Na papierze da się sprawdzić bilet w ciemności, bez internetu, bez baterii, bez aplikacji. Ta jedna przewaga jest powodem, dla którego organizatorzy koncertów, festiwali i spektakli wciąż zamawiają bilety drukowane w nakładach tysięcy sztuk. Problem nie leży w technologii — leży w warunkach, w jakich ta technologia musi działać. Bramka wejściowa na festiwalu plenerowym to nie recepcja hotelowa z Wi-Fi. To pole, las, parking, hala z betonowymi ścianami tłumiącymi sygnał — i tłum ludzi, z których każdy jednocześnie próbuje załadować bilet w aplikacji.