Artykuły sponsorowane

Zamknij
Ważne

Kultura kawiarni wraca do miasta. "Pod Winylem" w Kamienicy Saskiej

Artykuł sponsorowany 08:00, 15.01.2026 Aktualizacja: 11:36, 27.01.2026
Kultura kawiarni wraca do miasta. "Pod Winylem" w Kamienicy Saskiej Fot. \"Pod Winylem\".

Są takie miejsca, do których nie wpada się „przypadkiem”. Trzeba chcieć zejść po schodach, skręcić w podwórze, dać sobie chwilę. I właśnie wtedy zaczyna się coś, czego nie da się opisać jednym słowem. Art Cafe & Wine Bar "Pod Winylem" to nie jest cukiernia. To nie jest restauracja. To kawiarnia z duszą – ciepła, intymna, charakterna. Taka, jakiej we Włocławku po prostu brakowało.

Nie chciałabym artykułem zrobić sobie krzywdy – mówi właścicielka, Pani Kasia, i w tym jednym zdaniu jest wszystko. Bo "Pod Winylem" to miejsce budowane ostrożnie, sercem, bez pośpiechu i bez kompromisów.

Tu liczy się kultura kawiarni. Relacja. Zapach świeżo studzącego się sernika. Rozmowa.

Wyjątkowe miejsce w sercu Włocławka

"Pod Winylem" mieści się w piwnicy Kamienicy Saskiej (Plac Wolności 3/4), w samym centrum miasta - ale w podwórzu.

To ważne. Nie na widoku, nie na hałaśliwym ciągu. Trzeba wejść specjalnie. I właśnie to sprawia, że gdy już się wejdzie, świat na chwilę zwalnia.

Goście często mówią: „Nie wiedzieliśmy, że takie miejsce istnieje”. A potem wracają. I przyprowadzają kogoś jeszcze.

Kawa, herbata, ciasto… i coś więcej

Tak, to kawiarnia. Z kawą. Z herbatą. Z ciastem. Ale nie byle jakim. Tu codziennie piecze się świeże serniki, szarlotki, wypieki robione ręcznie z produktów od lokalnych ogrodników i sadowników. Tak po prostu. Bez wielkich haseł.

Ale "Pod Winylem" jest też wytrawnie.

Można tu zjeść obiad. Można zjeść kolację. Spokojnie, bez „karty menu jak stąd do Kowala”. To nadal kawiarnia – tylko taka, w której można usiąść dłużej, zjeść coś dobrego i poczuć się zaopiekowanym.

Muzyka, winyle i rozmowy, które zostają

To miejsce żyje muzyką. Nie głośną. Obecną.

winyle, są rozmowy o muzyce, są goście, którzy pytają, czy następnym razem mogą przyjść ze swoimi płytami. I słyszą: "Oczywiście". Wspólne słuchanie, wspólna kawa, wspólna cisza – tu wszystko jest naturalne.

Nieprzypadkowo goście porównują "Pod Winylem" do starych herbaciarni w Łodzi czy kultowych kawiarni w Krakowie. Takich, gdzie się nie „zalicza wizyty”, tylko się bywa.

Ciepło. Autentyczność. Serce

To miejsce nie udaje. Nie krzyczy. Nie próbuje być wszystkim dla wszystkich. Jest szczere. A to dziś rzadkość.

- Pracujemy siedem dni w tygodniu, od świtu do nocy. Wszystko robimy sami. Goście wchodzą i pytają: „Co tak pachnie?”. A ja mówię: „Sernik się dla Państwa studzi”

- opowiada właścicielka. I dokładnie tak to tu wygląda.

Zaproszenie - po ludzku

Jeśli szukacie miejsca na spokojną kawę, na rozmowę, na deser, na kieliszek dobrego wina, na kolację bez pośpiechu – zejdźcie do piwnicy Kamienicy Saskiej. Do podwórza. Do "Pod Winylem".

Od nowego roku kawiarnia działa siedem dni w tygodniu. Rezerwacji jest coraz więcej, ale w tygodniu wciąż można znaleźć moment tylko dla siebie.

"Pod Winylem" nie trzeba rozumieć. Wystarczy wejść. Reszta przychodzi sama.

(Artykuł sponsorowany)
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
0%