Polecamy Włocławek

Zamknij
Ważne

Czy autobus może zastąpić samochód? Sprawdziliśmy to we Włocławku przez jeden dzień

G.S. 12:00, 27.06.2026 Aktualizacja: 15:13, 26.06.2026
4 Czy autobus może zastąpić samochód? Sprawdziliśmy to we Włocławku Fot. DD.

Autobusami MPK jeżdżę regularnie, ale tym razem postanowiłam spojrzeć na tę podróż zupełnie inaczej. Z zegarkiem w ręku sprawdziłam, ile naprawdę trwa dojazd do pracy, co działa, co irytuje i czy wybór komunikacji miejskiej może mieć znaczenie nie tylko dla portfela, ale również dla klimatu.

Bareja miał rację. Ale dziś pytanie brzmi trochę inaczej

Pamiętacie na pewno tę rozmowę z filmu Barei „Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz”, gdzie bohater opowiada o swojej absurdalnej drodze do pracy.

Ja to, proszę pana, mam bardzo dobre połączenie...

Dalej jest już klasyka polskiego kina: PKS, mleczarnia, bańki z mlekiem, EKD, kilka przesiadek i powrót do domu tuż przed 23.

Co w tej historii jest dziś najciekawsze? Nie liczba przesiadek.

To, że bohater do pracy nie jedzie samochodem.

Postanowiłam sprawdzić, czy we Włocławku da się zwyczajnie dojechać do pracy autobusem? Nie po to, żeby kogokolwiek przekonywać do porzucenia auta. Raczej po to, żeby zobaczyć, jak taka podróż wygląda naprawdę.

Jeden autobus zamiast kilkudziesięciu samochodów

Startuję z pętli w Łęgu. Czwórka odjeżdża o 8:47. Kierująca rusza punktualnie. Wsiada kilka osób. Trafia mi się nowa hybryda. Siadam z przodu, choć miejsce przy oknie odpuszczam. Siedzenie wygląda tak, jakby przydało mu się solidniejsze czyszczenie.

Po drodze autobus stopniowo się zapełnia. Starsze panie jadące „do miasta". Kilkoro uczniów z telefonami przyklejonymi do dłoni. Mężczyzna w roboczym ubraniu.

To nie autobus pełen ekologicznych aktywistów. To zwykli Włocławianie jadący do pracy, szkoły, lekarza albo załatwić codzienne sprawy.

I chyba właśnie o to chodzi. Klimatu nie zmieniają pojedynczy aktywiści. Zmieniają go tysiące zwyczajnych ludzi podejmujących codziennie zwyczajne decyzje.

O 9:05 wysiadam na Kościuszki. Na tablicy widzę, że za minutę odjeżdża piątka na Długą.

Mam szczęście.

Zgodnie z rozkładem czwórka przyjeżdża dwie minuty po piątce i – jak najwyraźniej zaplanował autor rozkładu – w normalnej sytuacji trzeba byłoby przejść tunelem pod dworcem, albo poczekać ponad dziesięć minut na szóstkę.

Nie tym razem. O 9:13 jestem na Długiej, chwilę później wchodzę do redakcji. Cała podróż zajęła 28 minut.

Samochodem? Nawet przebijając się przez rozkopane centrum pewnie zmieściłabym się w dwudziestu minutach. Gdybym pojechała przez Kazimierza Wielkiego i Jadwigę – może nawet w dziesięciu.

Ale przecież nie o same minuty chodzi.

Dlaczego klimat w ogóle „lubi" autobusy?

O komunikacji miejskiej najczęściej rozmawiamy przez pryzmat czasu albo ceny biletów. Coraz częściej warto jednak spojrzeć na nią także z innej strony.

Transport odpowiada za około jedną czwartą emisji gazów cieplarnianych w Unii Europejskiej. Ponad 60 procent emisji z tego sektora pochodzi z samochodów osobowych.

To oznacza, że sposób, w jaki się przemieszczamy, ma coraz większy wpływ na klimat. Transport drogowy jest również jednym z głównych źródeł emisji tlenków azotu i pyłów zawieszonych. Szczególnie duży udział mają w tym samochody z silnikami Diesla. To właśnie spaliny z silników wysokoprężnych Światowa Organizacja Zdrowia zaliczyła do czynników rakotwórczych.

Eksperci od lat podkreślają jednak, że rozwiązaniem nie jest całkowita rezygnacja z samochodu. Znacznie ważniejsze jest częstsze wybieranie komunikacji zbiorowej tam, gdzie jest to możliwe.

Jak zwracają uwagę eksperci Instytutu Ochrony Środowiska – Państwowego Instytutu Badawczego, dziś ponad 75 procent wszystkich podróży w Polsce odbywa się samochodami osobowymi.

Dzięki rozwojowi transportu zbiorowego możemy nie tylko poprawić jakość powietrza i komfort życia w miastach, ale też uniknąć scenariusza, w którym Polska będzie musiała opierać swoją redukcję emisji w głównym stopniu na osobowych samochodach elektrycznych – mówi Robert Jeszke, zastępca dyrektora ds. zarządzania emisjami w IOŚ-PIB i współautor raportu „Polska net-zero 2050: Rola transportu publicznego w świetle pakietu Fit for 55”.

Pojedynczy przejazd autobusem oczywiście nie uratuje klimatu. Ale jeśli podobną decyzję codziennie podejmują tysiące mieszkańców, efekt zaczyna być zauważalny.

MPK też się zmienia

Jeszcze kilka lat temu autobusy MPK kojarzyły się przede wszystkim z klasycznymi dieslami. Dziś obraz wygląda już zupełnie inaczej.

Ponad połowę taboru stanowią pojazdy elektryczne, a ponad 70 procent energii wykorzystywanej przez miejskiego przewoźnika pochodzi z odnawialnych źródeł.

To oznacza nie tylko mniejszą emisję zanieczyszczeń.

Przejechanie jednego kilometra autobusem elektrycznym kosztuje około połowy tego, co przejazd autobusem z silnikiem Diesla.

Zmiany widać także w liczbie pasażerów. Jeszcze kilka lat temu MPK przewoziło około sześciu milionów osób rocznie. Dziś liczba ta przekracza już dziesięć milionów.

Komfort? Są też minusy

Nie będę udawała, że autobus ma same zalety. Jedna ze znajomych powiedziała mi wprost:

W miejskich autobusach śmierdzą niemyci ludzie, nigdy nie wiesz, czy przed tobą nie siedział facet w brudnych spodniach, młodzi puszczają głośno muzykę, starzy ludzie rozmawiają na głośnomówiącym. Ja dziękuję.

I trudno całkowicie odmówić jej racji. Nieprzyjemne zapachy, hałas, rozmowy prowadzone przez głośnik telefonu czy zwyczajny brak kultury części pasażerów rzeczywiście należą do najczęściej wymienianych wad komunikacji miejskiej.

Większość ludzi nie wybiera autobusu dlatego, że go uwielbia. Wybiera go dlatego, że jest rozsądniejszym rozwiązaniem.

75 zł kontra koszt jednego baku

We Włocławku miesięczna sieciówka na wszystkie linie kosztuje 75 zł. Kupujesz ją raz i przez cały miesiąc możesz jeździć wszystkimi autobusami tyle razy, ile potrzebujesz. Cena pojedynczego biletu normalnego wynosi 3,40 zł.

Oznacza to, że koszt miesięcznej sieciówki zwraca się już po około 22 przejazdach. Każdy kolejny przejazd odbywa się już w ramach wcześniej wykupionego biletu.

Dla kierowcy 75 zł to dziś koszt niewielkiej części tankowania. Dla pasażera MPK – miesiąc nieograniczonych przejazdów.

Oczywiście samochód daje wygodę. Ale jego koszt to nie tylko paliwo. To także ubezpieczenie, serwis, wymiana opon, przeglądy i utrata wartości pojazdu. To wydatki, których na co dzień często już nawet nie zauważamy.

Ekologia zaczyna się od matematyki.

Tego dnia autobusami, którymi podróżowałam, jechało kilkadziesiąt osób.

Gdyby każda z nich wybrała własny samochód, na ulicach pojawiłoby się kilkadziesiąt dodatkowych aut. Więcej korków, zajętych miejsc parkingowych i wyższą emisję dwutlenku węgla.

A właśnie CO₂ jest głównym gazem cieplarnianym odpowiedzialnym za postępujące zmiany klimatu. Pojedynczy samochód świata nie zmieni, ale tysiące podobnych codziennych decyzji podejmowanych przez mieszkańców już mają realny wpływ na jakość powietrza, zużycie energii i tempo wzrostu emisji gazów cieplarnianych.

Nie chodzi więc o to, żeby nagle wszyscy przesiedli się do autobusów. Chodzi raczej o zadanie sobie prostego pytania: Czy naprawdę każdą podróż muszę odbyć samochodem?

Czy da się żyć bez auta we Włocławku?

Nie zamierzam ogłaszać końca motoryzacji. Samochód nadal pozostaje niezastąpiony wtedy, gdy trzeba zrobić większe zakupy, zawieźć dzieci na zajęcia albo w krótkim czasie odwiedzić kilka miejsc.

Komunikacja miejska we Włocławku przestała być rozwiązaniem wyłącznie dla osób, które nie mają samochodu. Coraz częściej powinna stawać się po prostu rozsądną alternatywą.

Trudno oczekiwać, że wszyscy Włocławianie z dnia na dzień przesiądą się z samochodów do autobusów. Ale jeśli choć część codziennych dojazdów uda się zastąpić komunikacją miejską, korzyści odczujemy wszyscy - w mniejszych korkach, czystszym powietrzu, spokojniejszych ulicach i w statystykach emisji CO₂. 

(G.S.)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (4)

SdghjkSdghjk

4 0

Samochodu nie mam od kilku lat. We Włocławku to się nie opłaca. Jeszcze jedz na myjnie. Wstań pół godziny wcześniej żeby zima odszronic i wieczne problemy gdzie zaparkować. U nas autobusy punktualne. 10 min i jestem w pracy.

15:25, 26.06.2026
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

CiekawyCiekawy

1 0

Artykuł przygotowany na czyje zlecenie? Bo ani nie ma autora ani zleceniodawcy.

15:29, 26.06.2026
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

stary ale jary stary ale jary

0 0

samochód sprzedałem , przeglądy , ubezpieczenie , paliwo ,heble , amory , olej , filtry , mycie , skrobanie szyb zimą , parking . A na jaki ch... mi to , jeszcze ukradną albo porysują

15:52, 26.06.2026
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

TuMieszkamTuMieszkam

0 0

A ja sobie do pracy nie dojadę, bo na aleje Kazimierza Wielkiego w okolice DGS na 8 rano nie mam połączenia i tyle w temacie.......

15:56, 26.06.2026
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu ddwloclawek.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%