Zamknij
REKLAMA

SMS z prośbą o pomoc dla chorego dziecka to "łańcuszek"

10:31, 12.01.2017 | G.S.
Skomentuj
Wielu włocławian ostatnio nawet po kilka razy dziennie otrzymuje dramatycznego smsa z prośbą o pomoc choremu na białaczkę dziecku. Fot. DDWloclawek.pl
REKLAMA

Wielu włocławian ostatnio nawet po kilka razy dziennie otrzymuje dramatycznego smsa z prośbą o pomoc choremu na białaczkę dziecku. Okazuje się, że to zwykła ściema. 

"Prześlij proszę znajomym. Potrzebna krew dla dziecka chorego na białaczkę. B Rh- to bardzo rzadka grupa", następnie pada nazwisko i numer telefonu kobiety. Takie smsy ostatnio są rozsyłane do włocławian. 

- W ciągu dwóch dni otrzymałam trzy takie wiadomości. Nie wiem co o tym myśleć  - mówi Anna z osiedla Kazimierza Wielkiego. 

- Mam już serdecznie dość tego smsa. Dziś rano o godzinie 6 też przyszedł - mówi Katarzyna z Zazamcza. 

Dzień Dobry Włocławek dzwoni pod podany w smsie numer. Odzywa się poczta głosowa. Skrzynka jest zapchana wiadomościami.

W internecie znajdujemy informację, że wiadomość to "łańcuszek" z nieprawdziwą już historią. Gazeta Wyborcza z Zielonej Góry blisko dwa lata temu pisała o tej sprawie. Dziennikarze ustalili, że na początku 2015 roku w jednym z krakowskich szpitali faktycznie była 9-latka chora na białaczkę. Stan dziecka był poważny, dlatego rodzina zdecydowała się na rozsyłanie drogą smsową i mailową apeli o pomoc. Wkrótce dziewczynka została wypisana ze szpitala.

- Ktoś przerobił wiadomość, dopisał fikcyjne imię i nazwisko, dane pani Marzeny. Rodzice chorej dziewczynki wielokrotnie mówili, że nie znają tej kobiety, że wiadomość stała się łańcuszkiem. Niestety sprawy nie udało się zatrzymać - opowiadała Gazecie rzeczniczka krakowskiego szpitala. - Gdy łańcuszek nabrał tempa, na wszystkich oddziałach lecznicy urywały się telefony. Do szpitala dzwonili ludzie z drugiego końca Polski. Dyrekcja placówki zgłosiła nawet sprawę na policję. Nic to nie dało. Nadawca przerobionej wiadomości SMS pozostał nieznany. A najpewniej chciał po prostu uprzykrzyć życie pani Marzenie. 

Jak widać, mimo że od tamtych wydarzeń minęły 2 lata, "łańcuszek" nadal działa.  

- Takie informacje należy ignorować - radzi Jolanta Pater, kierownik włocławskiego oddziału Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiodawstwa, które co jakiś czas ma do czynienia z podobnymi "łańcuszkami".  

- My nigdy nie rozsyłamy takich wiadomości. Zdarzają się dramatyczne sytuacje, kiedy potrzebujemy krwi z danej grupy, ale informujemy tylko krwiodawców z naszej bazy, którzy udostępnili nam numery telefonów. Nie precyzujemy, dla kogo konkretnie krew jest potrzebna. Podajemy nazwę jednostki, godziny przyjęć - mówi Jolanta Pater. 

Przypominamy, że od sierpnia włocławska stacja RCKiK działa przy ul. Lunewil w budynku pogotowia ratunkowego. Przyjmuje krwiodawców w poniedziałki, wtorki, czwartki i piątki od godz. 7:30 do 11:30, a w środy od 7:30 do 17:00.

(G.S. )

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

komentarz (3)

Wlocek369Wlocek369

12 0

Jest tylko jedno rozwiązanie aby autor tego łańcuszka kiedyś potrzebował krwi (lub ktoś z jego rodziny) a wtedy były problemy akurat z jego grupą i typem Rh. Jeżeli natomiast orginalny autor wiadomości to czyta to życzę aby on i jego dziecko byli zawsze zdrowi. 11:19, 12.01.2017

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

goofigoofi

10 0

prawo raz na zawsze powinno wyjaśnić takie sytuację i skazać ciężkim bezwzględnym długim wyrokiem i ogromną grzywną osoby prowadzące takie coś i tych co żyją z odbiorców SMS-ów gdzie nie można nawet nic zrobić żeby nie zabierało z konta telefonu gdzie operatorzy telefonii w Polsce zarabiają jeszcze na tym a sądowanie się z naciągaczami z Afryki lub innego miejsca na Ziemi jest długotrwałym i nieefektownym pomysłem 11:26, 12.01.2017

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

jadejade

2 2

ale telefon!! 13:03, 12.01.2017

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA