Anwil Włocławek pokonał WKS Śląsk Wrocław 96:83 w ligowym klasyku, dokładając piąte zwycięstwo z rzędu. Mecz miał wszystko, czego oczekują kibice po tej rywalizacji - tempo, emocje i momenty, w których hala dosłownie drżała od dopingu.
::photoreport{"type":"see-button","item":"22623"}
Pierwsza kwarta od początku toczyła się pod dyktando gospodarzy. Anwil szybko złapał rytm, a ofensywę napędzał Shaq Buchanan. Amerykanin robił robotę - wchodził pod kosz bez kompleksów, kończył akcje z kontaktem, a przy kilku zagraniach efektownie "zawisł" na obręczy, podrywając trybuny.
Śląsk odpowiadał głównie dzięki Grayowi i Niziołowi, ale miał problem z zatrzymaniem rozpędzonych Włocławian. Po 10 minutach było 33:27 dla Anwilu.
Druga kwarta była zdecydowanie bardziej wyrównana. Goście poprawili skuteczność i zaczęli punktować seriami - swoje dokładali Gray, Urbaniak. Różnica topniała i w pewnym momencie Śląsk był o krok od remisu.
Anwil utrzymywał się na prowadzeniu dzięki spokojniejszej, bardziej poukładanej ofensywie. Punkty dorzucali Fridriksson, Michalak i Vucić, ale tym razem nie było już wyraźnej dominacji. Do przerwy gospodarze prowadzili minimalnie - 50:49.
Po zmianie stron Anwil znów podkręcił tempo. Włocławianie poprawili defensywę i zaczęli budować przewagę. Kluczową rolę odegrali Michał Michalak i Shaq Buchanan - pierwszy trafiał z dystansu i brał odpowiedzialność w ważnych momentach, drugi był aktywny w kontrach i grze jeden na jeden.
Śląsk próbował odpowiadać, głównie przez Graya i Sanona, ale nie był w stanie zatrzymać ofensywy gospodarzy. Przed ostatnią kwartą Anwil prowadził 73:67 i miał wyraźną kontrolę nad spotkaniem.
W czwartej kwarcie Anwil nie zostawił rywalowi miejsca na powrót. Gospodarze konsekwentnie punktowali, a kluczowe akcje należały do Tylera Wahla, który był w tej części meczu niezwykle skuteczny.
Michalak dołożył ważne trafienia, Buchanan zamknął swój bardzo dobry występ kolejnymi punktami, a przewaga zaczęła rosnąć. Śląsk jeszcze próbował odpowiadać - trafiali Gray, Nizioł czy Williams - ale różnica była już zbyt duża.
Końcówka to pełna kontrola Anwilu i reakcja trybun. Hala Mistrzów żyła tym spotkaniem od pierwszej do ostatniej sekundy - był doping, była atmosfera "Świętej Wojny" i nie brakowało też typowych dla tej rywalizacji uszczypliwości.
Najlepszym strzelcem Anwilu był Shaq Buchanan - 27 punktów. Świetny mecz rozegrał także Elvar Fridriksson (24 pkt), a Michał Michalak dołożył 18. Dwucyfrowy wynik zanotował również Tyler Wahl (11).
Po stronie Śląska najwięcej punktów zdobyli Kadre Gray (19) i Jakub Nizioł (17), a Jakub Urbaniak dorzucił 12.
Kluczowa okazała się walka na tablicach - Anwil wygrał zbiórki 41:27, w tym aż 15 w ataku. To przełożyło się na kontrolę tempa meczu, mimo że ogólna skuteczność rzutów była zbliżona.
Anwil wygrywa 96:83 i w najlepszym możliwym stylu potwierdza obecną formę. Włocławianie są na fali, a "Święta Wojna" po raz kolejny pokazała, że w Hali Mistrzów takie mecze mają zupełnie inny ciężar.
WYRÓŻNIONE KOMENTARZE
15 9
Ni ma co się cieszyć.Przyjdzie plafoff i znów pojadzim na wakacje.
Pozostałe komentarze
8 17
Ogień był dzisiaj 🔥 Ze szwagrem my bylim👍 CPJŚ
A TERaz kolacyjka i pijaństwo do rana
7 13
Zaczynam wierzyć że ten sezon jednak nie jest stracony...czyżby problemy w szatni albo kasy, zostały rozwiązane ??? Oby :P
5 5
Lewacki samorząd przestanie sPOnsorować prywatny klub z naszych podatków bez zgody podatników ?
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu ddwloclawek.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz