Kultura Włocławek - koncerty, wystawy, imprezy

Zamknij
Ważne

Ten nauczyciel z Włocławka znalazł sposób na uczniów. "Lekcja jest jak przedstawienie w teatrze" [WYWIAD]

. 10:00, 24.10.2021 Aktualizacja: 10:54, 26.10.2025
12 Belfer z LMK znalazł sposób na uczniów. "Lekcja jest jak przedstawienie w teatrze" Miłosz Kłobukowski, nauczyciel języka polskiego w LMK. Fot. Radosław Chrzanowski

Miłosz Kłobukowski, polonista z LMK, to jeden z najpopularniejszych nauczycieli we Włocławku. Zapytaliśmy go m.in. o to, jak wygląda nauka stacjonarna po tak długiej przerwie, co by zmienił w polskiej edukacji i czy założy TikToka.

Doktor nauk humanistycznych, nauczyciel języka polskiego w III Liceum Ogólnokształcącym im. Marii Konopnickiej, członek Włocławskiego Towarzystwa Naukowego, wykładowca akademicki w KSW we Włocławku, członek zarządu Fundacji Vladislawia, doradca metodyczny w Ośrodku Doskonalenia Nauczycieli w CKZiU we Włocławku.

Miłosz Kłobukowski obecnie uczy cztery klasy: trzy pierwsze i jedną trzecią. Jest wychowawcą klasy 1E o profilu społeczno-prawnym. W swoim zawodzie pracuje 12 lat.

Jest Pan bardzo aktywny w naszym mieście. Kiedy pan znajduje na to wszystko czas?

Szczerze mówiąc, brakuje mi go nieustannie. Cierpię na permanentny niedobór czasu. Doba okazuje się zbyt krótka. Odbywa się to niestety kosztem snu, ale też kosztem chwil, które chętnie przeznaczyłbym na największe przyjemności, w tym na czytanie. Niestety to taki paradoks, że jako literaturoznawca cierpię na brak czasu na nowe książki, których mam naprawdę dużo – zarówno w wersji papierowej, jak i elektronicznej.

Czy nauka stacjonarna po tak długiej przerwie wygląda jak przedtem?

Bardzo dobre pytanie. Podejrzewam, że należałoby zadać je nauczycielom z różnych szkół. Z mojej perspektywy na razie chyba wszyscy jesteśmy zadowoleni z tego, że wróciliśmy do trybu stacjonarnego. Wyraźnie widać, że młodzieży, ale też i nauczycielom brakowało realnego kontaktu z drugim człowiekiem.

Edukacja jest przede wszystkim relacją, co podkreślają badacze, pedagodzy i psychologowie. Istotą jest obcowanie z drugim człowiekiem – nie tylko z awatarem na ekranie komputera. Łącze internetowe to oczywiście specyficzne dobrodziejstwo i należy umiejętnie i mądrze z niego korzystać.

Jednak trzeba pamiętać, że istotą rzeczy jest bycie razem i myślę, że wszystkim tego brakowało. Na razie jesteśmy bardzo zadowoleni z tego, że możemy być obok siebie, że widzimy naszych uczniów w ławkach, możemy obserwować ich twarze, mimikę i reakcje. Oni pewnie też wolą sytuację, w której nauczyciel jest obecny tuż obok i mogą z nim rozmawiać nie tylko za pomocą czatu.

Obawia się pan zmian w systemie edukacji?

Polska oświata od wielu dziesiątek lat bez przerwy przechodzi jakieś reformy – jedną za drugą. Można powiedzieć, że było ich naprawdę dużo, więc to nie jest stan, który dla nas, nauczycieli byłby czymś nowym. Myślę, że wszyscy nauczyciele przyzwyczaili się do tego, że co i rusz pojawiają się jakieś nowe pomysły, np. formuł egzaminów maturalnych, do których my musimy się po prostu przygotować.

Jako środowisko jesteśmy na tyle przygotowani, kompetentni, że z powodzeniem podołamy wszystkim wyzwaniom, które będą przed nami stały. Natomiast myślę, że takim zupełnie innym i ciekawym tematem do dyskusji byłoby to, do jakiej edukacji byśmy pragnęli w przyszłości dążyć.

Największym i najważniejszym obowiązkiem każdego nauczyciela, który poważnie myśli o swoim zawodzie, jest wprowadzanie młodych ludzi w dorosłość. Należy przygotowywać ich do samodzielnego, krytycznego myślenia  o rzeczywistości, do bycia uważnym, wyczulonym na fałsz, manipulację czy propagandę i fake newsy, które są prawdziwym zagrożeniem dzisiejszego świata.

Najważniejsza rzecz, którą zmieniłby pan w polskiej edukacji.

Bardzo trudno mówić o jednej rzeczy, ponieważ edukacja jest siecią różnych zależności. Myślę, że na pewno wszystkim przydałoby się ograniczenie biurokracji. Im mniej papierologii, tym lepiej dla wszystkich – uczniów i nauczycieli. Wtedy po prostu każdy może zajmować się tym, co jest najważniejsze. Dla nauczyciela najistotniejsze powinno być nauczanie i wychowywanie swoich podopiecznych, a nie tylko tworzenie dokumentów, których mogłoby być trochę mniej.

Studiował Pan filmoznawstwo. Czy zdradza pan swoim uczniom tajniki kina?

Studiowałem przede wszystkim filologię polską (później literaturoznawstwo) i w jej ramach m.in. specjalizację filmoznawczą. To prawda, kino jest moją wielką miłością, podobnie jak muzyka filmowa. Staram się zarazić młodych pasją do kina, pokazać przede wszystkim jego klasykę. Prawdę mówiąc, znajomość klasyki kina współcześnie u młodzieży jest niezadowalająca. Szkoda, bo w tym dorobku dziesiątej muzy jest przecież tyle istotnych dzieł, które warto poznać. Przekazują one ważne prawdy o człowieku i świecie. Filmy potrafią być tak piękne i godne uwagi jak książki i warto je świadomie oglądać.

Co jest najprzyjemniejszego w pracy z uczniami?

Brak nudy. Największą satysfakcją dla mnie jest to, że kiedy przychodzę rano do pracy, to tak naprawdę nie wiem zupełnie, jak ten dzień się potoczy. Nie wiem, jak będą przebiegały lekcje, chociaż wiem dobrze, jakie tematy i cele muszę zrealizować. Każda lekcja jest inna – tak jak każde przedstawienie w teatrze jest inne. Nie ma w tym porównaniu przypadku, gdyż rozmawiamy w sali pamięci prof. Włodzimierza Gniazdowskiego, wybitnego polonisty LMK, twórcy włocławskiego Teatru Ludzi Upartych, Teatru Poezji LMK, któremu nasza społeczność oddaje należną cześć.

Bardzo lubię rozmawiać i dyskutować z moimi wychowankami. Lubię, kiedy nie zawsze się ze mną zgadzają. Staram się dawać im wolność wyboru, możliwość artykułowania własnego zdania, opowiedzenia o tym, jak widzą świat. Absolutnie nie zmuszam ich do tego, żeby powtarzali czy wierzyli moim propozycjom interpretacyjnym. To jedna z wielkich zalet nauki w naszej szkole, dajemy uczniom dużo wolności i uczymy dojrzałości i odpowiedzialności.

Staram się za to im pokazywać różne punkty widzenia, to że świat jest skomplikowany i niesie ze sobą naprawdę wiele różnych możliwości. Czasem uda mi się wywołać jakąś burzliwą dyskusję na lekcji, której podstawą jest dzieło literackie, np. wybór doktora Judyma albo problemy miłosne Wokulskiego. Kiedy widzę konsternację czy żywą pasję na twarzach moich uczniów, którzy ze sobą zaczynają dyskutować, przerzucać się argumentami, to chyba wtedy jest taki moment, kiedy naprawdę jestem szczęśliwy. Widzę, że czymś ich zaraziłem, literatura przestaje być tylko literaturą i obowiązkiem szkolnym, a staje się bliska ich życiu i wyborom egzystencjalnym.

A co jest w tej pracy najtrudniejszego?

Najtrudniejsze jest przełamanie w sobie takiego maksymalizmu w pracy dydaktycznej. Bardzo często dzieje się tak, że ja jako nauczyciel chciałbym np. zarazić wszystkich moich uczniów miłością do "Lalki" albo chciałbym, aby wszyscy moi uczniowie zauważyli, że Mickiewicz, Słowacki, Norwid wielkimi poetami byli. Przecież wcale nie musi tak być. Ilu ludzi, tyle gustów. Niejednokrotnie, pomimo największych starań, widzę, że np. jakieś dzieło czy jakaś poezja nie trafia do wszystkich.

Odczuwa się frustrację, no bo jak to tak? Nauczyciel się bardzo stara, a tutaj nic z tego nie wychodzi. A młodzi wcale tego Norwida nie kochają, albo wcale się nie utożsamiają z losami Wokulskiego. Ale czasem tak musi być. Najtrudniejsze jest przełamanie założenia o tym, że wszyscy muszą kochać tak samo literaturę jak ja. Nie muszą. Ja muszę się z tym też pogodzić jako nauczyciel, że każdy ma prawo mieć inny gust, kochać inne teksty kultury, a ja powinienem to zaakceptować i mimo pewnych porażek dalej, jak najlepiej wykonywać swoją pracę i zachęcać innych do czytania. 

Podobno jest pan fanem „Gwiezdnych wojen”.

To prawda. Wychowałem się na amerykańskim Kinie Nowej Przygody, czyli na filmach tworzonych przez Spielberga i Lucasa, szczególnie na seriach o "Gwiezdnych wojnach" czy o przygodach Indiany Jonesa. Swego czasu nawet publikowałem artykuły naukowe poświęcone tym problemom.

Kiedyś myślałem o napisaniu monografii. To bardzo przyjemny kawałek kultury masowej, który też niesie ze sobą dużo ciekawych zagadnień humanistycznych. Można ten fenomen odbierać jako świetną rozrywkę, a można też doszukiwać się w niej różnych głębszych zagadnień i tłumaczyć je za pomocą aparatu kulturoznawstwa, socjologii, filozofii kultury i też filmoznawstwa. 

Myślał pan o tej monografii. Na czym stanęło?

Na pomysłach i braku czasu. Jak zwykle czas jest niestety nieubłagany i brakuje go, żeby zajmować się wszystkim. Ale kto wie, może jeszcze kiedyś...

Chyba jest pan jednym z niewielu nauczycieli we Włocławku, którzy tak aktywnie prowadzą swój Instagram.

Dziękuję. Nie wiem, czy jestem jednym z niewielu. Trudno mi powiedzieć, staram się być zorientowany, jeżeli chodzi o nowe media, ponieważ czasy się zmieniły i jest to swego rodzaju wymóg, aby nie zostać w tyle i trafiać do młodych ludzi. Trzeba znać ich język, trzeba rozumieć ich wrażliwość. Z tego założenia wychodzą wszyscy moi znakomici koleżanki i koledzy we włocławskiej „Konopnickiej”.

Nie można odnosić się do młodzieży tylko ex cathedra i rozdzierać szat w geście Piotra Skargi, zakładać, że są gorsi, czy że nie znają tego, co ja. Nie muszą. Są po prostu inni, urodzili się w innych czasach, innej rzeczywistości. Obcowali z innymi tekstami, może odebrali trochę inny model wychowania niż starsze pokolenia, do których ja należę. Dlatego też to, że używam nowych mediów, m.in. Instagrama, wynika po prostu z chęci poznania tego języka, tej wrażliwości i przez to też staram się lepiej zrozumieć tych, z którymi pracuję na co dzień.

