Zamknij
REKLAMA

Cafe Nati - odkrywamy tajemnicę sukcesu najpopularniejszej kawiarni w mieście

00:01, 21.09.2020 | .
Baristki Cafe Nati. Od lwej: Marianna, Magda i Ola. Fot. ddwloclawek.pl

W przypadku Cafe Nati najlepsza kawa i autorskie menu (i to wszystko w naprawdę konkurencyjnych cenach!) to dopiero początek. Drugiego takiego lokalu we Włocławku po prostu nie ma. W czym tkwi tajemnica unikalności kawiarni, która niedawno zmieniła siedzibę (z pl. Wolności 13 na 15) i wciąż jest pełna ludzi? Zobacz, co mówią prawcownicy i klienci...

Paweł, właściciel Cafe Nati.

Nati to nie mury, ściany, wystrój. To miejsce tworzą ludzie - pracownicy i klienci, którzy nas doceniają. Wysyłają nam kartki z wakacji, przynoszą nam magnesy z całego świata, rysują dla nas dzieła sztuki i nam je dają. W poprzednim Cafe Nati mieliśmy całą kolekcję kubków, które narysowali dla nas klienci. 

To, co oferujemy, jest bardzo uzależnione od tego, czego oczekują nasi klienci. Słuchamy ich. Na przykład wprowadzamy kawy alternatywne, albo jeśli ktoś mówi, że fajnie byłoby napić się kawy z lodami waniliowymi, bitą śmietaną i karmelem, my to robimy. Ktoś powiedział nam, że gdzieś pił lemoniadę z arbuza, więc z dnia na dzień wprowadziliśmy arbuziadę. Nasi klienci czynnie uczestniczą w tworzeniu naszego menu. Ono jest bazą, którą ustaliliśmy przez 8 lat, ale ona cały czas ewoluuje. Za chwilę za barem będziemy mieć tablice, na których będą zapisane sugestie naszych klientów. 

Ciężko pracujemy nad tym, żeby znaleźć dobre rozwiązania odnośnie ponoszonych kosztów. Cały zamysł tej kawiarni był taki, żeby odnaleźć się w dynamicznym miejscu, gdzie można przyjść, wypić dobrą kawę i nie zapłacić za to fortuny.

Młodzi ludzie mają budżet, który jest zawsze ograniczony, dlatego trzeba im zaoferować rozsądne ceny. My znaleźliśmy ten złoty środek nawet po przeniesieniu się. Oferujemy więcej, mamy więcej przestrzeni, więcej miejsc siedzących, piękny ogródek i nadal mamy rozsądne ceny. 

Bazujemy na kawie włoskiej, ale od dwóch miesięcy weszliśmy w segment kaw speciality. Kupujemy małe paczki kaw palonych lokalnie w toruńskiej palarni Fonte. Każda paczka to kawa wypalona w małej ilości, na inny smak, inny poziom sensoryczny. Te kawy są z różnych części świata. Oznacza to, że jednego dnia można spróbować u nas kawy z Gwatemali, innego z Brazylii, Ekwadoru, Etiopii czy Kenii. W tych kawach można wyczuć na przykład posmaki owoców tropikalnych czy czekolady, nie słodząc ich, nie stosując żadnych dodatków smakowych. To najwyższa jakość w przygotowywaniu kawy. 

Cafe Nati nie potrzebuje reklamy. Ci, którzy wiedzą, są z nami, ci którzy nie widzą, tracą

Magda, baristka Cafe Nati.

Kawa to moja pasja. Trafiłam do Cafe Nati 3 lata temu. Potem był wyjazd do Poznania, gdzie pracowałam w punkcie należącym do warszawskiej palarni kawy. Bardzo dużo się wtedy nauczyłam. Przez pół roku codziennie zgłębiałam temat kawy.  

Wróciłam do Włocławka w czasie pandemii i dałam znać Pawłowi, że gdyby potrzebował baristki, to jestem. Dodałam, że potrafię przygotowywać alternatywy (kawy przygotowywane metodą przelewową - red.), więc możemy tu z nimi spróbować. I wróciłam. Mam zamiar tu zostać na jakiś czas.

Bardzo mi się tu podoba. Nigdy nie spotkałam się z tak przyjemnym miejscem. Moim zdaniem, nigdzie we Włocławku nie ma takiego klimatu jak tutaj. Wielu naszych klientów też tak ma. Czują się tu jak w domu. Przychodzą tu po szkole i spotykają masę znajomych, którzy po szkole też przyszli tu. 

Można tu przyjść samemu, bez znajomej osoby i zawsze będzie ktoś, z kim można usiąść i pogadać

Kacper, barista. Do Cafe Nati trafił półtora roku temu. Potem miał przerwę. Wrócił miesiąc temu. 

Pracowałem w wielu miejscach, ale uważam, że tu jest najlepiej. Lubię to miejsce ze względu na klimat, na bardzo przyjemną atmosferę. Dla mnie to nie jest taka typowa praca. 

My i nasi klienci jesteśmy jak rodzina. 

Z moją narzeczoną na pierwszą kawę też przyszliśmy tutaj. 

Kacper, klient, uczeń Długosza. Przyznaje, że w Cafe Nati jest praktycznie codziennie. 

Lubię to miejsce, bo zawsze mogę porozmawiać z dużym gronem znajomych. Dla mnie to taki włocławski Central Perk (kawiarnia z kultowych "Przyjaciół - red.)

Jestem ekstrawertykiem, dlatego  chętnie spędzam czas poza domem. Zdarza się, że jestem tu po kilka godzin dziennie. Ile najdłużej? Sześć, może siedem...

To nowe miejsce jest lepsze o tyle, że jest więcej przestrzeni. Pomieści się wiecej osób. Jest jeszcze żywiej. Wszyscy sa dla siebie tacy przyjaźni. To jest wielki plus. 

Marcin, klient. Objechał pół świata, prowadził gastronomię na Majorce, ale kiedy jest we Włocławku, zawsze Cafe Nati.

Jak na Włocławek to jest na pewno oryginalny pomysł. Nie ma tu drugiego takiego miejsca. Jest tu stała baza klientów. 

Lubię tu przychodzić, bo jest tu spokojnie, można się zrelaksować, odpocząć, spędzić czas przy wschodzie słońca nie słysząc odgłosów samochodów.. Podoba mi się, że jest tu duży ogródek, w którym nie czuć zgiełku ulicy. 

Marianna, baristka. W Cafe Nati od dwóch lat. Uczennica LMK. 

To w sumie śmieszna historia, jak tu trafiłam. Przyjaźnilam się z jednym z baristów, pomagalam mu czasami sprzątać. Paweł zobaczył moje zaangażowanie i inspirację tym miejscem, i zapytał czy może nie chciałabym też spróbować. 

Klimat tego miejsca jest niesamowity. Wszyscy są z sobą tacy zżyci. Pomagamy sobie nazwajem i wspieramy się. Dzielimy się swoimi pomysłami.  

Ja dziś nie pracuję, ale jestem tu. Dlatego mogłabym nawet nazwać to miejsce nie pracą, ale pasją, za którą dostaję pieniądze. 

Tomek, klient Cafe Nati, uczeń "Elektryka". 

Bywam w Cafe Nati dwa, trzy razy w tygodniu. Po drodze ze szkoły wpadam na kawę i posiedzieć ze znajomymi.

Niestety nie mam tyle czasu, żeby przebywać tu po kilka godzin, jak niektórzy (patrzy znacząco na Kacpra, który siedzi obok i z którym przed chwilą rozmawialiśmy - red.)

Julia, klientka, pracuje jako sprzedawca. 

Lubię  to miejsce na pewno za otwartość ludzi, którzy tu pracują, bo nie jest tak, że przychodzimy tu tylko na kawę. Przychodzisz na 15 minut, a zostajesz na trzy godziny

Pracownicy i klienci Cafe Nati są jak rodzina, jak przyjaciele, którzy mogą sobie wszystko powiedzieć.   

Ola, od roku baristka Cafe Nati. 

Zaczynałam od przygotowywania panini, teraz zajmuje się parzeniem kawy. Bardzo lubię to robić i chcę się rozwijać w tym kierunku. 

Niedługo mamy kolejne kursy, żeby być jeszcze lepszymi baristami. To jest bardzo spoko, że Paweł (właściciel Cafe Nati - red.) widzi nasz zapał, widzi, że chcemy znać się na kawie, żeby wiedzieć, co oferujemy naszym klientom, bo to jest bardzo ważne. Wysyła nas na szkolenia do palarni kawy w Toruniu, z którą współpracujemy. Będziemy mieć jeszcze kolejne kursy. Jestem jak najbardziej za!

Cafe Nati, plac Wolności 15

Menu 

Jesteśmy na Facebooku i Instagramie

(mat. we współpr. z Cafe Nati)
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
REKLAMA