Lao Che i Pink Freud postanowili połączyć siły i utworzyli formację Jazzombie. Nagrali płytę „Erotyki”, która od kilku dni jest do kupienia w sklepach muzycznych. Dziesięciu facetów o mocnej osobowości wyruszyło w trasę koncertową promującą nowy krążek. Zanim jednak to zrobili, ćwiczyli w sali widowiskowej Browaru B. O nowym projekcie rozmawiamy z Mariuszem Denstem, który na co dzień gra w Lao Che.
Dlaczego postanowiliście połączyć siły na scenie i stworzyć projekt zupełnie inny niż dotychczasowa twórczość obu grup?
Poznaliśmy się dość dawno przy okazji koncertów w ramach cyklu Męskiego Grania. Dobrze nam się wtedy współpracowało. Postanowiliśmy zrobić coś wspólnie. Traktujemy to jak odskocznię od naszych dotychczasowych działań.
Dziesięć silnych osobowości w zespole. Jak udaje się znaleźć wspólny język?
Wszystko załatwiamy demokratycznie. Dzięki temu udało nam się nagrać utwory na nową płytę nieco mniej dynamiczne niż kawałki, które oba zespoły grają na swoich samodzielnych koncertach.
Przy tworzeniu płyty „Erotyki” wykorzystaliście twórczość m.in. Bolesława Leśmiana, Juliana Tuwima i Jana Brzechwy. Skąd pomysł, by zaczerpnąć fragmenty erotycznych liryków przy tworzeniu tekstów?
Lao Che lubi mieć pewnego rodzaju klamrę kompozycyjną, która mogłaby pokazać płytę tak jak film, czyli musi zawierać początek i koniec z rozwinięciem fabuły i kulminacją. Koledzy z zespołu Pink Freud do tej pory wykonywali utwory jazzowe, które nie posiadały tekstu, więc przy tym projekcie jest to dla nich pewnego rodzaju nowością. Erotyki bardzo nam leżą. W końcu grupa składa się z dziesięciu facetów. Chcemy pokazać jak ważna jest relacja kobiety z mężczyzną.
Dla jakiej grupy odbiorców przeznaczona jest płyta „Erotyki”?
Grupa naszych odbiorców jest bardzo zróżnicowana. Myślę, że na początku na koncerty przyjdą te osoby, które są zainteresowane tym, co robią Lao Che i Pink Floyd samodzielnie. Później być może ta płyta przyciągnie kolejne osoby. Zobaczymy co się wydarzy.
Jest w Polsce tyle miejsc, w których można ćwiczyć przed koncertami. Dlaczego wybraliście Browar B.?
Tu są doskonałe warunki do pracy. Nie pierwszy raz przygotowywaliśmy w Browarze B. naszą płytę. Dobrze się tu czujemy. Wybraliśmy to miejsce również dlatego, że nasz klawiszowiec, Filip Różański, pochodzi z Włocławka.
Skąd pomysł na nazwę zespołu?
Jako Lao Che na jednej z płyt promowaliśmy utwór zombie. Wtedy właśnie poznaliśmy chłopaków z Pink Freud, a że oni grali jazz, to połączyliśmy te człony i wyszło Jazzombie.
Na trasie koncertowej znalazł się m.in. Kraków, Zabrze, Warszawa, Białystok. Kiedy zagracie nowe kawałki we Włocławku?
Data nie jest jeszcze znana, ale na pewno w tym roku będzie okazja, by nas usłyszeć na żywo w Browarze B.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu ddwloclawek.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz