Sport Włocławek - koszykówka, piłka nożna, lekkoatletyka

Zamknij
Ważne

Anwil zrobił swoje w Hali Mistrzów. Ważne zwycięstwo przed serią wyjazdów

Redakcja Dzień Dobry Włocławek Redakcja Dzień Dobry Włocławek 22:20, 06.01.2026 Aktualizacja: 23:00, 06.01.2026
4 Anwil górą po twardym meczu. Fridriksson poprowadził zespół Fot. DD

Anwil Włocławek postawił kropkę nad „i” w Hali Mistrzów. Były momenty nerwowe, był pościg i była kapitalna końcówka, która przesądziła o zwycięstwie Rottweilerów. Kibice obejrzeli mecz z gatunku tych, które trzymają w napięciu do ostatniej akcji.

::photoreport{"type":"see-button","item":"21941"}

We wtorkowy wieczór (6 stycznia) do Hali Mistrzów przyjechał jeden z najtrudniejszych rywali w lidze – Górnik Zamek Książ Wałbrzych, aktualny zdobywca Pucharu Polski. Od pierwszych minut było jasne, że to nie będzie spokojne świąteczne granie. Goście narzucili twarde warunki, a Anwil musiał od samego początku odpowiadać na wysoką intensywność i fizyczną grę rywala.

Pierwsza kwarta – inicjatywa po stronie Górnika, Anwil w pogoni

Początek należał do gości, którzy szybko objęli prowadzenie i długo utrzymywali kilka punktów przewagi. Górnik punktował głównie dzięki Lovellowi Cabbilowi Jr., dobrze egzekwując rzuty wolne i trafiając z dystansu. Przy stanie 8:15 Anwil musiał reagować, a sygnał do odrabiania strat dali Eric Lockett i Nijal Pearson.

W końcówce kwarty gospodarze złapali lepszy rytm, zbliżyli się nawet na jedno posiadanie, ale ostatnie akcje znów należały do Wałbrzyszan. Po dziesięciu minutach Anwil przegrywał 21:25, mając za sobą nerwowy start i rywala, który skutecznie kontrolował tempo gry.

Druga kwarta – Górnik odskakuje, Anwil trzyma kontakt

Druga odsłona zaczęła się niekorzystnie dla Anwilu. Górnik szybko powiększył przewagę – po kilku skutecznych akcjach zrobiło się 28:36, a chwilę później nawet 30:42. Goście dobrze poruszali piłką, korzystali z przewagi fizycznej pod koszem i zmuszali włocławian do gry w ataku pozycyjnym.

Anwil nie pozwolił jednak rywalom odjechać. Trafienia Elvara Fridrikssona z dystansu oraz punkty zdobywane z linii rzutów wolnych pozwoliły zmniejszyć straty. Gospodarze stopniowo odrabiali różnicę, ale do przerwy Górnik zachował bezpieczną zaliczkę. Po pierwszej połowie tablica pokazywała 41:51, a przed Anwilem była wciąż trudna pogoń.

Trzecia kwarta – ciągła wymiana prowadzenia

Po przerwie obraz gry długo był bardzo wyrównany. Anwil systematycznie odrabiał straty, a punkty Elvara Fridrikssona i Erica Locketta pozwoliły zbliżyć się na jedno posiadanie (53:54, 56:57). Górnik odpowiadał głównie rzutami Ike’a Smitha i Andersona, jednak włocławianie pozostawali w kontakcie. Po punktach Michalaka mieliśmy remis 59:59, a chwilę później Borowski wyprowadził Anwil na prowadzenie 64:61.

W kolejnych minutach prowadzenie zmieniało się kilkukrotnie. Po trzydziestu minutach gry różnica pozostawała minimalna, a wynik 70:73 zapowiadał emocjonującą ostatnią odsłonę.

Czwarta kwarta – nerwy i decydująca końcówka

Ostatnie dziesięć minut Anwil zaczynał przy stracie, ale bardzo szybko wrócił do gry. Włocławianie konsekwentnie punktowali, doprowadzając do stanu 78:83, a chwilę później znów nacisnęli – Borowski, Fridriksson i Slaughter dokładali kolejne oczka, podkręcając tempo i presję na rywalach.

Kulminacja przyszła w samej końcówce. Najpierw Fridriksson dwukrotnie doprowadził do prowadzenia 89:88, a po chwili na tablicy pojawił się wynik 90:90. Gdy wydawało się, że mecz może wymknąć się spod kontroli, Anwil zachował zimną krew. Slaughter i Fridriksson trafiali z dystansu i z linii rzutów wolnych, a ostatnie słowo należało do Michalaka, który rzutem za trzy w ostatniej sekundzie ustalił wynik na 97:90, zamykając spotkanie efektowną klamrą.

Kto rzucił najwięcej dla Anwilu?

Najwięcej punktów dla Anwilu zdobył Elvar Fridriksson 24 punkty, 7 zbiórek i 9 asyst. Islandczyk był motorem napędowym ofensywy i jednym z kluczowych zawodników tego spotkania. Dobrze wsparli go Eric Lockett oraz Michał Michalak, którzy zakończyli mecz z dorobkiem 14 punktów każdy. Dwucyfrowe zdobycze zapisali także AJ Slaughter i Isaiah Mucius (po 13 punktów), co potwierdza, że Anwil wygrał jako zespół, a nie dzięki jednemu nazwisku.

Co dalej? Seria wyjazdów przed Anwilem

Teraz Rottweilery wchodzą w bardzo trudny fragment sezonu. Przed zespołem seria sześciu meczów wyjazdowych, a do Hali Mistrzów Anwil wróci dopiero 7 marca. Najbliższe spotkanie włocławianie rozegrają w sobotę, 10 stycznia o godz. 17:30 – na wyjeździe z Energą Treflem Sopot.

Kolejny mecz to również delegacja – w sobotę, 17 stycznia o godz. 17:30, rywalem będzie znów Górnik Zamek Książ Wałbrzych.

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (4)

WYRÓŻNIONE KOMENTARZE

Pozostałe komentarze

jprdljprdl

5 11

Brawo, dziś chłopaki pokazali charakter i wolę walki o zwycięstwo do końca. Szkoda Łazarskiego, dalej nic nie gra.

22:49, 06.01.2026
Wyświetl odpowiedzi:1
Odpowiedz

Łun 80Łun 80

5 2

Bez zachwytu, dalej obrony brak, z inną drużyną byłby *%#)!&

23:21, 06.01.2026

SzowinistaSzowinista

0 0

Niech grają Polacy a nie we wszystkich klubach murzyneria. Do kitu taki sport.

21:34, 11.01.2026
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu ddwloclawek.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%