Po emocjach w europejskich pucharach Rottweilery wróciły na ligowe tory w najlepszy możliwy sposób. Anwil Włocławek pokonał w Hali Mistrzów MKS Dąbrowa Górnicza 89:78.
::photoreport{"type":"see-button","item":"21524"}
Na parkiecie i przy ławkach trenerskich aż roiło się od osób, które łączy wspólna włocławska przeszłość. Po jednej stronie Grzegorz Kożan i Marcin Woźniak, po drugiej Krzysztof Szablowski i Maciej Raczyński – wszyscy w przeszłości pracowali w Anwilu w różnych konfiguracjach. Tym razem przyjacielskie relacje musiały ustąpić sportowej rywalizacji.
Po dwóch meczach bez wygranej – ligowym z Arką i dramatycznym w Brunszwiku – włocławianie chcieli w końcu poczuć smak zwycięstwa.
Pierwsza kwarta rozpoczęła się od mocnego uderzenia gospodarzy. Rottweilery szybko zdobyły sześć punktów, lecz po chwili tempo nieco spadło i w połowie kwarty mieliśmy remis 10:10. Dąbrowianie nawet wyszli na prowadzenie 16:15, ale końcówka należała już do Anwilu – aż jedenaście punktów z rzędu pozwoliło zakończyć pierwszą odsłonę wynikiem 26:16.
Druga kwarta zaczęła się od trójki Nijala Pearsona, jednak goście z Dąbrowy Górniczej ruszyli do odrabiania strat i zmniejszyli przewagę do zaledwie trzech punktów (29:26). Włocławianie utrzymali jednak zimną krew. Dobrze dysponowani byli Isaiah Mucius i Elvar Fridriksson, dzięki czemu Anwil ponownie odskoczył. Na przerwę Rottweilery schodziły z wyraźną zaliczką – 46:33.
Po zmianie stron włocławianie kontynuowali ofensywne akcje i w czwartej minucie trzeciej kwarty prowadzili już 57:39 – najwyżej w całym meczu. Potem jednak gospodarze rozluźnili się, a goście złapali rytm. Między innymi trzy celne trójki MKS-u sprawiły, że przewaga stopniała do ośmiu punktów (58:50). Trener Grzegorz Kożan musiał poprosić o czas.
Dąbrowianie napędzali się z każdą akcją i zbliżyli się jeszcze bardziej – na sześć oczek (65:59). Trzecią kwartę Anwil wyraźnie przegrał 19:26, ale nadal prowadził.
Ostatnia odsłona zaczęła się niemrawo. Przez pierwsze dwie minuty żadna z drużyn nie potrafiła trafić do kosza. Dopiero Mate Vučić przełamał impas, a chwilę później Justas Furmanavicius powiększył przewagę do dziesięciu punktów (69:59).
Końcówka należała już do włocławian. Mucius i Furmanavicius punktowali pewnie, a trójka Muciusa na trzy minuty przed końcem praktycznie przesądziła losy spotkania (84:70). Ostatecznie Anwil wygrał 89:78, odzyskując rytm i pewność siebie po serii trudnych meczów.
Rottweilery nie zwalniają tempa. Już w środę, 22 października o godz. 20:45, w Hali Mistrzów podejmą PAOK Saloniki w ramach FIBA Europe Cup.
Kolejny mecz w ORLEN Basket Lidze – w niedzielę (26 października) o 12:30, również we Włocławku, z Kingiem Szczecin.
7 0
Nadal słaby styl gry Anwilu.Wygląda na 4 mln budzetu,a nie 14mln.
8 3
Nic bardziej mylnego. Mecz słaby, masa niepotrzebnych strat, Vucić , jakby mu ktoś kij w .wsadził, chociaż tyle, że dobrze zbiera, rzuty osobiste dalej katastrofa. Drużyna bez lidera, bez pary decyzyjnej, taki ogólnie chaos na parkiecie. I szkoda tylko, że Łazarski tak mało gra, bo gość ma potencjał.
4 2
Dobry wieczór podobno dzisiaj jaki zjazd pzpr w mieście? Ktoś siě orientuje czy jest jakie after party i gdzie? Pilne 🍷🍸🍹🍺🍻🥂🥃🥤
2 0
Party tylko dla swoich. We Włocławku pzpr w Brześciu zsl. Nigdy się nie uwolnimy od tych... no zbawców ojczyzny. Dopiero przed chwilą przyjeżdżały mała i gęba. Ciekawe kto następny.
2 1
Na drogę zwycięstwa, to wrócą, jak wygrają z Paok Saloniki.
3 0
Anwil ma poważny problem a mianowicie zawodnicy nie potrafią rzucać osobistych . Michalak nadal słabo , nadal uważam że jest do wymiany .
3 0
Też tak myślę .
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu ddwloclawek.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz