
Miąższ jest żółty, zwięzły i co najważniejsze - łatwo odchodzi od pestki. To duży plus, bo jak robisz przetwory albo ciasto, to nie musisz się męczyć z odkrawaniem miąższu.
Tu muszę być szczery - Fantasia lubi żyzną, wilgotną glebę. Mój sąsiad pierwszego roku za mało podlewał i owoce były małe, twarde. Drugi rok regularnie podlewał przez całe lato i różnica była jak dzień i noc.
Złota zasada: W okresie zawiązywania owoców podlewaj raz w tygodniu, ale dokładnie. Lepiej raz dobrze niż trzy razy po trochu.
Jak pierwszy raz zobaczyłem Flatrynę u znajomej, myślałem że ktoś przejechał nektarynę wałkiem. Serio! Te owoce są spłaszczone jak placek.
Ale powiem wam coś - to najsmaczniejsza nektaryna jaką jadłem. Słodka, soczysta, aromatyczna. Dzieci się nią zachwycają, bo wygląda "śmiesznie". A dorośli dlatego, że smakuje fantastycznie.
Flatryna dojrzewa już w połowie sierpnia - prawie miesiąc wcześniej niż Fantasia. To duża zaleta, bo możesz mieć świeże nektaryny już w środku wakacji.
Skórka jest pomarańczowa, prawie cała pokryta tym intensywnie czerwonym kolorem. Wyglądają jak malowane. Średnica owocu to jakieś pięć, sześć centymetrów, ale są pulchne przez to spłaszczenie.
Po pierwsze - owocuje regularnie i obficie. Nie ma tych nerwów "czy w tym roku będzie coś na drzewie". Będzie. Co roku.
Po drugie - jest samopylna. Nie musisz sadzić drugiego drzewa czy innej odmiany. Wystarczy sama Flatryna i pszczoły zrobią swoje.
Po trzecie - dzieci to uwielbiają. Ten dziwny, spłaszczony kształt sprawia, że jedzą owoce z chęcią. A przecież o to chodzi, prawda?
Widzę, że zastanawiasz się "dobra, ale którą wybrać?" No to ci powiem, jak to wygląda w praktyce.
Chcesz sprawdzoną, klasyczną odmianę
Planujesz robić dużo przetworów (ma zwięzły miąższ)
Nie spieszysz się ze zbiorami - wrzesień ci pasuje
Lubisz duże, efektowne owoce
Chcesz coś nietypowego, co robi wrażenie
Zależy ci na wczesnych zbiorach - sierpień to twój miesiąc
Masz dzieci, które lubią "dziwne" owoce
Chcesz drzewa, które co roku da ci porządne plony
Szczerze mówiąc, jak masz miejsce, to najlepiej posadzić oba. Flatrynę zbierzesz w sierpniu, Fantasię we wrześniu. Masz wtedy nektaryny przez prawie dwa miesiące.
Do wyboru sadzonek nektaryn polecam sprawdzone źródła, takie jak Nektaryna Fantasia czy Nektaryna płaska Flatryna, gdzie rośliny są przygotowane specjalnie do polskiego klimatu.
Dobra, masz już wybrane drzewo. Teraz czas je posadzić. I tu uwaga - to nie jest tak trudne jak się wydaje, ale są pewne rzeczy, które musisz wiedzieć.
Nektaryna potrzebuje słońca. Dużo słońca. Najlepiej miejsce osłonięte od wiatru, najlepiej od północy. U mnie sprawdziło się przy ścianie domu od strony południowej - ściana odbija ciepło i daje dodatkową ochronę.
Unikaj miejsc, gdzie zbiera się woda. Nektaryny nie znoszą mokrych stóp. Jak masz gliniastą glebę, to zrób wysoką grządkę albo dodaj piasku do dołu pod sadzonkę.
Najlepiej jesienią, we wrześniu albo październiku. Drzewo ma wtedy czas zakorzenić się przed zimą. Ale jak kupisz sadzonkę wiosną, to też nie ma tragedii - po prostu pamiętaj o regularnym podlewaniu pierwszego sezonu.
Zarówno Fantasia jak i Flatryna lubią przepuszczalną glebę. Jak masz ciężką glinę, to musisz ją poprawić. Ja dodawałem kompost, piasek i trochę torfu. Nektaryny wolą gleby lekko kwaśne do obojętnych.
Moja rada: Zrób dół dwa razy większy niż bryła korzeniowa. Wypełnij go mieszanką dobrej ziemi, kompostu i piasku. Nektaryna ci podziękuje obfitymi plonami.
Najczęstszy błąd. Myślisz "drzewo to drzewo, samo sobie poradzi". Nie poradzi! Zwłaszcza młode i w okresie zawiązywania owoców. Podlewaj regularnie albo zamontuj kroplówki.
Widziałem ludzi, którzy sadzili nektaryny pod dużymi drzewami "bo ładnie". No ładnie może i było, ale owoców zero. Nektaryna potrzebuje słońca. Minimum sześć godzin dziennie.
Dorosłe drzewo przeżyje mrozy bez problemu. Ale młode? Pierwsze dwa lata musisz je okrywać. Inaczej może ci przemarzać, chorować, słabo owocować.
Można też przesadzić w drugą stronę. Kolega ściął swoje drzewo tak mocno, że wyglądało jak patyk. Drzewo cały rok się regenerowało zamiast owocować. Przycinaj rozsądnie.
No dobra, masz już drzewo, owoce dojrzały. Co teraz? Jasne, możesz je jeść świeże - i to naprawdę polecam. Ale jak masz ich dużo, warto je przetworzyć.
Najprostrze co możesz zrobić. Pokrój nektaryny, dodaj cukier (ja daję pół na pół wagowo), gotuj godzinę. Gotowe. Zimą otworzysz słoik i będzie ci smakować lato.
Jeszcze prostsze! Nektaryny do słoika, zalej wrzątkiem z cukrem, zapasteryzuj. Moja babcia tak robiła i mogła je trzymać rok bez problemu.
Pokrój w ćwiartki, wyłóż na tacę, zamroź. Potem przełóż do worków. Możesz je używać do smoothie, ciast, deserów. Trzymają się pół roku bez problemu.
Dla odważnych. Nektaryny, spirytus, cukier. Odstaw na pół roku. Efekt? Płynne złoto. Gości zachwyceni zawsze.
Ostatnia rzecz, o której chcę ci powiedzieć - sadzonki. Bo możesz kupić najtańsze gdzie popadnie. Albo możesz kupić w sprawdzonym miejscu i mieć pewność, że to rzeczywiście ta odmiana, która ci obiecali.
Ja po kilku latach doświadczeń kupuję tylko w profesjonalnych szkółkach. Dlaczego? Bo tam mają rośliny przystosowane do polskiego klimatu, zdrowe, odpowiednio przygotowane. A nie jakieś przypadkowe sadzonki, które może przeżyją, a może nie.
Sadzonki dobrej jakości znajdziesz w sklepie Sadowniczy.pl, gdzie oferują sprawdzone odmiany wraz z instrukcją sadzenia i pielęgnacji.
Nektaryny w polskim ogrodzie to nie science fiction. To rzeczywistość, którą możesz mieć u siebie już za rok. Wystarczy dobrze wybrać odmianę, posadzić we właściwym miejscu i się nią zaopiekować.
Fantasia da ci klasyczne, duże owoce we wrześniu. Flatryna zaskoczy nietypowym wyglądem i wcześniejszymi zbiorami. Albo weź obie i ciesz się nektarynami przez dwa miesiące w roku.
Nie czekaj na idealne warunki, na idealny moment. Jesień to dobry czas na sadzenie. Wiosna też. Ważne żeby zacząć.
A jak coś pójdzie nie tak? No cóż, to część nauki. Mój sąsiad Jacek pierwszą nektarynę stracił przez mróz. Drugą zaatakowała mszyca. Trzecia dopiero była ta właściwa. I teraz ma drzewo, którym się cała ulica zachwycca.
Powodzenia z waszymi nektarynami! A jak będziecie mieli pytania - piszcie. Chętnie podzielę się tym, czego się nauczyłem.