A zamierza pan założyć TikToka?

Prawdę mówiąc, nie myślałem o tym w ogóle i jakoś do mnie chyba jeszcze to nie przemawia. Nie wykluczam, być może... Nie mówię nie.

Kiedyś nie wyobrażałem sobie prowadzenia Instagrama. Dzisiaj jest inaczej, więc kto wie, może za pół roku zawitam na TikToku.

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (12)

WYRÓŻNIONE KOMENTARZE

Absolwent LZKAbsolwent LZK

1 0

To samo dotyczy się LZK, niestety kadra pozostawia wiele do życzenia ,najlepiej nauczyciele sprawdzaliby by tylko czego dzieci nauczyły się na korepetycjach, we Włocławku panuje jakaś patologia z tymi korepetycjami dzieci nie uczą się w szkole tylko na korepetycjach, dobre wyniki na maturach to zasługa ciężkiej pracy dzieci i ich rodziców bo trzeba mieć naprawdę duzo pieniędzy zeby wykształcić dobrze dziecko

09:30, 26.10.2021

Pozostałe komentarze

Robotnik budowlanyRobotnik budowlany

5 2

Przeczytałem do połowy artykuł i jestem takiego samego zdania.

11:48, 24.10.2021
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

SmętekSmętek

8 13

Belfer - cóż to za gwara ? tym bardziej w stosunku do wykrztałconego pedagoga.

11:51, 24.10.2021
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

hm1hm1

6 2

Artykuł o nauczycielu powinien być podpisany - pismak Radosław Chrzanowski

12:45, 24.10.2021
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

NauczycielNauczyciel

9 2

Tez jestem nauczycielem i aktywnie udzielam sie na ig. Jakos o mnie nie piszecie. Poza tym, w tych czasach wiekszosc nauczycieli jest wspaniala, zwazywszy na to z jaka mlodzieza musimy wytrzymac, ile dac z siebie na kazdej lekcji a jeszcze do tego rodzice, wedlug ktorych to nauczyciel jest winien tego, ze dziecko sie nie uczy i ciagle siedzi an fb.

14:56, 24.10.2021
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

UżytkownikUżytkownik

Naruszono regulamin portalu lub zgłoszono nadużycie. Komentarz został zablokowany przez administratora portalu.


ZosiekZosiek

1 5

Tacy nauczyciele w dzisiejszej szkole to rzadkość. Niestety nie uczą, tak jak Pan mówi, samodzielnego i krytycznego myślenia, rządzi słowo-klucz i schemat stosowany od lat. Większość tylko narzeka, że podstawa programowa jest przeładowana, że mają dużo pracy. Taką postawą zrażają do siebie uczniów. Nie mają pasji, więc jak mają zaciekawić uczniów? Czym ich zainteresować? Żeby dobrze zdać maturę dużo osób korzysta z korepetycji i nie dlatego, że im się nie chce uczyć lub są słabi, tylko dlatego, że nauczyciele robią minimum, nie starają się dotrzeć do wszystkich. Działają na zasadzie: ja lekcje przeprowadziłem, nie zrozumieli, nie moja wina. Natomiast każde korepetycje powinny skłonić nauczyciela do refleksji - coś zrobiłem nie tak (wiem o czym piszę, bo byłam nauczycielką). Oczywiście, gdy są wysokie wyniki matur, to ojców sukcesu jest wielu.

12:37, 25.10.2021
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

Humanity rightHumanity right

1 0

To musi byc w takim razie ludz. Od prawie 20 lat pracuje z ludzmi po uniwersytetach w USA, UK i Europie. Co za zaszczyt poznac takiego ludzia.

16:57, 27.10.2021
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu ddwloclawek.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%