To był wieczór, który kibice w Hali Mistrzów zapamiętają na długo. Choć początek meczu z Treflem Sopot przyprawił fanów o szybsze bicie serca, Rottweilery w wielkim stylu przypieczętowały siódmą lokatę.
::photoreport{"type":"see-button","item":"22724"}
Środowy wieczór (6 maja) w Hali Mistrzów zaczął się dla naszych zawodników niczym zimny prysznic. Goście z Sopotu weszli w mecz bez żadnych kompleksów, szybko narzucając swoje tempo i wyprowadzając cios za ciosem. Już po dwóch minutach na tablicy widniał niepokojący wynik 2:9, a z każdą kolejną akcją przewaga przyjezdnych rosła.
Gdy na trzy minuty przed końcem pierwszej odsłony Trefl prowadził aż 21:7, w hali zrobiło się niebezpiecznie cicho. Sygnał do ataku dał m. in. AJ Slaughter – to dzięki jego celnym trójkom w końcówce kwarty udało się przypudrować wynik i zejść na przerwę ze stratą zaledwie czterech „oczek” (21:25).
Druga kwarta przejdzie do historii tego sezonu jako absolutny popis dominacji Anwilu. Choć sopocianie zaczęli od prowadzenia 32:23, to co wydarzyło się później, trudno opisać inaczej niż jako koszykarski nokaut. Włocławianie wrzucili najwyższy bieg i zanotowali nieprawdopodobną serię 20 punktów z rzędu!
Do kosza trafiali niemal wszyscy: Wahl, Fridriksson, a pod tablicami rządził Borowski. Efekt? Trefl przez osiem minut zdołał rzucić zaledwie jedną „trójkę”. Schodząc na przerwę przy stanie 45:35, Anwil miał już dużą kontrolę nad wydarzeniami na parkiecie.

Po zmianie stron nasi koszykarze nie zamierzali zwalniać tempa. O ile początek trzeciej kwarty był jeszcze wyrównany, to w jej połowie maszyna trenera Ronena Ginzburga znów odpaliła. Skuteczność Rottweilerów momentami odbierała rywalom chęci do gry – w pewnej chwili przewaga urosła do miażdżących 23 punktów (69:46). Sopocianie próbowali jeszcze szarpać, ale przed ostatnią częścią meczu tablica pokazywała 74:53.
Czwarta kwarta była już tylko formalnością. Mimo że goście rzucili w niej nieco więcej punktów, wygrana Anwilu 94:79 ani przez moment nie była zagrożona.
Dzięki tej wygranej Anwil Włocławek z bilansem 17-13 zapewnił sobie 7. miejsce w tabeli Orlen Basket Ligi po rundzie zasadniczej. To kluczowa informacja, bo oznacza, że w fazie play-in będziemy mieli aż dwie szanse na awans do wielkiego play-offu, i co najważniejsze – oba te mecze możemy rozegrać przed własną publicznością.

W środowym starciu najlepiej punktował AJ Slaughter, który zapisał na swoim koncie 13 oczek. Dzielnie wspierali go Elvar Fridriksson i Tyler Wahl (obaj po 11 punktów). Co ciekawe, w tym meczu punktowali wszyscy zawodnicy Anwilu:
Teraz całe miasto żyje już tylko walką o fazę pucharową. Jedno jest pewne – z taką formą jak w drugiej i trzeciej kwarcie, nikt w Hali Mistrzów nie może czuć się bezpieczny.
0 0
Wczasach rzymskich rotwailer to pies pasterski szkolony do obrony bydła przed wilkami ...
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu ddwloclawek.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz