Podjął się pieszej, samotnej wędrówki ze Świnoujścia na Hel - brzegiem morza. Prezes Morsów Choceń, robi to w konkretnym celu. Dowiedz się jakim.
Bartłomiej Kowalewicz - prezes Morsów Choceń, podjął się niełatwego wyzwania - pieszej wędrówki ze Świnoujścia aż na Hel. Dlaczego to robi? Aby pomóc. Pomóc Anielce z Lubrańca. Dziewczynka choruje na zespół Retta. Każdy krok, który stawia, ma ogromne znaczenie dla małej Anielki, której pragnie pomóc w codziennym życiu i funkcjonowaniu.
Pomimo niesprzyjającej pogody mężczyzna nie przerywa swojej wędrówki. Jak sam przyznaje, warunki na trasie są wymagające - od różnych rodzajów piasków i kamieni, po konieczność omijania tłumów turystów. Na czas wyprawy musiał skompletować tylko najpotrzebniejsze rzeczy, aby nie obciążać plecaka, a jednocześnie, żeby niczego mu nie zabrakło.
Pan Bartłomiej ma już za sobą ponad sto kilometrów trasy. Jego determinacja i zaangażowanie w pomoc Anielce są godne podziwu.



Choć przed Panem Bartłomiejem jeszcze wiele kilometrów, jego celem jest dotarcie na Hel i zebranie jak największej ilości środków, które pomogą Anielce w walce z chorobą. Każdy, kto śledzi tę wędrówkę, może dołączyć do akcji i wesprzeć ten szlachetny cel.
TUTAJ LINK DO ZBIÓRKI - LINK

Zespół Retta to schorzenie neurologiczne wpływające na funkcjonowanie organizmu. Objawia się często jako nienaturalne ruchy rąk, problemy ruchowe i komunikacyjne.
Córka miała trzy lata, gdy zupełnie niespodziewanie prestała mówić. Bardzo się tym faktem zaniepokoiliśmy więc niezwłocznie udaliśmy się z Anielką do poradni psychologiczno-pedagogicznej. Po diagnostyce okazało się, że to autyzm. Następnie naszemu dziecku zaczęły doskwierać bezdechy. Córka traciła siniała, mdlała. Udaliśmy się do lekarza, który zalecił serię badań. Wtedy pierwszy raz usłyszeliśmy o podejrzeniach w kierunku Zespołu Retta.
Wykonaliśmy wszystkie konieczne badania, które wykluczyły to schorzenie. Niestety z czasem pojawiły się kolejne objawy. Anielka zaczęła odczuwać wiotkość mięśni i coraz częściej zataczała się podczas chodzenia. Postanowiliśmy wykonać badania genetyczne WES 3, które trzy miesiące temu dały nam tę najgorszą diagnozę. Okazało się, że córka cierpi na ZESPÓŁ RETTA!
Byliśmy przerażeni, w jednej chwili grunt pod naszymi nogami gwałtownie osunął się w dół. Myśleliśmy, że autyzm jest końcem świata, jednak okazało się, że może być jeszcze gorzej! Bo na tę chorobę nie ma leku. Wraz z jej rozwojem chory najpierw traci władzę w nogach, rękach, później coraz częściej pojawiają się bezdechy, sinienia, na końcu pozostaje tylko możliwość wodzenia wzrokiem
- napisali zrozpaczeni rodzice Anielki.
Zespół Retta można leczyć objawowo poprzez rehabilitację, terapię i wspomagająco także farmakologicznie, a na to potrzebne są fundusze - dlatego Pan Bartłomiej postanowił tę zbiórkę wypromować i przejść samotną wędrówkę brzegiem morza.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu ddwloclawek.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz